pb.pl
w schowku Tylko dla zalogowanych czytelników
zaloguj się
lub zarejestruj
dodaj do schowka

Auto na wodę

KUP LICENCJĘ
Michał Matys
Pin It email print

Silnik na mieszankę ropy i pary wodnej wymyślił prawnik z Kielc. Czy taka będzie przyszłość motoryzacji?

 

Notowania

POLICE, ropa brent

Wynalazek nie wygląda imponująco. Dwa plastikowe baniaki wypełnione wodą na przednim siedzeniu obok kierowcy. Z silnikiem łączy je rurka przeciągnięta pod deską rozdzielczą. Doprowadza wodę z baniaków do kolektora wydechowego.

— Odkręcam kranik dopiero, gdy silnik osiąga 70 stopni Celsjusza — tłumaczy wynalazca Jan Marian Gulak. W kolektorze jest jeszcze wyższa temperatura — ponad 130 stopni Celsjusza. Pod jej wpływem woda zamienia się w parę. Miedziana rurka odprowadza ją do zaworów ssących, przez które trafia do cylindra, gdzie miesza się z ropą. — W wysokiej temperaturze para zamienia się w tlen i wodór. Z ropą daje to mieszaninę piorunującą — wyjaśnia Jan Gulak.

Dzięki temu samochód zużywa — jak twierdzi wynalazca — co najmniej o jedną trzecią mniej paliwa i zwiększa moc silnika. — To samochód na ropę, tlen i wodór — mówi Jan Gulak.

Mercedes ma parę

Samochód to 28-letni bordowy Mercedes 124. — Jeżdżę nim od dziewięciu lat — twierdzi Jan Gulak. Silnik na mieszaninę ropy i pary wodnej pracuje bez zarzutu. Miarowo, równo.

— Baniaki na wodę na przednim siedzeniu wcale mi nie przeszkadzają. To duże auto. Cztery osoby zmieszczą się z tyłu — zapewnia wynalazca. Opowiada, że kiedyś zatrzymał go policjant i próbował wlepić mandat. Emeryt oburzył się: „Jak to? Przecież Mercedes jest zarejestrowany do przewożenia pięciu osób!”. Policjant nie był przekonany, ale mandatu nie wypisał. Uznał, że auto na wodę to nowatorska konstrukcja. Oglądamy samochód w willowej dzielnicy Kielc. Wynalazca trzyma je w garażu u rodziny. Sam mieszka kilka domów dalej. Pełen wigoru emeryt: krępy, przysadzisty, w letnim kapeluszu i krótkich spodenkach.

Cierpliwie opowiada o wszystkich elementach silnika. Twierdzi, że Mercedes palił po mieście 9 litrów ropy na 100 km, a po zamontowaniu baniaków z wodą pali 5,5 litra. Pierwsze próby zaczął w poprzednim samochodzie — Lancii Prisma, wyposażonej także w silnik Diesla. Udało mu się w niej osiągnąć jeszcze lepszy wynik. Zmniejszył zużycie ropy z 8 do 3,5-3,7 litra.

Państwo dziękuje, ale nie chce

Jan Gulak twierdzi, że „na parę wodną” mogą jeździć samochody, a nawet latać samoloty. W 2003 r. opatentował to, co wymyślił. Zapis w „Biuletynie Urzędu Patentowego” głosi: „Wynalazek dotyczy spalania przegrzanej pary wodnej w silnikach tłokowych, spalinowych o podwyższonym ciśnieniu z równoczesnym spalaniem innych substancji palnych ciekłych lub gazowych. Wynalazek może być zastosowany we wszystkich silnikach napędowych spalinowych tłokowych (a być może i przy silnikach odrzutowych).

Może być także zastosowany w piecach grzewczych do ogrzewania powierzchni użytkowych takich jak mieszkania, hale fabryczne, magazyny i hale sportowe”.

Po opatentowaniu wynalazku zrobiło się o nim głośno w lokalnej prasie. Kielecki dziennik „Słowo” relacjonował testy, które Jan Gulak przeprowadzał w Fabryce Kotłów w Zębcu koło Starachowic. Okazało się, że można w ten sposób spalać mniej paliwa, a przy okazji zmniejszyć emisję dwutlenku węgla.

Z kolei radomski tygodnik „7 dni” opisywał, jak Jan Gulak demonstrował swoje auto w zajezdni miejscowego MPK i próbował namówić prezesa, aby przetestował jego pomysł w autobusach. Ten odparł, że nie ma mowy, aby autobusy wyjechały na ulicę z instalacją na parę wodną bez homologacji. Natomiast, aby ją uzyskać, konieczne są testy za duże pieniądze, których nie ma. Tygodnik donosił: „Tadeusz Socha, prezes MPK, podszedł do projektu z dystansem, ale również z aprobatą. Gotowy jest przeprowadzić testy na starym silniku, ze skasowanego już autobusu”.

— Wysłałem pisma do ponad 20 ministerstw i instytucji. Ale nikt nie był zainteresowany, aby zrobić testy i wprowadzić patent na masową skalę do użytku — żali się Jan Gulak. Ministerstwo Transportu poradziło mu, by zbierał pieniądze i zainwestował we własne przedsięwzięcie, a ono będzie go popierać. Ministerstwo Środowiska przysłało mu podziękowania za to, że chce likwidować szkodliwe spaliny. Z kolei Ministerstwo Gospodarki odpisało — jak twierdzi Gulak — najgrzeczniej, ale też bez konkretów. — Jestem emerytem i nie nadaję się do tego, by samemu robić biznes.

Nie chcę zarabiać na patencie. Chętnie go komuś przekażę. Chciałbym tylko, aby wszyscy mogli z niego skorzystać. Może dzięki parze wodnej spadłaby cena paliwa. Być może jednak państwo tego nie chce i woli zarabiać na wysokich podatkach: VAT i akcyzie od sprzedawanego paliwa — denerwuje się wynalazca. Tymczasem przyjeżdżają do niego kolejni dziennikarze. Artykuł o nim trafił nawet na portal: paranormalne.pl. Niestety, do dzisiaj z wynalazku nikt nie skorzystał.

Cały artykuł w najnowszym dodatku "PB Weekend" "Pulsu Biznesu" lub tutaj.


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu izamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Teksty Polskiej Agencji Prasowej

5 Komentarze

jan88 2012-09-01

jeżeli to prawda to należałoby nadać temu wynalazcy tytuł profesora nauk technicznych , ale w Polsce gdzie w nauce dominuje powielactwo wszelkiego rodzaju do tego dojdzie

Gość 2012-09-01

pogratulować podobny los spotkał zderzak wymyślony przez polaka. Genialny wynalazek nie ujrzał światła dziennego a mógłby uratować wiele ludzi. Brak wsparcia przez państwo oraz totalna ignorancja spowodują, że wysiłek tego Pana pójdzie na marne. I tak opłaca się być w Polsce innowacyjnym.

toja 2012-09-01

przecież właściciele stacji benzynowych już dawno na to wpadli - żeby było prościej - dodają wody do ropy i też tak się da jeździć. i dodatkowo zarobek większy!

jnktrn 2012-09-01

Przecież to jest bzdura. Para wodna w wysokiej temperaturze nie zamienia się w wodór i tlen. Aby zaszła taka reakcja, należałoby włożyć w to więcej energii, niż potem ze spalenia tego wodoru da się uzyskać. Woda to produkt spalania wodoru. Równie dobrze można by opowiedzieć bajkę "panie, zrobiłem silnik na spaliny, w wysokiej temperaturze dwutlenek węgla zamienia się w ropę i silnik mniej pali".

dendrytus 2012-09-29

a w pilotach od telewizorów są demony i rzucają zaklęcia magiczne, dzięki którym zmieniamy kanały http://darmowa-energia.eko.org.pl/pliki/ekoauto/woda.html i tyle na ten temat. PS. Zjawisko rozkładu wody na wodór i tlen pod wpływem temperatury nosi nazwę termolizy i zachodzi w temperaturze powyżej 2500K(2227st.C)

Wiadomości dnia na www.pb.pl

Puls Biznesu premium

PORTFEL PB

Świąteczne porządki

Akcje której spółki powinniśmy sprzedać?

Ranking gorących spółek

0.54 
0.44 
0.41 
0.41 
0.40 

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu