Czy premier zapowiedział interwencję na złotym?
2011-12-13 17:29
Podczas dzisiejszej konferencji prasowej premier Tusk zapytany o przyczyny obserwowanego w ostatnich dniach osłabienia się naszej waluty, wskazał na możliwe działania spekulacyjne w związku ze zbliżającym się końcem roku, a nie rozczarowania rynków finansowych wynikami ostatniego szczytu.
Zobacz także:
Można zrozumieć, że z politycznego punktu widzenia (zwłaszcza, kiedy nadal prowadzimy prezydencję unijną) taka wypowiedź jest dobra, ale z punktu widzenia rynków finansowych jest negatywna, gdyż mamy do czynienia z pewnym zaproszeniem do dalszej spekulacji na złotym.
Premier zapowiadając dalej w swoich słowach działania stabilizujące kurs złotego na „przyzwoitym poziomie”, daje sygnał zagranicznym inwestorom, aby ci już wkrótce powiedzieli „sprawdzam!”. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy zamieszanie w strefie euro będzie trwać nadal, a ewentualna decyzja agencji S&P obniżająca ratingi dla części krajów strefy euro, ten chaos tylko nasili (gdyż pogłębi to tylko problemy z finansowaniem poszczególnych państw). Pierwsza reakcja rynku na słowa premiera była jednak zgodna z jego zamiarami – złoty nieznacznie zyskał, gdyż inwestorzy obawiali się, że może to zapowiadać działania interwencyjne ze strony NBP i MF.
Nasza waluta zyskała też w ślad za węgierskim forintem, po tym jak przedstawiciele rządu Orbana nie wykluczyli, że pomoc ze strony MFW może zostać zwiększona do 15-20 mld EUR (minister Mihaly Varga przyznał, że porozumienie powinno zostać zawarte do końca stycznia). Nie jest to jednak informacja, z której można by zbudować dłuższy ruch (negocjacje MFW z Węgrami nie należą do łatwych). Wracamy, zatem do meritum – premier Tusk swoimi słowami niejako otworzył niebezpieczną furtkę. Po południu złoty znów zaczął tracić w ślad za wyraźnie spadającymi notowaniami EUR/USD, a także obniżką perspektywy ratingu Czech do stabilnej z pozytywnej przez agencję Fitch. Opublikowane dzisiaj zaskakujące dane o inflacji (wzrost do 4,8 proc. r/r w listopadzie), teoretycznie mogą dawać mandat NBP do interwencji na rynku złotego, gdyż wzrosty cen to właśnie efekt słabości naszej waluty. Ale czy do tego dojdzie?
Na rynku międzynarodowym mieliśmy wpierw delikatną poprawę nastrojów – przyczyniła się do tego udana akcja 3-miesięcznych bonów o wartości 1.971 mld EUR przeprowadzona przez Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej (to może świadczyć, że rynek nie spisał jeszcze EFSF jako „nieudany pomysł”, ale po części jest też wynikiem bardzo dobrych ocen dla EFSF wydanych w piątek przez agencję Fitch – rating F1+), a także dość dobre wyniki przetargu bonów w Hiszpanii. Znaczenie miał też „względnie lepszy” odczyt indeksu ZEW z Niemiec – w grudniu odbił się on do „minus” 53,8 pkt. z „minus” 55,2 pkt. Później nastroje popsuły słabsze odczyty z USA – sprzedaż detaliczna wzrosła w listopadzie tylko o 0,2 proc. m/m, co pokazuje, że bez sławnego Czarnego Piątku po Święcie Dziękczynienia byłaby jeszcze słabsza. To rodzi obawy, że FED będzie musiał zdecydować się na dodatkowe stymulowanie gospodarki w najbliższych miesiącach – chociaż takich deklaracji na dzisiejszym posiedzeniu FOMC raczej nie będzie (więcej o tym wydarzeniu piszę w subiektywnym kalendarzu). Bezpośrednim impulsem do mocnej przeceny euro na rynkach stały się jednak dopiero informacje, iż niemiecka kanclerz stanowczo odrzuca pomysł ewentualnego wzmocnienia finansowego Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (ESM), który ma działać od połowy 2012 r. z funduszami rzędu 500 mld EUR. To kolejny negatywny element w europejskiej układance – w takiej sytuacji inwestorzy jeszcze bardziej obawiają się skutków ewentualnej decyzji agencji S&P odnośnie europejskich ratingów.
EUR/USD: Ranne obawy, iż dzisiaj dojdzie do złamania kluczowego wsparcia z października na poziomie 1,3144 sprawdziły się po południu. Spadliśmy w okolice 1,31, ale na tym nie koniec – biorąc pod uwagę siłę ruchu. Mocne wsparcia to dopiero okolice 1,3053 (dołek z 23 grudnia 2010 r.) i dalej psychologiczna bariera 1,30. Pamiętajmy jednak, że cały czas nie mamy decyzji S&P ws. ratingów, która jeżeli będzie negatywna, to może przedłużyć ruch spadkowy do 1,2870-1,2900 (minima z początku stycznia b.r.). Mocny opór to teraz wspomniane na początku akapitu okolice 1,3144.
3 Komentarze
Wiadomości dnia na www.pb.pl
więcej indeksy, spółki, fundusze, surowce, waluty…
więcej indeksy, spółki, fundusze, surowce, waluty…
więcej indeksy, spółki, fundusze, surowce, waluty…
Jak się Wam podoba nowe logo PZU? 10
Krugman: w czerwcu Grecy porzucą euro, a później... 2
Faber: Grozi nam krach jak w 1987 r. 3
Grecy masowo wycofują pieniądze z banków 3
Wyjście Grecji będzie kosztować strefę euro 276 mld EUR 2
Grecki kryzys to m.in. benzyna po 2 euro, droga woda i "haracz" od nieruchomości
16:29 Warszawa: rozpoczęło się drążenie tunelu II linii metra
16:16 Raport: polska służba zdrowia na 27. miejscu w Europie
16:14 Nowak: do Euro lotniska przygotowane najlepiej, drogi - dostatecznie
16:13 USA: produkcja przemysłowa wzrosła najmocniej od grudnia 2010 r.
16:07 MFW: Polska radzi sobie znacznie lepiej niż zakładaliśmy
Strefa Premium
Puls Inwestora
Forum »
1Też mi nowość, wiadomo to od dawna. Tylko ten kto nie chce znać prawdy nigdy jej nie znajdzie...
1Należy już zaplanować termin remontu tego i wysokość premii za jego wykonanie w terminie.

kup licencję
drukuj z Kyocerą















Goldman Rulez 2011-12-13
Dzisiaj złoty dostał po raz kolejny od czeskiej korony i forinta... Mam wrażenie, że im więcej dobrych informacji o Polsce tym bardziej siły ciemności nas atakują. Dzisiaj Czechom obniżono perspektywę ratingu.. i co ? I korona umocniła się do euro... a złoty zaraz będzie po 4,60...
o 2011-12-13
Dyletanctwo malarza kominow bulwersuje.Jesli mczegos nie potrafisz,nie wspinaj sie za POprzeczke.
Goldman Rulez 2011-12-14
No i miałem rację. 4,60 pękło. Zdumiewa, że PLN traci do śmieciowego podobno forinta w jeden dzień 5% !