Światowe rynki widzą polską mizerię budżetową
2009-11-24 06:53 aktualizacja: 2009-11-24 07:59
Rosną koszty ubezpieczenia polskiego długu. Instytucje, które pożyczyły pieniądze naszemu rządowi, muszą coraz więcej płacić za instrument zdejmujący z nich ryzyko niewypłacalności Polski. To dowód, że światowe rynki finansowe coraz wyraźniej wyceniają erozję polskich finansów publicznych.
Chodzi o instrument pochodny CDS (credit default swap) – inwestorzy umawiają się, że jeden przejmie od drugiego ryzyko niewypłacalności jego dłużnika (podmiotu trzeciego, w tym wypadki polskiego rządu), oczywiście za pewną opłatą. Ta opłata od 15 października do wczoraj wzrosła z 109,6 pkt baz. do 126,6 pkt baz. (o taką część pomniejszony będzie oczekiwanego zysk, np. zamiast 5 proc. z obligacji jej posiadacz zarobi 3,73 proc., ale nie musi obawiać się niewypłacalności dłużnika).
- CDS jest barometrem ryzyka danego dłużnika. Jeśli rośnie, to znaczy, że nasza wiarygodność na globalnych rynkach finansowych spada – mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.
Rynki podnoszą wycenę ryzyka dla Polski, bo dostrzegają pogarszanie się kondycji naszych finansów publicznych.
Więcej we wtorkowym Pulsie Biznesu.
Komentarze
Wiadomości dnia na www.pb.pl
Polecamy
więcej indeksy, spółki, fundusze, surowce, waluty…
więcej indeksy, spółki, fundusze, surowce, waluty…
więcej indeksy, spółki, fundusze, surowce, waluty…

drukuj












