pb.pl
printdrukuj

Światowe rynki widzą polską mizerię budżetową

Rosną koszty ubezpieczenia polskiego długu. Instytucje, które pożyczyły pieniądze naszemu rządowi, muszą coraz więcej płacić za instrument zdejmujący z nich ryzyko niewypłacalności Polski. To dowód, że światowe rynki finansowe coraz wyraźniej wyceniają erozję polskich finansów publicznych.

Ludzie

Piotr Kalisz

Chodzi o instrument pochodny CDS (credit default swap) – inwestorzy umawiają się, że jeden przejmie od drugiego ryzyko niewypłacalności jego dłużnika (podmiotu trzeciego, w tym wypadki polskiego rządu), oczywiście za pewną opłatą. Ta opłata od 15 października do wczoraj wzrosła z 109,6 pkt baz. do 126,6 pkt baz. (o taką część pomniejszony będzie oczekiwanego zysk, np. zamiast 5 proc. z obligacji jej posiadacz zarobi 3,73 proc., ale nie musi obawiać się niewypłacalności dłużnika).

- CDS jest barometrem ryzyka danego dłużnika. Jeśli rośnie, to znaczy, że nasza wiarygodność na globalnych rynkach finansowych spada – mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

Rynki podnoszą wycenę ryzyka dla Polski, bo dostrzegają pogarszanie się kondycji naszych finansów publicznych.

Więcej we wtorkowym Pulsie Biznesu.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu izamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Komentarze

Wiadomości dnia na www.pb.pl

Polecamy

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu

Serwisy