pb.pl
w schowku Tylko dla zalogowanych czytelników
zaloguj się
lub zarejestruj
dodaj do schowka

Członek rady nadzorczej zeznaje o WGI

KUP LICENCJĘ
Emil Górecki
Pin It email print

Na czwartkowe posiedzenie sądu w sprawie przeciwko zarządowi WGI wezwani zostali m.in. byli członkowie rad nadzorczych spółek z grupy. Przy okazji pb.pl ustalił, co obecnie robi Richard Mbewe. Okazuje się, że nie zerwał związków z Polską.

 

Tagi

Prawo, WGI

Kolejna rozprawa jest zaplanowana na 13 lutego. Sędzia proponuje rozkład kolejnych rozpraw na 11 i 15 kwietnia, 16, 22 i 29 maja oraz 12, 17 i 23 czerwca. Na 11 kwietnia sąd wezwie po raz kolejny prof. Tomasza Szapiro i dr Richarda Mbewe. W zakresie tego drugiego sąd postanowił - wobec nieusprawiedliwionego niestawiennictwa na dziś - nałożyć karę pieniężną w kwocie 2 tys. zł. Świadek odebrał wezwanie osobiście. Sąd zwraca się też do ambasady amerykańskiej o wskazanie adresu pobytu Romana Śledziejowskiego. Na dziś koniec.

 

Jest jeszcze sporo czasu, więc sąd postanowił kontynuować rozprawę przez odczytanie zeznań oskarżycieli posiłkowych, którzy nie stawili się osobiście przed sądem. 

Zeznania Piotra G., menadżera z 2006 r.

Dowiedział się z prasy o problemach WGI DM. jego roszczenie przekracza 900 tys. zł. W styczniu 2006 dowiedział się z firmy o zamiarze zakupu do jego portfela obligacji WGI Consulting. Nie wiedział o powiązaniach osobowych między spółkami. Nie miał na dzień 4 kwietnia 2006 żadnych strat, co wynikało z danych z KPWiG. Ofertę dostał osobiście z WGI, choć nie znał nikogo w tej spółki. Nie wiedział też, skąd mieli jego numer.

Aurelia S., poszkodowana, z zeznań z marca 2007 r. Do marca 2005 r. dostawała regularne raporty, była z nich zadowolona. W lutym 2005 miała 237 tys. zł, na koniec marca 235 tys. zł. Przeszła do WGI DM, umowę przysłano jej pocztą. Nic nie dopłacała do rachunku. Informacje o stanie środków dostawała regularnie. Dwa razy wypłacała pieniądze z rachunku. W kwietniu 2006 r. po informacji z dziennika Rzeczpospolitej złożyła dyspozycję wypłaty całej kwoty. Nie wiedziała o zakupie obligacji WGI Consulting, nie wyrażała na to zgody. Jej należność na 31 marca 2006 to 239 tys. zł. 

 

Ponieważ dwaj członkowie rady nadzorczej się nie pojawili, a jeden odmówił zeznań, rozprawa po zeznaniach Zbigniewa B. zbliża się do końca. Decyduje się sprawa kilku wniosków poszkodowanych o powołanie kilkunastu kolejnych świadków.

Strony nie dysponują wszystkimi złożonymi wnioskami. 

Prokurator nie oponuje co do wezwania na świadków ekspertów WGI (min. Piotra Kuczyńskiego). Wnosi o przesłuchanie m.in. maklera Wachowii Romana Śledziejowskiego. Wnosi o oddalenie wniosku o przesłuchanie dziennikarzy śledczych Anny Marszałek, Bertolda Kittela i Grzegorza Bryckiego, bo dowód nie ma znaczenia do rozstrzygnięcia sprawy (dotyczy innego czasu niż prowadzone postępowanie). Do uznania sądu prokurator zostawia wniosek o przesłuchanie szefów agencji PR MDI Solutions, która pracowała dla spółki.

Obrońca oskarżonych nie oponuje co do ogromnej większości świadków. Ma wątpliwości co do wzywania świadka z Toronto. Przyłącza się do wniosku o przesłuchanie Romana Śledziejowskiego. Wnosi o oddalenie przesłuchania dziennikarzy śledczych, m.in. ze względu na tajemnicę dziennikarską.

Jeden z pełnomocników oskarżycieli posiłkowych informuje, że przygotowuje kolejny wniosek o przesłuchanie dodatkowych świadków. Sam zastanawia się nad powołaniem maklera Wachowii, jako że on sam został skazany przez amerykański wymiar sprawiedliwości. Inny z nich sugeruje, by już zwrócić się do polskiej ambasady w USA z pytaniem, jakie są możliwości ustalenia adresu Romana Śledziejowskiego (o ile ambasada wykonywała czynności konsularne wobec niego). Pełnomocnicy oponują wobec wniosków o przesłuchanie pełnomocników pokrzywdzonych, bo ich działalność w dużej mierze jest objęta tajemnicą zawodową. 

 

 

Zaczynamy. Na razie nie stawili się dwaj z czterech wezwanych świadków - prof. Tomasz Szapiro (sąd nie ma wiadomości o tym, czy doręczono mu wezwanie) i dr Mbewe (mimo że w sylwestra odebrał osobiście wezwanie).

Zeznaje ojciec oskarżonego Macieja S., Włodzimierz S., lat 64. Przysługuje mu prawo nieskładania zeznań, jako osoba najbliższa. Korzysta z tego uprawnienia. To koniec jego zeznań.

Zeznaje Zbigniew B. 

Chyba w 2004 r. otrzymałem ofertę badania stanu prawnego WGI, w związku z ubieganiem się o licencję maklerską. Badanie zostało wykonane. W 2004 r. otrzymałem propozycję wejścia w skład rady nadzorczej spółki. Muszę dodać, że wiązało się to z kwestią kompetencji, a także że znam od lat Macieja S., znam jego ojca, więc byłem postrzegany jako osoba godna zaufania. Tego zadania się podjąłem, To wyglądało na ciekawy pomysł biznesowy, nie budziło ryzyk. Upłynęło 10 lat, więc wszystkie okoliczności mi się zacierają. Składałem na gorąco obszerne zeznania w postępowaniu przygotowawczym.

Sędzia odczytuje zeznania z postępowania przygotowawczego z 2006 r. 

Z rady nadzorczej WGI wystąpiłem, bo wykonuję zawód zaufania publicznego. Ze zdziwieniem przyjmowałem informację, że może ona nie móc wypłacić powierzonych środków.

Rada nadzorcza WGI DM miała ograniczone kompetencje. Jej zalecenia często nie były wiążące dla zarządu. Za posiedzenie w WGI DM otrzymywałem około 3,1 tys. zł, w WGI SA- 4,2 tys. Byłem przewodniczącym, więc to było nieco więcej niż pozostali członkowie. Rada w DM miała się odbywać co najmniej raz na kwartał, a odbywała się nieco częściej.  W SA miały się odbywać 3 razy do roku i tak się odbywały.

Pytania prokuratora: Jakie były przyczyny pogorszenia się sytuacji finansowej WGI?

Dużo klientów zażądało wycofania aktywów w 2006 r. Prawdopodobnie miało to związek z mniejszymi zyskami z inwestycji niż zapowiadane.

Pełnomocnik oskarżycieli:

Mówił pan, że rada miałą ograniczony wpływ na funkcjonowanie WGI. Jaki był sposób sprawowania nadzoru nad WGI?

Wykorzystywaliśmy kompetencje, jakie dawał nam statut. Rada była co najwyżej organem kontrolnym, poza jednym wyjątkiem, przy wskazaniu biegłego rewidenta. Były to działania kontrolne, odbieranie wyjaśnień od zarządu, kontrolowanie zaleceń. Nie pamiętam, o jakie dokumenty występowaliśmy.

Kiedy dowiedział się pan o wątku źle funkcjonującego systemu. Kiedy pan na to zareagował?

To było początek 2005 r., problem pojawił się po przejściu na DM. Zarząd twierdził, że nieefektywne działanie systemu opóźniało rozpoczęcie działania w formule DM. Sformułowaliśmy pewne zalecenia, sytuacja była napięta z uwagi na terminy, zalecaliśmy egzekwowanie usprawnień od autora oprogramowania. Byliśmy zdania, że to będzie rozwiązanie prowizoryczne i że konieczne będzie zlecenie opracowania nowego systemu przez jakąś dużą firmę, która wykonuje takie programy dla banków. Ale zdawaliśmy sobie sprawę, że może to potrwać do roku. Działalność maklerska miała ruszyć od kwietnia 2005, niezbędne były działania doraźne, wprowadzanie korekt. Oczywiste było, że przed datą rozpoczęcia działalności maklerskiej, nikt takiego systemu nie stworzy.

Czy rada nadzorcza zalecała zakup istniejącego oprogramowania?

Nie przypominam sobie. Nasze rozważania szły w kierunku zakupu programu zindywidualizowanego pod kątem działalności tej spółki. Po rozpoczęciu działalności maklerskiej zarząd zgłaszał nieprawidłowości. System mógł generować nieprawidłowe dane na temat wysokości środków klientów.

Jaki to mógł być rząd wielkości? Czy zarząd o tym informował.

Trudno mi powiedzieć. Nie przypominam sobie, czy zarząd o tej wielkości informował.

Jakie było stanowisko rady nadzorczej?

Naciskaliśmy na jak najszybszy zakup nowego oprogramowania. W początku 2006 r. zarząd przedstawił radzie prawdopodobnie zapytania ofertowe do dużych producentów takiego oprogramowania. Wadliwe funkcjonowanie systemu operacyjnego może mieć opłakane skutki z uwagi na niezbędne zaufanie do takiej instytucji jak dom maklerski.

 Czy zapoznawał się pan ze sprawozdaniami finansowymi WGI DM?

Pierwsze było za rok 2005. Rada nie zdążyła tego zbadać. Jak wiadomo na początku kwietnia 2006 r. nastąpiły wydarzenia, która oznaczały koniec spółki. Sprawozdanie było  przekazane do badania którejś z firmy z wielkiej piątki.  Chcieliśmy się zapoznać z opinią audytora, ale ten również się wycofał.

Dlaczego się wycofał?

Wydaje mi się, że nastąpiło to w momencie cofnięcia licencji. To wydaje się oczywistym powodem, dla którego znany audytor nie chciał się tym zajmować.

Czy zapoznawał się pan ze sprawozdaniami WGI SA?

Mogłem się zapoznawać ze sprawozdaniem za 2004 r. Było badane przez rewidenta, więc przez radę nadzorczą też musiało być badane. Nie budziło jakichś zasadniczych wątpliwości. Szczegółów nie pamiętam.

Jakimi operacjami zajmował się WGI DM?

Model inwestycyjny został opracowany na etapie ubiegania się o licencję. Według mojej wiedzy został uzgodniony z KPWiG. Polegał na inwestowaniu w obligacje spółki powiązanej, co potem było kwestionowane. Nie pamiętam, jak były kształtowane portfele konkretnych klientów.

Spółka wykazywała zyski, straty?

Jeśli idzie o WGI DM, trudno powiedzieć. Pierwsze i jedyne sprawozdanie nie zostało zbadane, zweryfikowane z uwagi na upadłość. W latach poprzednich, o ile sobie przypominam, był zysk.

Wspominał pan o tym, że zarząd informował radę o planach sprzedaży spółki. Dlaczego?

O planach sprzedaży dowiedzieliśmy się bezpośrednio przed odebraniem licencji maklerskiej. Uzasadnienie było takie, że wobec licznych trudności, prowadzenie spółki w tej formie wydaje się niecelowe.

Pytam o szczegóły. Na czym polegała niecelowość?

NIe pamiętam. NIe wykluczam, ze chodziło o narastający konflikt z regulatorem, czyli KPWiG.

Jak rada się do tego ustosunkowała?

Rada nie podjęła żadnych uchwał, sama informacja była dość zaskakująca. Tę decyzję nam po prostu zakomunikowano. W tym celu zresztą zostało zwołane walne. Zadaliśmy kilka pytań, dyskusja była, ale trudno żeby do czegoś miała doprowadzić. Jeśli wolą akcjonariuszy jest zbycie, o ile następuje to w formach prawnie [przewidzianych, to mają prawo. Zwracaliśmy uwagę, ze nabywcą powinien być podmiot posiadający odpowiednie uprawnienia. Projektu umowy sprzedaży nam nie przedstawiono. To jeszcze nie było przesądzone, z tego co się dowiedzieliśmy. Decyzja o sprzedaży pojawiła się na tydzień, dwa przed planowaną transakcją.

Czy zarząd przedstawiał radzie wyniki finansowe klientów?

Prawdopodobnie w formie jakichś wykresów. Trudno powiedzieć, czy rada zwracała się do zarządu o informację o stany środków klientów. Chyba tak, Stąd duża dyskusja na początku 2006 r. kiedy stan środków uległ znacznemu obniżeniu. Wiedzieliśmy, że wyniki inwestowania pogorszyły się i przybierają wartości ujemne, choć to były niewielkie wartości. Członkiem rady zostałem na jesieni 2004 r. O ile pamiętam, licencja na DM już została przyznana.

Czy radzie nadzorczej przedstawiano bilans otwarcia?

Przedstawiano nam dokumenty, ale trudno powiedzieć jakie. Pewnie był tam i bilans otwarcia. Trudno mi odtworzyć, na jakim poziomie szczegółowości informowano nas o stanie kont klientów. Ich było ponad 1 tys., więc trudno oczekiwać, by były to dane poszczególnego klienta.

O jakich wadach i nieprawidłowościach oprócz systemu komputerowego zarząd informował radę w kontekście kontroli KPWiG?

Szczegółów nie pamiętam. Tam były zalecenia co do zmiany portfela inwestycyjnego czy strategii i szereg innych zaleceń. Wydaliśmy stosowne uchwały zalecające wdrożenie tych zleceń, ale niektóre z nich zarząd określał jako trudne do wykonania. Zaleciliśmy jednak ścisłe ich wykonanie, dobrą współpracę z regulatorem rynku uważaliśmy za niezbędną. Uważaliśmy, że niewykonanie zaleceń oznaczałoby konflikt z organem nadzorczym, co mogłoby się zakończyć źle. Historia to pokazała.

 Czy zarząd informował radę, że inne wartości o stanie rachunków są podawane klientów, a inne do KPWiG?

NIe. Zarząd też nie informował radę, że środki klientów są zagrożone. Gdybyśmy mieli świadomość, że inne wartości środków podawane są klientom, a inne KPWiG, musielibyśmy natychmiast zrezygnować.

A czy taka informacja dotarła do pana w czasie pełnienia funkcji w nadzorze.

Nie. Takie informacje prasowe pojawiły się później. 

Czy posiedzenia były protokołowane?

Tak, zgodnie z ustawą protokołowano uchwały, nie protokołowano dyskusji. Protokołowaliśmy sami. To był trzyosobowy organ. Nie pamiętam, czy w protokole po kontroli KPWiG była informacja o nieprawidłowościach w raportach do klientów. Ale byliśmy świadomi, że błędy systemu komputerowego mogły powodować jakieś mutacje. 

Czy zarząd relacjonował informacje, że raporty mogą być wadliwe?

Takie informacje się pojawiały ze strony zarządu. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy był to problem powszechny i dotyczył wszystkich klientów.

Przed chwilą powiedział pan że nie miał pan wiedzy o różnicach, a teraz że jednak były. Proszę to wyjaśnić.

Z tego co wiem, jest to informacja powszechna, że jednym z zarzutów w tym postępowaniu jest różnica w raportowaniu. My nie mieliśmy jakiejkolwiek wiedzy o różnicach w raportowani innych niż takie, które mogły incydentalnie wyniknąć z wadliwego systemu informatycznego. Nie przypominam sobie, aby inni pracownicy WGI raportowali o sytuacji spółki radzie nadzorczej. Z tego co pamiętam, czasem prosiliśmy o wyjaśnienia na przykład księgową. Nie jestem w stanie powiedzieć, czego dotyczyły.

Czy księgowa informowała o różnicach w raportowanych wartościach do KPWiG i do klientów?

Nie przypominam sobie.

Czy informowała o stratach na rachunkach klientów w okresie WGI SA?

Ne przypominam sobie.

Powiedział pan, że w 2005 r. dotarły do rady informacje o ujemnych saldach w portfelach klientów. Kiedy dokładnie?

Trudno mi określić szczegółowo. To dotyczyło sytuacji, kiedy inwestycja zamiast zysków przyniosła straty.

Powiedział pan, że gdyby rada miała informacje o różnicy w rachunkach raportowanych, musiałby pan zrezygnować.

Trudno mi powiedzieć, czy były inne. Czy byśmy zrezygnowali, to zależy od tego, co jest przyczyną takiej niezgodności.

Czy zarząd informował radę w 2005 r. o jakichkolwiek problemach finansowych spółki?

Nie przypominam sobie, aby taki temat się pojawił. Dopiero pierwsze miesiące 2006 r. takie zagadnienia się pojawiły. Zarząd przedstawił informację, w której zawarte były dane dotyczące spadku wartości portfela inwestycyjnego na skutek wycofania części środków, przedłużające się postępowania administracyjne, problemy TFI, co  zaczynało stanowić pewne zagrożenie na przyszłość?

Czy brał pan udział w spotkaniach z przedstawicielami KPWiG?

Nie,

A czy wiedział pan, że WGI DM inwestuje wyłącznie w obligacje WGI Consulting?

Trudno mi powiedzieć. Wiadomo było, że istnieje taki model inwestycyjny, w którym obligacje są swoistym wehikułem. Zgodnie w tym modelem działalności maklerska spółki polegała na inwestowani poprzez obligacje WGI Consulting chyba.

Czy rada nie widziała ogromnego ryzyka w związku z inwestowaniem w obligacje jednego podmiotu.

Rada zalecała zmianę strategii inwestycyjnej zgodnie ze wskazaniami KPWiG. Te zalecenia według oświadczeń członków zarządu były wdrażane, ale ostatecznego sprawozdania się nie doczekaliśmy. Trudno mi oceniać wpływ inwestowania w obligacje jednego podmiotu. Ale gdyby ten system był z założenia nielegalny, niewątpliwie organ kontrolny, który był obecny na bieżąco w spółce, zakazałby jej prowadzenia takiej działalności. Co do samego ryzyka, dziś wszyscy jesteśmy mądrzejsi i bardziej doświadczeni po kryzysie finansowym z 2008 r., który wywołały inwestycje o pewnym stopniu ryzyka. 

Czy rada nadzorcza interesowała się inwestycjami prowadzonymi przez emitenta obligacji?

To była odrębna spółka, ale jakichś informacji zasięgaliśmy o nim. W jakim zakresie nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Ale to, że czegoś nie pamiętam nie wynika że nas to nie interesowało. Wyniki finansowe emitenta obligacji były przedmiotem zainteresowania rady o ile przekładały się na wyniki WGI DM.

Co wpływało na wartość inwestycji WGI DM?

Chociażby wartość inwestycji dokonywanych przez spółkę powiązaną. Wyniki dla klientów WGI SA były pozytywne, a w DM zaczęły się pogarszać. Nie były nam znane wartości alarmujące w tamtym czasie.

Czy radzie okazywano dokumentację dotyczącą emisji obligacji?

Nie pamiętam.

Jaką dokumentację finansową przedstawiono radzie nadzorczej.

Dokumentację dotyczącą działalności finansowej WGI DM. Jakieś raporty w formie pisemnej otrzymywaliśmy, ale nie jestem w stanie odtworzyć ich zawartości. Trudno powiedzieć, czy były to dokumenty zarządu DM, czy dokumenty źródłowe. Gdyby w dokumentach zarządu pojawiły się wątpliwości, to trzeba je było weryfikować. Pytania padają z perspektywy 2014 r. i toczącego się procesu. W 2005 r. mieliśmy działającą z sukcesem spółkę, która się od lat rozwijała. Był to czas dużego optymizmu w kraju. Na prawdę nie było podstaw, by członków zarządu i właścicieli traktować jako potencjalnych przestępców i śledzić każdy ich krok. Spółka dawała sobie radę, kontrolę należało sprawować w sposób rozsądny.

Czy zarząd informował o kierunkach inwestycji WGI Consulting?

Nie przypominam sobie, ale musiało to być w polu zainteresowań. Nie jestem w stanie odtworzyć kierunków inwestycji.

Jaki był sens utworzenia WGI TFI?

Należy o to zapytać twórców tego systemu. Byli to również warszawscy prawnicy. Podejrzewam, ze TFI miało pełnić funkcję taką jak WGI Consulting, czyli że przedmiotem inwestycji miały być jej jednostki uczestnictwa, ale to moje dywagacje. 

Mając obecną wiedzę na temat transakcji sprzedaży WGI DM, czy zaakceptowałby pan tę transakcję?

Nikt mnie o akceptację nie pytał. O ile wiem, tamten podmiot kupujący nie posiadał licencji na prowadzeni takiej działalności. Osobiście jako członek rady nadzorczej, trudno bym się cieszył z takich wydarzeń. Akceptacja lub nie nie należała do moich kompetencji.

Pytam o pana opinię, rada miała funkcję opiniującą.

Nie wiem, jakie to ma znaczenie. To, czy była racjonalna trudno oceniać. To był nerwowy ruch w ciężkiej sytuacji. z dzisiejszego punktu widzenia nie mogła przynieść poprawy sytuacji spółki, tym bardziej że zwracaliśmy uwagę na potrzebę dobrej współpracy z organem nadzorującym. Taka transakcja już pogarszała te trudne relacje. Nas wyłącznie poinformowano, że przedsiębiorstwo będzie sprzedane. Przeprowadziliśmy dyskusję wtedy w klimacie rezygnacji. Jeśli jednak miała być przeprowadzona, to zgodnie z prawem i interesy klientów mają być chronione. Nie wiem, czy transakcja miała być przeprowadza zgodnie z regułami prawa. Trudno powiedzieć, czy ta informacja o sprzedaży była skorelowana z informacją o problemach z licencją. Możliwość odebrania licencji istniała. Czy transakcja była zgodna z interesami klientów, było zależne od szczegółów.

Gdyby w spółce miało miejsce działanie niezgodne prawem, by pan zrezygnował?

Na pewno nie siedziałbym z założonymi rękami, gdyby działy się rzeczy mające znamiona przestępstwa. 

Kiedy rada zareagowała na informację o inwestowaniu wyłącznie w WGI Consulting.

Na pewno rada zalecała dywersyfikację portfela, co jesienią 2005 r. zalecała KPWiG.

 Czy informacje o takim modelu były przekazane do KPWiG?

Tak nas poinformowano, że to model inwestycyjny jest prowadzony za wiedzą i akceptacją KPWiG.

Czy zarząd informował pana, ze portfel składa się z obligacji podmiotu powiązanego?

Wydaje mi się, że model przedstawiano nam całościowo, także o jednym rodzaju obligacji. Zalecenia komisji o dywersyfikacji portfela odebrałem, że komisja widzi jakieś zagrożenia z funkcjonowania takiego modelu i działa w kierunku zmiany. Myśmy nawet nie próbowali z tym stanowiskiem polemizować. Przestrzeganie tych zaleceń wydawało nam się kluczowe na tego typu rynku.

Oskarżycielka posiłkowa.

Jak pan ocenia działalność kierowanej przez pana rady, w świetle wywiadu udzielonego w 2005 r. "że działalność rady jest dodatkowym zabezpieczeniem poza działalnością KPWiG"?

Na pewno jest lepiej, jeśli w takim podmiocie działa taki organ, który w jakiś sposób kontroluje działalność takiej spółki, niż gdyby miało by nie być.. W tamtej wypowiedzi nie było niczego niezgodnego z prawdą. Gdybym mógł się cofnąć w czasie, nie chciałbym się znaleźć w tego typu gremium.

Czy salda zamknięcia WGI SA i otwarcia WGI DM powinny być tożsame?

Musielibyśmy przejść na grunt konkretnych dokumentów. W księgowości strona prawa powinna być zgodna z prawą.

Czy bilans otwarcia DM i zamknięcia WGI SA trafił do rady nadzorczej?

Nie pamiętam.

Czy członków rady nadzorczej nie zaniepokoiła konstrukcja personalna WGI DM i WGI Consulting?

Przedstawiono nam, że konstrukcja właścicielska jest opracowana dla WGI DM. Jak każda nowatorska konstrukcja zwracała uwagę, ale według naszej wiedzy była ona znana regulatorowi, a jej autorem była chyba najbardziej renomowana w Polsce kancelaria prawnicza. W toku późniejszej kontroli KPWiG zwracało uwagę na ten model, uznaliśmy w tym momencie, że pierwszeństwo ma wówczas współpraca z organem regulującym.

Pytania obrońcy

Mówił pan o kancelarii - czy to była ta sama kancelaria, która doradzała w zakresie uzyskania licencji DM?

Wydaje się, że tak.

Czy monitorował pan mechanizm zezwolenia na prowadzenie działalności przez WGI TFI?

Wiem, że był to końcowy okres funkcjonowania DM. Postępowanie w przedmiocie udzielenia licencji TFI było przedłużane i według naszej informacji, miało to związek z kontrolą tocząca się w DM. W efekcie TFI nie dostała zezwolenia i musiała zostać zlikwidowana.

Czy według pana wiedzy KPWiG wzywała WGI do uzupełnienia jakichś braków, wniosków w tym postępowaniu?

Trudno mi odtworzyć szczegóły. Jak każdy organ administracyjny KPWiG ma określony tryb i czas załatwiania spraw. Podejrzewam, że mogły być wydawane jakieś postanowienia w przedmiocie uzupełnienia wniosków.

Wspomniał pan o panu G. Miał pan z nim jakieś kontakty?

O ile sobie przypominam był to klient, który wnosił o odszkodowanie, bo na czas nie otrzymał pieniędzy w WGI, nie zdążył skorzystać z jakiejś innej oferty i wnosił o naprawienie tej szkody. Pod koniec 2005 r. zarząd przedstawił kwestię tego roszczenia radzie. Wydaliśmy kilka uchwał, bądź uchwałę wielopunktową w celu załatwienia tej sprawy. O ile sama okoliczność, że pan G. otrzymał pieniądze za późno czy za mało, był faktem negatywnym i trzeba było wyjaśnić jej przyczyny i należało je wyjaśnić. Jednak co do samego trybu zakończenia sporu zaleciliśmy ugodowe zakończeni sprawy ze względu na PR. Z jego dokumentów nie wynikał jakiś ślad dowodu. Roszczenie które wywodził powinno być w łatwy sposób udowadnialny, a o ile sobie przypominam, roszczenie zawierało tylko żądanie i sankcje za ich niespełnienie. Oczywistym interesem spółki było unikanie rozgłosu, więc zaleciliśmy ugodowe załatwienie sprawy.

Pełnomocnik oskarżycieli:

Czyli uniknięcie rozgłosu było jedyną przyczyną zalecenia o ugodowym załatwieniu sprawy?

Nie, rada nadzorcza zalecała sprawdzenie i wyeliminowanie ewentualnych błędów. Ale roszczenie klienta nie zawierało dokumentów udowadniających jego stratę. Dlatego zalecaliśmy kontrolę i ugodową załatwienie tej sprawy.

Oskarżycielka posiłkowa.

Czy analogiczna sytuacja np. w DM PKO taka sprawa byłaby tak samo załawtiona?

Nie mam pojęcia jak by to było tam załatwione. Generalnie taki negatywny PR nie służy firmie z branży finansowej.

Pytania sądu:

Czy w czasie pracy rady nadzorczej zetknął się pan z osobą Romana Śledziejowskiego?

Wedle mojej wiedzy był to makler domu maklerskiego Wachowia. Nie przypominam sobie, żebym z nim rozmawiał osobiście. Według mojej wiedzy inwestycje były dokonywane za pośrednictwem amerykańskiego DM Wachowia, która była jedną z największych instytucji finansowych na świecie. To również dawało rękojmię prawidłowego inwestowania. Co do tego, czy pan Śledziejowski jest ich maklerem, nie wiem, czy dowiedziałem się w czasie pełnienia funkcji w radzie, czy już potem z prasy. Nie wiadomo mi o innych inwestycjach pana Śledziejowskiego, w których uczestniczyła WGI Consulting

Koniec zeznań świadka

 

 

W zeznaniach poszkodowanych przez WGI motyw zaufania do autorytetów, które firmowały spółkę, pojawiał się regularnie. Maciej S., oskarżony prezes spółki w swoim wystąpieniu przed sądem również zwracał uwagę na pozytywny efekt, jaki wywoływała regularna obecność znanych twarzy związanych z jego spółką w mediach. Z grupą związani byli nie tylko prof. Szapiro czy dr Richard Mbewe, których przesłuchanie zostało zaplanowane na dziś, ale także prof. Dariusz Rosati, dr Bohdan Wyżnikiewicz, prof. Witold Orłowski czy dr Henryka Bochniarz.

Profesor ekonometrii Tomasz Szapiro jest ekonomistą, a od 2012 r. rektorem Szkoły Głównej Handlowej (SGH) i kierownikiem Zakładu Analizy i Wspomagania Decyzji w Instytucie Ekonometrii tej uczelni. Od 2004 r. zasiadał w nadzorze WGI SA, a po przekształceniu - WGI Dom Maklerski.

Dr Richard Mbewe był głównym ekonomistą DM WGI, a po jego upadłości - Domu Kredytowego Notus. Pracował w Polsce jako oficer łącznikowy Banku Światowego. Obecnie pracuje w Afryce. Jest dyrektorem w Gladrich Investment Limited i to właśnie on, w imieniu swojej spółki, podpisywał kontrakty z polskim Izodomem 2000, gdy miesiąc temu premier Donald Tusk przebywał z wizytą w Zambii. Próbowaliśmy się skontaktować z ekonomistą, ale kontakt urwał się po pierwszy pytaniu dotyczącym WGI.

Jak jesienią pisał m.in. Zambia Daily Mail, porozumienie, którego sygnatariuszem była - oprócz Izodomu i Gladrich - firma Alinaswe Developments, dotyczyło budowy 20 domów o wartości 500 tys. USD w dystrykcie Chongwe w południowej Zambii z użyciem polskiej, bardzo szybkiej technologii.

- Jeśli projekt się powiedzie, możemy zbudować  nawet 200 takich domów w różnych lokalizacjach w całym kraju - mówił Richard Mbewe dziennikowi.

Okazją do podpisania tego porozumienia była wizyta premiera Donalda Tuska w Lusace, współorganizowana przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych: http://www.paiz.gov.pl/20131021/forum_zambia# 

Na czwartek wezwani zostali także Włodzimierz S., ojciec oskarżonego prezesa i cz łonek rady nadzorczej WGI SA przed wprowadzeniem do niej ekonomistów. Obecnie zasiada w radach nadzorczych spółek Łopuszańska Nieruchomości SA i Polam-Warszawa SA. Był członkiem rady nadzorczej WGI przez otrzymaniem przez nią licencji DM. Potem rodzice szefów WGI usunęli się, ustępując miejsca autorytetom z dziedziny gospodarki. Miłośnik golfa, był właścicielem pola golfowego w Rajszewie, gdzie grano m.in. o Puchar Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, którego sponsorem były spółki grupy WGI. W 2005 r. do wygrania był Jaguar.


Czwartym wezwanym świadkiem jest prawnik Zbigniew B., również członek rady nadzorczej.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu izamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Teksty Polskiej Agencji Prasowej

3 Komentarze

adam 2014-01-22

Nie rozumiem jak można takich jak Mbewe uważać za autorytet. Każda jego wypowiedż była typu; "cena może wzrosnąć, zmaleć albo się nie zmieni".

Karbinadel 2014-01-23

Na liście "autorytetów" WGI zabrakło chyba telewizyjnego gwiazdora p. Kuczyńskiego

n 2014-01-23

Zapomnieli dopisać że Mabewe był kiedyś gwiazdą TVP.pouczał głupków jak inwestować.Polska to dziwny kraj.Wystarczy mieć odmienny kolor skóry.Dukać po polsku i już wszystkie media rozbijają się za taka gwiazdą.

Wiadomości dnia na www.pb.pl

Puls Biznesu premium

Ranking gorących spółek

0.71 
0.60 
0.59 
0.55 
0.47 

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu