pb.pl
w schowku Tylko dla zalogowanych czytelników
zaloguj się
lub zarejestruj
dodaj do schowka

Rząd na wojnie z mafią węglową

KUP LICENCJĘ
Grzegorz Nawacki
Pin It email print

Pojawił się mocny trop wskazujący na Rosjan jako źródło afery podsłuchowej. Ostatnio rząd mocno wchodzi im w paradę

 

Notowania

euro, ropa brent

Ludzie

Donald Tusk

WERSJA TEKSTU W JĘZYKU ANGIELSKIM (English version)>>

Nieistniejąca już warszawska restauracja Lemongrass, na rogu Al. Ujazdowskich i ul. Matejki, około 200 metrów od budynku Sejmu. To tu początek może mieć afera podsłuchowa, która od tygodnia wstrząsa Polską. Była to ulubiona restauracja polityków Platformy Obywatelskiej i części świata biznesu. Choć na brak klientów z grubym portfelem nie narzekała, została zamknięta. Stało się tak po tym, jak służby ostrzegły polityków, że mogą za nią stać Rosjanie podejrzewani o kontakt z rosyjskimi służbami. Właśnie w tej restauracji menedżerem był Łukasz N., zatrzymany w związku z aferą podsłuchową. Po jej zamknięciu przeszedł do restauracji Sowa & Przyjaciele, w której nagrano obie opublikowane rozmowy. Dlatego agenci podejrzewają, że to właśnie on stoi za zorganizowaniem nagrań.

Właścicielem Lemongrass był biznesmen Andrzej K. Nie jest to postać znana w świecie biznesu, ale ciekawe ustalenia na temat jego przeszłości ujawnili dziennikarze tvn24. pl. Z ich dziennikarskiego śledztwa wynika, że w latach 2000-05 był dyrektorem finansowym w polskim oddziale Łukoilu, rosyjskiego giganta paliwowego. Po zamknięciu restauracji zaangażował się m.in. w firmę Allovita, w której — według dziennikarzy portalu — wspólnikiem był Andrij Persona vel Kononenko.

To bohater głośnej afery sprzed lat, dotyczącej łapówek, w której tajne zeznania składał Krzysztof Baszniak, były wiceminister pracy. Zeznawał, że Persona reprezentował w Polsce interesy Siemiona Mogilewicza, powiązanego z jedną z największych na świecie mafii — sołoncewską. Po wysłaniu za nim przez FBI listu gończego był aresztowany, ale szybko wyszedł na wolność. Według ustaleń dziennikarzy tvn24.pl, odgrywał także znaczącą rolę w handlu gazem w naszym regionie — był współwłaścicielem spółki RosUkrEnergo, która kontrolowała dostawy paliwa z Rosji na Ukrainę. Andrzej Barcikowski, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, potwierdził tvn24.pl, że ostrzegał posłów i rząd przed kontaktami z Andrijem Personą, gdyż „działał w sposób, który budził podejrzenia, że w rzeczywistości nie jest biznesmenem, lecz raczej osobą związaną z obcymi służbami wywiadowczymi”.

Spółdzielnia kelnerów

Nagrań nie dokonano jednak tylko w restauracji Sowa & Przyjaciele, ale również w Pałacyku Sobańskich, siedzibie Polskiej

Rady Biznesu. Jak do tego doszło? Podsłuchy nie były zamontowane na stałe — przy dokładnym odsłuchaniu nagrań słychać, że jest zakładany tuż przed spotkaniem. Oba miejsca łączy… Łukasz N. Według naszych ustaleń, jego brat był zatrudniony w lokalu Polskiej Rady Biznesu. Inne źródła wskazują na partnerkę życiową. I to oni mogli być pomocnikami Łukasza N. w dokonaniu nagrań. Dlaczego nagrywał? Hipotezy są dwie: albo robił to dla pieniędzy, albo został zmuszony. W tej drugiej teorii hakiem mogła być jego czarna przeszłość, co mogło być łatwym źródłem szantażu i namówienia go do współpracy. Nie ma bowiem wątpliwości, że nawet jeśli Łukasz N. stoi za podsłuchami, to był on raczej tylko wykonawcą czyjegoś planu.

Kontratak mafii…

Dlaczego nagrania wyciekły do mediów właśnie teraz? Tu musimy cofnąć się o kilka miesięcy. Od pewnego czasu na polskim rynku węgla nabrzmiewa problem — kopalnie mają coraz większe straty, coraz więcej węgla zalega na hałdach, a surowiec, który trafia do końcowych odbiorców, jest drogi. Jako źródło problemu eksperci wskazują import węgla z Rosji. Jest średnio o 30 proc. tańszy niż oferowany przez polskie kopalnie i w szybkim tempie zdobywa polskich odbiorców. Według szacunków Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla, minionej zimy udział rosyjskiego węgla w całkowitym jego zużyciu w sektorze socjalno-bytowym wzrósł z 30 do około 40 proc. Taka sytuacja prowadzi do coraz lepszej kondycji importerów, a na drugim biegunie są polskie kopalnie, które wpadają w finansowe tarapaty — Kompania Węglowa czy Jastrzębska Spółka Węglowa notują wielomilionowe straty. Pierwsza, największy gracz w kraju, balansuje na granicy bankructwa. Coraz głośniej jest o tym, że rosnącemu importowi legalnemu towarzyszy jeszcze szybciej rosnący import nielegalny. 6 maja podczas wizyty na Śląsku premier Donald Tusk zapowiedział „ochronę dla polskiego węgla”. Na czym ma polegać?

„Będziemy starali się eliminować nieuczciwy import (...), przestrzegać norm jakościowych, aby węgiel polski nie był ofiarą nieuczciwych czy dwuznacznych operacji na węglu importowanym” — mówił Donald Tusk.

Według naszych ustaleń, nakazał Bartłomiejowi Sienkiewiczowi, ministrowi spraw wewnętrznych, by służby zajęły się analizą, czy w tym łańcuchu nie dochodzi do działalności przestępczej i by to stanowiło dla nich priorytet.

— Potwierdzam. Poza tym premier zobowiązał ministra Sienkiewicza do przygotowania raportu na ten temat. Raport został przygotowany przez ABW i przekazany premierowi 6 czerwca. Jest niejawny — mówi Paweł Majcher, rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

5 czerwca premier znów odwiedził Śląsk i przy tej okazji zaproponował stworzenie państwowej sieci składów węgla, czyli państwowej sieci dystrybucji, która konkurowałaby cenowo w z prywatnymi. Miałyby ją stworzyć państwowe spółki dystrybucyjne. 4 czerwca Centralne Biuro Śledcze zatrzymało 10 osób związanych ze spółką Składywęgla.pl, wśród nich dyrektora generalnego Marcina W. Menedżerowie MM Group (ma 40 proc. Składówwęgla.pl) są podejrzewani m. in. o oszustwa, wyłudzanie podatku VAT i pranie brudnych pieniędzy na kwotę 85 mln zł. Bydgoska policja informowała, że węgiel sprowadzany z Rosji i Kazachstanu oferowany był jako polski, oszukiwano na jego jakości i ilości, tworzono fikcyjną dokumentację związaną z dystrybucją, części transakcji w ogóle nie ewidencjonowano. Podejrzanym postawiono zarzuty, m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu popełnienie przestępstw i przestępstw skarbowych, oszustwa przy sprzedaży węgla i prania pieniędzy. Śledczy szacują, że podejrzani mogli wyłudzić zwrot nienależnego podatku VAT na kwotę co najmniej 35 mln zł, dopuścić się oszustw na kwotę 30 mln zł i wyprać ponad 22 mln zł pochodzące z przestępstw ( więcej o tej sprawie piszemy obok).

Te dwa ciosy — zaciskanie się pętli wokół szajki wprowadzającej na rynek nielegalny węgiel z Rosji oraz zapowiedź preferencji dla polskiego węgla — mocno uderzają w interesy trudniących się nielegalnym procederem. To mogło skłonić mafię węglową do kontrataku i wypuszczenia do mediów nagrania rozmowy ministra Sienkiewicza i prezesa Belki. Działanie miało być obliczone na zdyskredytowanie szefa resortu spraw wewnętrznych i wywołania szoku na polskiej scenie politycznej. Jednym z prawdopodobnych scenariuszy było to, że w reakcji na ujawnioną treść rozmów premier odwoła Sienkiewicza. Posady mieli też stracić szefowie służb za to, że dopuścili do nagrania najważniejszych osób w państwie. To na pewien czas zdestabilizowałoby pracę służb i skierowało ich całą uwagę na wytropienie sprawców podsłuchów i całkowicie odwróciło uwagę od węglowej mafii. Premier nikogo jednak nie zdymisjonował.

…z Brukselą w tle

W ten weekend wyciekły kolejne taśmy z rozmów m.in. Radka Sikorskiego z Jackiem Rostowskim. „Wprost” opublikował fragmenty, w których minister spraw zagranicznych niepochlebnie wypowiada się o USA. Obserwatorzy zwracają uwagę, że cała afera zbiega się w czasie, gdy w Brukseli zapadają decyzje o układzie sił w Komisji Europejskiej. Polska stara się zapewnić sobie wpływ na politykę energetyczną UE, a minister Sikorski był — według niemieckich mediów — faworytem w wyścigu na stanowisko szefa unijnej dyplomacji.

— Rosjanie wiedzą, że Polak na stanowisku komisarza ds. energetyki oznacza dużo trudniejszy biznes i potencjalne straty liczone w setkach milionów, a może i miliardów — mówi jeden z naszych rozmówców.

Tezę o tym, że wyciek taśm w tym momencie nie jest przypadkowy, lecz ma kontekst wsparcia konkretnych interesów, wzmacnia to, że — jak ujawnił tygodnik „Wprost” — źródłem nagrań jest biznesmen. Otwarte jest pytanie, czy załatwia interesy mafii węglowej czy jest jedynie narzędziem w rękach obcych służb.

— Ta osoba może jednak być tylko „kukiełką” — napisał na Twitterze Michał M. Lisiecki, właściciel „Wprost”.

© Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

6 Komentarze

chupacabra 2014-06-23

haha ale bzdury. Było to robione w sposób zorganizowany, profesionalnie. Jedyny sensowny trop prowadzi do mafii, ale tej na Kremlu, a nie jakichś pętaków, "worów zakonu"... heh

abx 2014-06-23

Czyli winni nie ci co sie ukladali, gadali bzdury o swoich sojusznikach tylko ci co nagrywali... Od poczatku sprawa Rosja smierdziala bo Putin ma dlugie rece. ale bedac politykiem trzeba trzymac ozor za zebami.

Tommy Walker 2014-06-23

Wiele osób pracuje dla Kremla nie zdając sobie z tego sprawy. Albo łańcuszek pośredników jest na tyle długi, że trudno się połapać. Proszę zauważyć, że żadna afera podsłuchowa czy przeciekowa ostatnich lat (WikiLeaks, Snowden) nie uderzyła ani w Ruskich, ani w Chińczycków. Tylko w USA lub kraje europejskie

Gniewosz. 2014-06-23

Rozumiem... trwa poszukiwanie wspólnego wroga. Antyrosyjska fobia jest do tego wprost idealna. Piękna manipulacja słowem. Wcześniej była to afera taśmowa, teraz jest przestępstwo. Dziesięć razy powtórzone stanie się prawdą. Rozumiem, że jak w mieście są kamery i zostanę nagrany za złe parkowanie to wina jest nagrywającego tak ? Osobiście wysyp tych informacji w obecnym czasie wiązałbym raczej z rozpoczynającym się okresem godowym u pingwinów.

Tommy Walker 2014-06-23

@ Gniewosz * chyba nie do końca rozumiesz. To, że w danym mieście jest monitoring, jest faktem powszechnie znanym. A co do fobii antyruskich: niedawno sekretrz generalny NATO Rassmussen stwierdził, że niektóre ruchy ekologiczne na Zachodzie są finansowane przez Rosję. Wiele razy udowadniano też Rosjanom maniupulację opinii publicznej, np. przez fora internetowe i media. W latach wczesniejszych ZSRR wykorzystywał tzw. ruchy pokojowe na Zachodzie. To nie są wymysły ani fobie, lecz fakty. Po prostu Rosjanie oddawna nauczyli się wykorzystwać przeciwko demokracjom zachodnim ich "słabości", czyli wolność słowa, zrzeszania się, demonstracji itd. Od tych "słabości" Rosja jest wolna

Wiadomości dnia na www.pb.pl


News

Bez marginesu bezpieczeństwa

Budżet na 2017 r. jest...
News

Kontrakty terminowe na WIG20 na piątek,...

Kontrakty terminowe na...
News

Rząd wycisza głos samorządu

PiS przyjęło generalny...
News

Kontrakty terminowe na WIG20 na czwartek,...

Kontrakty terminowe na...
News

Deweloperzy budują hale bez umów najmu

Ponad połowa powstającej...
News

Każdy się trzyma własnej Unii

Gospodarcza obudowa wizyt...
News

Kontrakty terminowe na WIG20 na środę,...

Kontrakty terminowe na...
News

Opozycja parlamentarna wobec planu...

Koncepcja planu...
Najlepsze blogi o biznesie

Ranking gorących spółek

0.66 
0.42 
0.38 
0.30 
0.27 

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu