pb.pl
licencjakup licencję      printdrukuj z Kyocerą

Balcerowicz: potrzebne są reformy a nie interwencje

Potrzeba nam reform, a nie interwencji NBP na rynku walutowym – uważa były prezes NBP Leszek Balcerowicz. Środową interwencję banku centralnego na rynku walutowym nazwał „chwilówką”.

Notowania

euro, frank, dolar

„Interwencje NBP to jest taka +chwilówka+, na ogół interwencje mniejszych krajów nie dają trwałych efektów. Pytanie, czy warto tracić na to dewizy” - powiedział w czwartek na konferencji prasowej w Poznaniu Balcerowicz. Jego zdaniem należało się spodziewać takiej reakcji rynku walutowego.

NBP interweniował w środę na rynku walutowym, bank potwierdził, że sprzedał pewną ilości walut obcych za złote. W efekcie działań NBP złoty zyskał względem głównych walut około 3 grosze. Działania NBP nie zdołały jednak na długo utrzymać złotego i jeszcze przed południem polska waluta powróciła do poziomów sprzed interwencji. Kurs polskiej waluty szybko wrócił jednak do poziomów sprzed interwencji. Ok. 17.20 za euro płacono niemal 4,5 zł (chwilowo kurs przekraczał ten poziom), za dolara 3,37 zł, a za szwajcarskiego franka 3,66 zł.

„Najlepszą interwencją dewizową są reformy gospodarki, finansów publicznych, które dają podstawy do sądu, że są prorozwojowe. Jeżeli są potężne siły, które pchają rynki finansowe do tego, by przenosić się ku lokatom czy aktywom,(...) to bardzo trudno się tym siłom przeciwstawić i na pewno nie przez interwencje, tylko przez zdecydowane reformy tak jak (zrobili to - PAP) Litwini, Łotysze, Bułgarzy, czy mieszkańcy Estonii” – powiedział Balcerowicz.

Odniósł się do doniesień prasowych dotyczących ewentualnej „repolonizacji” krajowych banków, wystawianych na sprzedaż przez zagranicznych inwestorów strategicznych. „W Grecji wszystkie banki były greckie i wszystkie mają ogromne problemy. Kolejne rządy greckie prowadziły bardzo szkodliwą politykę gospodarczą, zadłużały kraj, a banki kupowały greckie obligacje i dorobiły się gigantycznych strat. Jak banki są swoje, może być łatwiej namówić je do kupowania rządowych obligacji własnego kraju” – powiedział.

„Jest bardzo wiele badań, które wskazują, że tam, gdzie banki są bardziej upolitycznione, częściej dochodzi do kryzysów. Oczekiwałbym, że rząd, który ma bardzo wiele do zrobienia nie będzie się zajmować czymś potencjalnie szkodliwym, czyli rozszerzaniem sektora upolitycznionego w ramach sektora bankowego” - dodał.

Balcerowicz wyraził zadowolenie, że w ubiegłotygodniowym expose Donalda Tuska nastąpiła „pozytywna zmiana retoryki - od retoryki, w której każda reforma była traktowana jako krzywda czyniona ludziom do retoryki, w której tego nie ma”. Według niego zastrzeżenia może budzić fakt zapowiedzi w expose wzrostu podatków. „Badania pokazują, że programy uzdrawiania finansów publicznych oparte głównie na podwyższaniu podatków zwykle się nie udają, jeżeli podatki są już wysokie. Byliśmy już krajem dość wysokich podatków i jeszcze się przesuwamy” - powiedział.

Leszek Balcerowicz wziął udział w rozpoczętym w czwartek w Poznaniu Europejskim Dniu Konkurencji i Konsumentów. Wygłosił też wykład na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu izamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

2 Komentarze

porezydent2015 2011-11-25

to nie chwilówka, to głupota. Dzisiaj nikt nie patrzy na wartość rezerw walutowych, bo śmieci dolarowych są na świecie setki ton albo tetrabajtów zapisów komputerowych. Spłacajmy rezerwami dług zagraniczny zamieniając go na krajowy. Interweniując zachowujemy sie jak tonący w obliczu zbliżającego się rekina , podcinający sobie żyły. Mamy jeszcze nadzieję przetrwać. Pytanie jeszcze o zadłużenie zagraniczne firm zarejestrowanych w Polsce oraz zagraniczne pożyczki banków/oddziałów banków zagranicznych. Ostatnie miesiące na rynkach długu publicznego pokazują, że zwyżka oprocentowania obligacji i ich oprocentowania może wykończyć nawet mało zadłużonego. Trochę przypomina mi się sytuacja z początku lat 90 w Polsce, przetrwali Ci, którzy odjęli sobie od ust spłacając kredyt, poszli z torbami nawet dobrze zorganizowani, którzy pozostali z kredytem.

Marcin 2011-11-28

Całkowicie się zgadzam z przedmówcą, a zwłaszcza że sytuacja na rynku walutowym nam nie pomaga, dług Skarbu Państwa w Euro to blisko 150 mld zł - tyle ile rezerw walutowych posiada NBP (http://investio.pl/blog/sytuacja-na-polskiej-zlotowce-analiza-techniczna-eurpln-usdpln-chfpln/). Interweniowanie na rynku gdzie tylko na parach walutowych z PLN w składzie dzienny obrót wynosi ok 7 mld USD jest bez sensu i jest to marnotractwo pieniędzy.

Wiadomości dnia na www.pb.pl

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu

Serwisy