pb.pl
licencjakup licencję      printdrukuj z Kyocerą

Restauracyjnym szlakiem: Dzika miłość

Ciągle nas pytają, gdzie warto wpaść w Warszawie na dobrą polską kuchnię. To bolesny temat. Są oczywiście perełki. Oczywiście można ją rozważać w wersji podstawowej i wykwintnej. Do tej ostatniej należy Dom Polski na Francuskiej 11.

Zawsze zachwycała nas tam pieczona kaczka. I tym razem nie zrobiła zawodu. Dań polskich jest tam zatrzęsienie. Także coś znajdą dla siebie amatorzy żeberek (39 zł) czy sztuki wołowej (35 zł). Chociaż poranieni w starciach z dziczyzną w innych stołecznych restauracjach z dużymi wahaniami postanowiliśmy ją na Francuskiej zamówić. Do wyboru były trzy pozycje. Pierś z bażanta, zrazy kasztelańskie z kaszą gryczaną i comber z sarny. My wybraliśmy sarenkę z knedlami nadziewanymi śliwką. Obsługa jak zawsze perfekcyjna, gorące talerze itd.


Comber smakowo bez zastrzeżeń. Knedle też. Powstał jedynie problem, czego sarenka się napije. Zasugerowano Clarendelle, 2005, z Bordeaux, Clarance Dillon. Kupaż Merlota, Cabernet Sauvignon i Cabernet Franc. Może gdyby wino było młode sarnina by go pobodła. Gdy dojrzałego francuza nalano w końcu zapadła cisza. A co po niej? Wyjątkowo miła harmonia smaków. Sarenka radośnie się uśmiechała. A to dobrze już wróży dzikiej miłości polsko-francuskiej.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu izamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Komentarze

Wiadomości dnia na www.pb.pl

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu

Serwisy