pb.pl
w schowku Tylko dla zalogowanych czytelników
zaloguj się
lub zarejestruj
dodaj do schowka

Referendum w Szkocji (LIVE)

KUP LICENCJĘ
Jakub Krupa
Pin It email print

55 proc. Szkotów jednak wolało zostać w Wielkiej Brytanii. Zagłosowało aż 85 proc. uprawnionych.

16:35 KONKURS wygrywa nasz fan z Facebooka - Krzysztof Dobosiewicz postawił na 44,44 proc. głosów za niepodległością. Gratulacje!

09:28 a dziś w "Pulsie Biznesu":

09:20 Ostatecznie:


07:30  Wyborcy w Szkocji odrzucili niepodległość w historycznym czwartkowym referendum, przy rekordowo wysokiej frekwencji. Po przeliczeniu głosów z 31 na 32 okręgi wyborcze procent głosujących za pozostaniem w Wlk. Brytanii wynosi 55,4.

07:00 Wyniki - choć jeszcze nie ostateczne - czwartkowego referendum są wparciem dla notowań brytyjskiego funta, choć tendencja nie jest tak silna jak wczoraj. Więcej >>

06:55 Oto główny zwycięzca - Polacy na Wyspach :)


22:40

Mniej niż pół godziny do zamknięcia lokali wyborczych w Szkocji i powoli przestawiamy się na nocny tryb zombie. Przez ostatnie trzy godziny znów zbierałem materiał na mieście - na bieżąco wrzucając na @JakubKrupaFE - i za chwilę wrzucę parę najciekawszych historii i obserwacji także tutaj na bloga.

Pierwsze wyniki o trzeciej w nocy czasu polskiego, macie chwilę na drzemkę, ale relacja trwa dalej - tutaj i na Twitterze @JakubKrupaFE i #PulsSzkocji.

22:30

Piękny Edynburg nocą. Szkoci kończą referendum, po raz pierwsi odpowiadając wprost na pytanie czy chcą być niepodlegli.


       

22:20

Ktoś złośliwy już przygotował program szkockiej telewizji na wypadek niepodległości.

Biorąc pod uwagę, że kampania "tak" chce prawdziwie szkockiej telewizji w miejsce BBC - i w związku z tym prawdopodobnie będzie dysponowała wielokrotnie mniejszym budżetem niż obecnie - taki scenariusz może być bliższy prawdy niż nam się wydaje...


22:15

Funt dobrze znosi polityczne zamieszanie:

 

21:50


18:55

Drodzy czytelnicy, jeśli macie jakieś pytania dotyczące referendum - piszcie na Twitterze, używając hashtaga #PulsSzkocji. Spróbuję odpowiedzieć na przynajmiej część z nich.

18:30

Poznajcie Roberta Merecza, ekonomistę, pracującego m.in. jako redaktor zarządzający Szkockiego Przeglądu Parlamentarnego i dyrektor Polskiej Izby Biznesu w Szkocji.

Z Robertem spotkałem się w New College Uniwersytetu Edynburskiego, tuż po spotkaniu z Czesławem Krukiem z European Movement.

Obaj się zgadzają: Polacy są bardzo podzielni i mało zorganizowani. Czesław mówił, że "jak zwykle, wiele różnych zdań, mało współpracy, za to dużo doradzania, jak najlepiej byłoby zrobić".

Robert jest ostrożny w tym, co mówi, ale zdaje się z tym zgadzać: - Zależy kto z jaką grupą przystaje - odpowiada na pytanie o to, jak głosują Polacy i szybko dodaje. - Nie ma tutaj żadnej zasady dotyczącej wykształcenia, wieku, statusu społecznego chyba. Jest to znacznie bardziej... przypadkowe.

- I to pomimo tego, że kampania na tak zrobiła bardzo dużo, także z polskimi aktywistami, aby przekonać Polaków do głosowania za niepodległością. "Nie" ewidentnie przespało start kampanii, traktując referendum za z góry wygrane - tłumaczy.

- Ale wielu Polaków niezbyt interesuje się polityką, a w naturalny sposób obawiają się zmian, szczególnie jak usłyszeli, że może to ich kosztować pracę czy nawet prawo do pobytu tutaj. Mało osób, niestety, zadaje sobie trud pełnego zrozumienia tematu przed podjęciem decyzji - mówi. - Robiliśmy spotkania, dużą debatę. Przyszło kilkadziesiąt osób - zaznacza, przypominając, że w Edynburgu szacuje się, że jest nawet kilkanaście tysięcy Polaków.

- Zresztą, niezależnie od wyniku rozpad Wielkiej Brytanii zaczyna się wraz z tym referendum - prognozuje. - Będzie narastała presja z poszczególnych regionów, nie jestem w stanie sobie wyobrazić stabilnego, trwałego rozwiązania tej sytuacji, może poza jakąś formą bardzo nowoczesnej federacji. Tylko nie wiem, czy to jest wykonalne - mówi.

Robert zaznacza, że początkowy plan Camerona był zupełnie inny i szkockie referendum jest porażką brytyjskiego premiera. - Był przekonany, że stawiając sprawę na ostrzu noża - niepodległość albo Unia - wygra głosowanie, a samym faktem zgody na referendum odzyska część konserwatywnych wyborców, których jego partia straciła jeszcze za rządów Thatcher [jej wspomnienie do dziś wywołuje wściekłość u szkockich wyborców - JK]. Nie przewidział tylko takiego scenariusza, jaki jest teraz: że musi zgodzić się na tzw. Devo-Max, dalekoidące rozszerzenie kompetencji Edynburga, żeby chronić się przed niepodległością. A i to może okazać się nieskuteczne - mówi.

Po spotkaniu udaje nam się zajrzeć do General Assembly Hall, miejsca, które pomiędzy 1999 a 2004 gościło szkocki parlament. Wygląda imponująco, ale też jest zupełnie puste - co dziwne, w ten wyjątkowy dzień.

Tylko świecące pełnym światłem silne lampy sugerują, że tu jeszcze coś się będzie działo dzisiejszego wieczoru.

18:25


18:10

Oto Terry Grieve, edynburski taksówkarz, gracz golfa i zwolennik niepodległości. Spotkałem go w Leith.

- Wiesz co, wkurza mnie unia z Wielką Brytanią. Kiedy myślę o bedroom tax, kiedy myślę o nadmiernym opodatkowaniu, kiedy myślę o braku zabezpieczeń społecznych i tym że mamy mierzyć się jeszcze z dalszymi cięciami. Nie potrafię sobie tego wyobrazić - tłumaczy.

- Przede wszystkim pamiętaj Jakub - zaczepia - Szkocja jest krajem, nie regionem Anglii. Choćby to już jest powodem, żebyśmy rządzili sobą sami, a nie dalej znosili rządy Konserwatystów. Nie wybieramy Torysów, nie chcemy, żeby nami rządzili, a koniec końców mamy władzę z Westminsteru i Camerona za premiera. Coś tu nie gra - denerwuje się.

- Na dodatek zaraz będzie koalicja Torysów z UKIPem, wyprowadzą Wielką Brytanię z Unii Europejskiej, i co z nami? Wolę niepodległą Szkocję, też większość może podejmować decyzje, z którymi się nie zgadzam, ale będę miał pewność, że myśleli o szkockim interesie, nawet jeśli inaczej go rozumieją - tłumaczy.

Wieczorem spotka się z przyjaciółmi w pubie Radical Road w Edynburgu i liczy na świętowanie niepodległości. - Nie będę się przebierał, może ten strój przyniesie szczęście - żartuje.

18:00

Muszę przyznać, że bardzo mi się podoba dyskusja o tym, czy Szkocja zdoła osiągnąć wyższą frekwencję niż Leningrad. Jeśli chcecie dołączyć - jesteśmy na Twitterze pod #PulsSzkocji.

17:45

Jaki mamy plan maratonu na dzisiejszą noc?

Pierwsze siedem okręgów ogłosi swoje wyniki o 3 w nocy polskiego czasu: East Lothian, Inverclyde, Moray, North Lanarkshire, the Orkney Islands, Perth and Kinross, the Western Isles. O 3:30 - Clackmannanshire.

O 4 dojdzie do tego jedenaście regionów, które razem stanowią prawie jedną trzecią wyborców - Aberdeenshire, Angus, Dumfries and Galloway, Dundee, East Ayrshire, East Renfrewshire, Falkirk, Renfrewshire, South Lanarkshire, Stirling i West Dunbartonshire.

To powinien być półmetek, ale największe miasta dalej przed nami.

O 4:30 dochodzi sześć regionów: East Dunbartonshire, Wyspy Szetlandzkie, South Ayrshire, West Lothian, Argyll and Bute, Midlothian.

Koło 5 rano będziemy mieli jeszcze wyniki z Fife i Highland, a pół godziny później - North Ayrshire. W tym momencie wyniki powinny zacząć się klarować: będziemy mieli trzy czwarte głosów policzone.

Po szóstej rano dojdą Glasgow i Edynburg. Po tych głosach będziemy mieli 95% głosów policzonych. Tylko bardzo bliski rezultat może sprawić, że na tym etapie jeszcze nie będziemy mieli rozstrzygniętego wyniku referendum - wtedy będziemy musieli poczekać do siódmej rano, na wyniki z Aberdeen.

Mam nadzieję, że będą otwarte jakieś kawiarnie o tej porze.

17:40

Widzieliście zdjęcie Premiera - wówczas jeszcze nie - Tuska odwiedzającego Szkocję?

Porozmawiałem z Maćkiem Dokurno z Fife Migrant Forum, który robił tamte zdjęcia i który tuż przed referendum wystosował - wraz z innymi polskimi działaczami w Szkocji - list do (jeszcze) Premiera Tuska, żeby poparł starania niepodległej Szkocji o członkostwo w Unii Europejskiej, jeśli Szkoci dzisiaj zagłosują na tak.

- Póki co nie mam jeszcze odpowiedzi, ale Premier Tusk ostatnio ma prawo być zajęty - uśmiecha się Maciek. - Korzystając z tego, że Szkocja zwróciła na siebie uwagę świata, chcieliśmy przypomnieć Premierowi, co mówił, kiedy był u nas - podziwiał stopień bliskości pomięzy Polakami a Szkotami, był pod wrażeniem, jak dobrze to działa. To się nie zmieni po niepodległości - więc nie ma się czego obawiać - zapewnia.

- Kwestia członkostwa niepodległej Szkocji w Unii Europejskiej to tak naprawdę kwestia woli - przekonuje Dokurno. - Trzymanie z jakiegokolwiek politycznego powodu kraju, który jest w pełni gotowy do członkostwa poza Unią byłoby błędem. Szczególnie, że Szkocja byłaby prawdopodobnie stabilniejszym członkiem Unii niż Wielka Brytania, przynajmniej ja bym się czuł bezpieczniej. Wszyscy widzimy, jakie tendencje narastają na Wyspach - antyeuropejskie, antyimigranckie. Jeśli w przyszłym roku wybory wygra koalicja Torysów z UKIP, istnieje realne ryzyko wyjścia z Unii - którego większość Szkotów by nie zaakceptowała.

Maciek zasugerował, że większość jego znajomych, którzy osiedlili się tu, myślą o pobycie w Szkocji przyszłościowo, chcą tu zostać, będą głosowali na tak. - Widać to nawet po tym, że jakiekolwiek zorganizowane akcje Polaków, wymagające zrozumienia lokalnych instytucji, współpracy ze Szkotami, odbywały się tylko w ramach poparcia niepodległości - nie było żadnej zorganizowanej akcji przeciwko - podkreśla.

- Tak czy siak, czekają nas ogromne zmiany - tłumaczy. - Salmond jest niekwestionowanym zwycięzcą, niezależnie od wyniku, ale w przypadku głosu za niepodległością czeka nas prawdziwe trzęsienie ziemi - zarówno w Szkocji, jak i Wielkiej Brytanii. To by oznaczało, że Partia Pracy nie ma żadnych szans na wygraną w wyborach w (pozostałości) Wielkiej Brytanii przez następne wiele lat, straciwszy mandaty ze Szkocji. Z kolei tutaj u nas, można się spodziewać rozbicia SNP na parę grup interesu - dotychczasowe skupienie wokół jednego tematu, niepodległości, nie będzie już takie silne. Możemy widzieć więcej ruchów, o różnych akcentach politycznych. Będzie ciekawie - zapewnia.

I prorokuje, że nawet w razie porażki obozu niepodległościowego, coś się będzie musiało zmienić: - Wygląda na to, że poziom partycypacji Szkotów będzie ogromnym zwycięstwem demokracji. Tego nie będzie się dało zignorować. Ale ja wierzę, że jeśli będzie wystarczająco wysoka frekwencja, uda się osiągnąć cel jeszcze dzisiaj w nocy - niepodległą Szkocję - kończy.

17:15

Ostatnie zdjęcie z Twittera - z Katalończykami pod szkockim parlamentem -



Jak widać, Katalończycy sami rysują porównania pomiędzy Szkocją a Katalonią....

17:10

Skoro o Brukseli mowa, spytajmy kogoś, kto tam siedzi - dla "PB" pisze szef brukselskiego biura think-tanku Open Europe, Peter Cleppe:

Oficjele Unii Europejskiej są ostrożni w sprawie szkockiej niepodległości, słusznie obawiając się, że Unia Europejska może stać się areną wewnątrzkrajowych wojenek przenoszonych na poziom kontestowanych referendów i akcesji. Oczywiste wydaje się, że Unia Europejska powinna - szczególnie z powodu swojego przywiązania do zasad samostanowienia i demokracji, uszanować decyzję Szkotów, jeśli zdecydują się ogłosić niepoldegłość. Niemniej jednak, jest bardzo prawdopodobne, że Hiszpania, Francja i Włochy będą chciał zablokować szkockie członkostwo w Unii Europejskiej - mniej z powodu samej Szkocji, a bardziej swoich własnych separatystów.

Pomimo faktu, że nie ma żadnego powodu, żeby uważać, że Szkocja nie może dać sobie rady co najmniej tak dobrze jak Irlandia w czasach, kiedy nazywana była "celtyckim tygrysem", nie da się ukryć, że są potężne koszty przejściowe. Jeśli Szkocja przyjęłaby euro, może pójść irlandzką drogą aż za daleko: do nadmiernych inwestycji i bańki inwestycyjnej, która mogłaby wstrząsnąć gospodarką kraju. Szkoci z pewnością są tego świadomi i nie będą się wyrywać do przyjęcia euro, ale jakiekolwiek ustępstwo wobec nich ze strony Brukseli może napotkać żądania opt-outu dla Polski i Szwecji, które teoretycznie są zobowiązani przyjąć (kiedyś) euro, pomimo tego, że ich obywatele niespecjalnie są tym zainteresowani.

Przyjęcia funta bez dostępu do finansowania z Banku Anglii mogłoby spowodować czarnogóryzację Szkocji - scenariusz, w którym państwo używa waluty przy braku dostępu do banku centralnego.

17:00

To w sumie dobra okazja, żeby przypomnieć co może się wydarzyć, jeśli Szkoci zagłosują dzisiaj na tak:

Jeszcze we wrześniu lub październiku należy się spodziewać skompletowania zespołu negocjacyjnego po obu stronach, zarówno brytyjskiej jak i szkockiej. Pilnie będzie trzeba rozwiązać kluczowe tematy takie, jak kwestia waluty, podziału długu publicznego czy programu nuklearnego Trident. Obie strony sygnalizowały swoje pozycje, ale unikały wiążących, jednoznacznych deklaracji, co budzi niepokój co do tego, na ile Wielka Brytania jest przygotowana na ewentualną niepodległość Szkocji. To są kluczowe tematy, które będą musiały być wyjaśnione możliwie najszybciej, choćby po to, aby odzyskać pewność rynków finansowych.

Szkocki rząd szacuje, że do końca roku powinna być znana pozycja Unii Europejskiej wobec nowego państwa. Jak podkreślaliśmy, w dużej mierze zależy to od decyzji politycznej, bo prawo unijne jest wyjątkowo elastyczne w tej kwestii. Kluczowe będą stanowiska Hiszpanii, Belgii i samej Wielkiej Brytanii (lub tego, co z niej zostanie).

Na początku przyszłego roku należy spodziewać się jakiejś formy przejściowej konstytucji, która zapewniłaby względną stabilność w okresie budowania państwa szkockiego. Wtedy również powinny zacząć się rozmowy z NATO - po uprzednim ustaleniu przyszłości programu Trident.

W maju 2015 roku Szkoci zagłosują - po raz ostatni - wyborach do parlamentu westminsterskiego. Ich deputowani będą pełnić swój mandat przez około rok: oczekuje się, że dzień niepodległości będzie miał miejsce 24 marca 2016, a 5 maja odbędą się pierwsze wybory w niepodległej Szkocji.

Oczywiście, to dość ogólny i hipotetyczny wariant - do tego jeszcze daleka droga.

16:40

James Ker-Lindsay dalej o Szkocji, oczarowany demokratycznym świętem w Edynburgu:

Przyszłość całej Wielkiej Brytanii stanie pod znakiem zapytania, jeśli Szkocja zdecyduje się pójść swoją drogą. Obecnie nie wygląda na to, żeby Walia domagała się swojego referendum w razie powodzenia w Szkocji, ale słyszałem od swoich źródeł, że niepodległa Szkocja może wywołać napięcia w Irlandii Północnej. Nawet w samej Anglii, presja na większą niezależność będzie tylko wzrastać. Wynik dzisiejszego głosowania może mieć fundamentalny wpływ na zmianę geografii politycznej Wysp Brytyjskich.

W szerszej perspektywie, oczywiste jest, że Szkocja rozpaliła wyobraźnię grup secesyjnych na całym świecie. Najbardziej oczywistym przykładem jest Katalonia i zaplanowane na 9 listopada regionalne referendum, nieuznawane przez rząd w Madrycie. Wielka Brytania, wraz z Kanadą, pokazują dziś światu, że jest sposób pokojowego i demokratycznego rozstrzygania takich konfliktów. Niestety, wiele rządów woli rozwiązywać to w inny sposób, zwyczajnie blokując aspiracje danej grupy.

Warto dodać w tym kontekście, że w razie niepodległości Szkocji, wejdzie ona w życie dopiero najwcześniej w 2016 roku - co oznacza, że w wyborach do Westminsteru w 2015 roku Szkoci wybiorą szkockich posłów, którzy będą pełnić swoją funkcję zaledwie około roku...!

15:34

Post użytkownika Puls Biznesu.

15:19 Funt coraz mocniejszy, a w naszym konkursie tylko jedna osoba postawiła na zwycięstwo niepodległości (głosuj w komentarzu na dole strony)

14:46 Kartka z kalendarza: wizyta Donalda Tuska w Kirkcaldy w 2007, wtedy jeszcze lidera opozycji. Dziś Polacy w Szkocji liczą, że w razie niepodległości Tusk, już jako szef Rady Europejskiej, pomoże nowemu państwu w łatwej akcesji do Unii Europejskiej.

fot. Maciej Dokurno

fot. Maciej Dokurno

14:22 Porównujemy gospodarki Polski i Szkocji

13:42 18,5% - frekwencja na 10 rano, po zaledwie trzech godzinach głosowania. Najnowszy sondaż Ipsos Mori zapowiada, że nawet 95% Szkotów może pójść do urn. Konsensus analityków jest taki, że im wyższa frekwencja, tym większa szansa dla obozu niepodległościowego. Jakie są rekordy, które mogą dzisiaj paść?

13:38 Ropa ropą, ale jak podzielić złoto w brytyjskim skarbcu? Zastanawia się nawet WSJ i nie ma odpowiedzi >>

13:27 Wszystko o szkockich funtach (tak, tak, od dawna istnieją) >>

13:06 KONKURS DLA CZYTELNIKÓW! Podaj w komentarzu, jaki odsetek głosów padnie za niepodległą Szkocją (z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku). Na zwycięzców czekają koszulki z limitowanej serii #jedzjabłka!

Koniec głosowania o 22:30 polskiego czasu.

ps. Spokojnie, są też wersje męskie.

12:28 Niesamowite - i imponujące - jest jak pokojowo odbywa się całe referendum. Kraj podzielony jest na pół, sondaże nie rozstrzygają kto wygra; ba - nawet sondaż pytający, czy referendum podzieliło Szkotów pokazuje, że niemal tyle samo jest tych, którzy uważają, że tak i nie.

A mimo to pod komisjami wyborczymi stoją razem, rozmawiają, robią sobie zdjęcia. Nie ma w nich złości, nienawiści, irytacji - raczej prawdziwa, autentyczna radość, że głosują. Ludzie odbierają duże plakaty A3 od przedstawicielu obu sztabów, robią sobie zdjęcia, zachęcają się nawzajem, że "chodźmy, zróbmy z tego historyczne wydarzenie.

Pytałem ich co się wydarzy, jeśli dzisiaj ich opcja lekko przegra:

Lesley Macinnes (TAK): Nie wiem, pewnie nie będzie kolejnego referendum na razie, Salmond mówił, że to raz na pokolenie. Ale i tak zostaniemy z krajem, który jest rozpolitykowany, zaangażowany, zadający sobie ważne pytania - i silnym narzędziem nacisku na Westminster, żeby zrealizować przynajmniej część naszego planu. Jestem dobrej myśli. A poza tym przecież wygramy, więc co to za rozważania? (śmiech). Będziemy mieli ponad 55%.

Andrew Main (NIE): Niezależnie od wyniku, wszystko się zmieni. Obóz pro-niepodległościowy wysyła bardzo mocny głos i jakoś trzeba na to odpowiedzieć. Problem tkwi w Westminsterze, ale należy go reformować, a nie ogłaszać niepodległość. Nigdy nie byliśmy i nigdy nie będziemy silniejsi niż razem, w tej trwającej 307. lat Unii. Jestem spokojny o wynik dzisiaj i nawet jeśli dzisiaj głosujemy inaczej to pamiętajmy, że to nasz wspólny kraj.

12:23 Egzotyczni zwolennicy niepodległości

12:15 Jeszcze o problemach Szkocji z członkostwem w Unii Europejskiej - tym razem dla Pulsu Biznesu pisze James Ker-Lindsay z London School of Economics and Political Science:

Kwestia szkockiego członkostwa w Unii Europejskiej okazała się być jednym z kluczowych tematów tej kampanii. Przeciwnicy niepodległości mówią o konieczności ponownego zaaplikowania i przejścia procesu akcesji; zwolennicy - o możliwościach przeprowadzenia tego w inny sposób, przez istniejące rozwiązania prawne. Najprawdopodobniejszy jest scenariusz gdzieś po środku: Szkocja będzie musiała ponownie zaaplikować, ale jej proces akcesyjny będzie uproszczony. To kwestia polityki, a nie europejskiego prawa: jeśli pozostałe państwa członkowskie będą chciały, żeby niepodległa Szkocja dołączyła do Unii, to tak się stanie i prawo nie stoi na przeszkodzie.

12:12 Odnośnie roli Polaków w tym referendum, jeszcze Wiczyński:

- Byliśmy bardzo widoczni, to jest ważne. Chcemy brać w tym udział, zaznaczać swoją obecność, być obywatelami. Nie ma żadnego powodu, żeby nas marginalizować. Wokół kwestii niepodległości zebrało się dużo ludzi, po obu stronach, to ogromna wartość. Niezależnie od wyniku referendum, będziemy się spotykali i działali dla dobra Szkocji.

12:10 Sceptyczny jest też Deutsche Bank, który w ostatnim tygodniu przed referendum wypuścił miażdżącą analizę przeciwko szkockiej niepodległości.

- Powód, dla którego ktoś chciałby kończyć udaną unię ekonomiczną i polityczną z krajem G-5, żeby być samemu po... nawet nie wiem po co, pozostaje czymś, czego nie rozumiem - napisał szef ekonomistów grupy, David Folkerts-Landau.

W analizie czytamy m.in., że głos na "tak" "choć pełen dobrej woli, przysłużyłby się do lat kryzysu ekonomicznego i cierpienia, którego można było uniknąć". Porównania Szkocji do krajów skandynawskich, które rysują zwolennicy niepodległości są odrzucane jako absolutnie błędne. "Szkocja nie będzie przypominała strukturą gospodarki państw skandynawskich w żadnym stopniu.", po czym porównuje sytuację z Norwegią: "Nie przewidujemy zmniejszenia ilości gazu i ropy w Norwegii, a w Szkocji tak. Norwegia ma też swoją walutę, która pozwala zarządzać cyklami ekonomicznymi w prostszy sposób".

Autor analizy podkreślam, że "Szkoci skorzystali z dzielenia ryzyka fiskalnego  monetarnego z resztą Wielkiej Brytanii i zakończenie tej relacji byłoby błędem".

Maciej Wiczyński z Polish For Yes się absolutnie nie zgadza. - Płacimy do Londynu prawie dwa razy więcej niż dostajemy, a część z naszych wpłat idzie na teoretycznie "pro-szkockie inwestycje" - tylko jaki pro-szkocki element jest w wybudowaniu nowej autostrady niedaleko Londynu albo szybkiej linii kolejowej Londyn - Birmingham? Większość takich analiz straszy nas konsekwencjami, ale jak się im z bliska przyjrzymy, okazują się być nieprawdziwe - tłumaczy.

Wylicza: - Darling rozpowszechniał plakaty z zawyżonym ratingiem kredytowym Wielkiej Brytanii, straszył podwyżkami cen na produkty spożywcze, straszy przenosinami banków i stratą miejsc pracy. Tymczasem Tesco zdementowało te doniesienia, a Royal Bank of Scotland - o którym się mówiło w kontekście ewentualnego przeniesienia na południe, do Anglii - chce przenieść tylko swoją siedzibę, a nie operacje. To niepotrzebne straszenie.

Wiczyński dodaje: - Mówienie o tych nagłych zmianach, trudnych okresach przejściowych... Tak, będą pewne koszty. Ale pamiętajmy, że to będzie rozłożone w czasie, tak, aby dla wszystkich było to bezpieczne i rozsądne. Nikt nie zamierza pierwszego dnia niepodległości odciąć się od reszty Wielkiej Brytanii.

12:07 Jeszcze na chwilę o Katalonii:

O porównanie Szkocji z Katalonią spytałem Beatriz Navarro z barcelońskiej La Vanguardii. Wewnętrzna debata polityczna i historia obu ruchów jest kompletnie inna - zgadza się z Wiczyńskim. - Ale fakt, że Szkocja dostała prawo do zdecydowania o swojej przyszłości w referendum ma wpływ na debatę w Katalonii. Jest precedens, jest punkt odniesienia w dyskusjach z Madrytem - jeśli oni mogą, dlaczego my nie możemy? Nawet ci, którzy niekoniecznie są za niepodległością chcieliby, żeby to była ich decyzja, a nie rządu centralnego.

Navarro przyznaje, że opór rządu Rajoya przeciwko katalońskiemu referendum jest nieugięty i prognozuje, że napięcia będą tylko rosły. - Są różne rozwiązania, włącznie z reformą konstytucji, która dałaby Catalonii więcej swobód i praw. Ale im Rajoy jest bardziej uparty, tym bardziej rosną żądania zwolenników niepodległości. Sytuacja polityczna będzie skomplikowana - tłumaczy.

12:05 Przypominamy o #PulsSzkocja


           

12:03 Szkocja a energetyka - o te kwestie i wiarę Szkotów w ropę jako finansowe wybawienie dla nowego niepodległego państwa, podpytałem Piotra Maciążka, analityka i dziennikarza portalu defence24.pl:

Szef BP, Bob Dudley poinformował kilka dni temu, że energetyczne aspekty szkockiej niepodległości mogą mieć niebagatelne znaczenie dla działalności jego firmy. Od siebie dodałbym: dla wszystkich firm działających na Morzu Północnym. Tamtejsze złoża węglowodorów są dojrzałe i wymagają bardzo dużych inwestycji, by utrzymać poziom wydobycia. Do tej pory takie działania były subsydiowane przez wszystkich podatników UK- niepodległość Szkocji sprawi, że koszty te spadną na nowe państwo. Podobnie rzecz wygląda w kwestii OZE. Niebagatelne znaczenie dla działalności firm energetycznych ma również kwestia przyszłego środka płatniczego Szkocji, czy okresu jej akcesji do UE. Związane z tym zawirowania z pewnością źle wpłyną na działalność szkockiego sektora wydobywczego.

11:56 Dla niewtajemniczonych: Szkocja to nie tylko spódniczki w kratę >>

11:55 Oczywiście zwolennicy niepodległości odrzucają zarzuty, że Szkocja znalazłaby się poza Unią Europejską. Lesley Macinnes, z którą rozmawiałem po jedną z edynburskich komisji do głosowania, przekonywała, że nie ma takiego ryzyka. - Porozumieliśmy się z Londynem w sprawie ewentualnego rozwodu, inne kraje powinny to uszanować. Oczywiście, możemy stanowić wzór dla innych podobnych grup, ale to są sprawy, które powinny załatwiać te kraje - tłumaczyła, dodając: - To tylko taki kampanijny trick, później się dogadamy z Unią. Niepodległa Szkocja będzie bogatym krajem, bez większych problemów społecznych, stabilnym politycznie. Nie ma żadnego powodu, dla którego mielibyśmy być poza Unią.

 
Zgadza się z nią Maciej Wiczyński, twórca kampanii Polish for Yes. - To byłoby wręcz wbrew interesowi Unii! Porównywanie naszej sytuacji z Katalonią to nieporozumienie: Katalonia jest regionem, Szkocja państwem. Nigdy nie utraciliśmy swojej państwowości, tylko weszliśmy w skład Unii. I przede wszystkim: dzisiejsze referendum jest legalne.

Wiczyński, który przejechał ponad 1000 kilometrów namawiając do głosowania na tak i wraz z kilkudziesięcioma innymi Polakami koordynował całą kampanię podkreśla, że Darling i jego zwolennicy niepotrzebnie straszą Unią Europejską. - Wiem, że Barroso opowiedział się przeciwko szkockiej niepodległości, ale on już nie jest szefem Komisji. Słowa Junckera o braku rozszerzenia dotyczyły Europy Południowo-Wschodniej, a nie Szkocji - to jest uważane za wewnętrzną sprawę jednego z państw członkowskich i rezultat będzie trzeba uszanować.

Wiczyński jest jednym z kilkudziesięciu tysięcy Polaków, którzy mają prawo głosu w dzisiejszym referendum. Według ostatniego spisu powszechnego jest nas w Szkocji 62,000; nieoficjalnie - około 100,000. Przy małej różnicy głosów pomiędzy "tak" a "nie", głos Polaków może mieć kluczowe znaczenie.

 11:49 Paweł Świdlicki, analityk polityki europejskiej w londyńskim Open Europe dla Pulsu Biznesu:

Negocjacje pomiędzy niepodległą Szkocją i resztą Wielkiej Brytanii mogą być bardzo trudne i skomplikowane - obie strony zaznaczyły grube linie, których nie chcą przekroczyć, a które druga strona na pewno będzie chciała testować. Największym problemem niewątpliwie jest problem waluty i pytania, które z tego wynikają - jak podzielić dług narodowy, jak zagwarantować stabilność sektora finansowego. Innym problemem będzie podział majątku wojskowego. Wielu Szkotów głosuje na "tak", aby pozbyć się programu nuklearnego Trident, a pozostała część Wielkiej Brytanii nie ma dla niej alternatywnej bazy niż obecna, w Szkocji. Kluczowe pytanie, które będzie towarzyszyło rozmowom dotyczy ducha negocjacji - czy pragmatyzm zwycięży czy też negatywne emocje po obu stronach, nakręcone dodatkowo trudną kampanią przedreferendalną, sprawią, że kompromis będzie trudny.

Jeśli chodzi o negocjacje z Unią Europejską, myślę, że koniec końców nikt nie zawetuje członkostwa niepodległej Szkocji, nawet Hiszpania - to byłoby dość dobrze prosperujące państwo i blokowanie go dla samego blokowania byłoby wbrew duchowi Unii Europejskiej. Ale inne kraje zrobią dużo, żeby to nie był prosty, szybki i bezbolesny proces. Dużo uwagi będzie trzeba poświęcić ewentualnemu przyjęciu waluty euro, wejściu do Schengen. Na pewno w trakcie rozmów z Unią byłoby bardzo wyraźnie podkreślone: Szkocja to wyjątkowy przypadek i nie ustanawia precedensu dla Katalonii czy Flandrii. Jeśli będzie odpowiednie porozumienie z pozostałościami Wielkiej Brytanii, Szkocja powinna być w stanie dołączyć do Unii Europejskiej - ale na pewno nie w ciągu 18 miesięcy, jak twierdzi Alex Salmond. Czy w takim razie niepodległość zostanie opóźniona w czasie, do zakończenia negocjacji z Brukselą?

Nawet jeśli "nie" wygra, to na pewno nie będzie koniec dyskusji o niepodległej Szkocji - szczególnie, że spodziewamy się bardzo małej większości w którąś ze stron, a głos na "nie" bardzo mocno zależy od starszych wyborców. Poza tym politycy czołowych brytyjskich partii już obiecali większą swobodę dla Szkocji i kontynuację formuły Barneta. Te plany nie muszą się udać: coraz głośniej się mówi, że to może zirytować polityków w z dalszych ław w parlamencie w Westminsterze i Anglików, domagających się większej swobody dla siebie, a jeśli tak się stanie Szkoci pewnie dadzą odczuć, że "powinniśmy byli głosować za niepodległością". Również renegocjacja warunków członkostwa w Unii Europejskiej i ewentualne referendum, tak obiecywane przez Camerona, mogą dodatkowo wzmocnić sentyment za szkocką niepodległością.

 11:43 Szkocja jest mała?

11:18 "Niepodległa Szkocja odziedziczy 13 mld baryłek ropy"

11:01

10:58

10:19

10:03

10:00

9:35 Przedsmak tego, co nas czeka w przypadku niepodległości mieliśmy we wtorek: jedna z agencji błędnie podała wyniki sondażu, wskazując, że zwolennicy niepodległości mają większość. I wtedy...

9:20

9:10 Rozmawiałem z Alastairem Winterem, Głównym Ekonomistą Daniel Stewart & Co. Oto, co mi powiedział:

Bardzo trudno przewidzieć wynik tego referendum. Momentum wciąż towarzyszy kampanii na "Tak", ale są co najmniej dwie przeszkody: pierwsza, czy ludzie, których udało się przekonać do rejestracji faktycznie pójdą zagłosować; druga, czy wyborcy nie będą się wycofywali w ostatniej chwili, nawet w budce wyborczej. Być może kampania zniechęcania i straszenia ze strony "Nie" przyniosła swój efekt, ale nieklarowność pomysłów kampanii pro-niepodległościowej musi kazać wyborcom zadawać sobie pewne pytania. Wszysko zależy od tego, ilu wyborców uzna, że Wielka Brytania - lub jej pozostałość - niezależnie od relacji ze Szkocją będzie skłonna pomagać w imię swoich własnych interesów, jeśli tylko nowe państwo popadłoby w jakiekolwiek kłopoty. Ja stawiam na 55-45 przeciwko niepodległości.

Wielu wyborców zdaje się nie mieć pojęcia o tym, że krótkoterminowe konsekwencje rozwodu są dokładnie odwrotne do tych, które tak chwali SNP: wiele miejsc pracy zniknie, inwestorzy będą się wahali przed zostawianiem swoich pieniędzy (przynajmniej w okresie przejściowym), problemem będzie podzielenie wpływów z energetyki, rozwiązanie sprawy bazy nuklearnej w Faslane lub wsparcia finansowego w trakcie okresu przejściowego.
 
W przypadku głosu na "nie" nie spodziewałbym się większej reakcji rynków. "Tak" może krótkoterminowo osłabić funta, ale prawda jest taka, że inwestorzy zdają sobie sprawę z tego, że ewentualna niepodległość nie powinna mieć aż tak ogromnego wpływu na brytyjską gospodarkę - raczej to nowa, szkocka gospodarka będzie na tym bardziej cierpieć i będzie musiała znaleźć sposób na to, aby znaleźć nowe napędy wzrostu.

Dla porządku - bo Alastair jest chyba jednoznacznie przeciwny niepodległości - dodam, że wyborcy, którzy będą głosowali na tak tłumaczą, że Szkocja już dziś jest jednym z najbogatszych krajów, a po niepodległości poziom PKB będzie zbliżony do Włoch (bez energetyki) lub nawet Francji (z energetyką). Przekonują, że dadzą sobie w związku z tym radę, a rynki - jak tylko po początkowej panice zobaczą realną wartość nowego kraju - będą chętne inwestować w Szkocji.

9:00 To już trzecie referendum w szkockiej sprawie - i każde wywoływało duże kontrowersje.

W 1979 roku referendum o przyznaniu Szkocji większych swobód i praw przepadło z braku niezbędnej większości. Chociaż 51.6% uczestniczących w referendum opowiedziało się "za", kontrowersyjny zapis wymagający, aby to było jednocześnie ponad 40% całej populacji sprawił, że przy stosunkowo niskiej frekwencji (64%) zabrakło głosów - i skończyło się tylko na poparciu 33% całej populacji.

Lepiej poszło w 1997 roku, kiedy udało się uzyskać niezbędną większość, dając Szkocji większe swobody w dziedzinie opodatkowania i tworząc szkocki parlament, który zebrał się po raz pierwszy w 1999 roku. Tradycyjnie dominują w nim lewicowe Labour i SNP. Od 2011 roku Scottish National Party ma pnad 50% miejsc w Parlamencie, co na pewno pomogło im doprowadzić do dzisiejszego referendum.

Holyrood - tak się też nazywa szkocki parlament - jest swoją drogą pięknym budynkiem.

Warto dodać, że spodziewana dzisiaj frekwencja będzie znacznie wyższa od tej w obu referendach i wszystkich czterech dotychczasowych wyborach do Parlamentu - oczekuje się, że przekroczy 80%.

8:54


8:47 Ben Stanley, Marie Curie Intra-European Fellow in the School of Law, Politics and Sociology na University of Sussex specjalnie dla "PB" wprowadza nas w świat sondaży:


Jeszcze kilka tygodni temu mało wskazywało na to, że to referendum będzie czymś więcej niż próbą generalną przed większą debatą na temat granic swobód dla Szkocji wewnątrz Unii.

Ale zmieniające się sondaże to zmienił. Niepodległość stała się realną opcją.

Kiedy zbierzemy sondaże razem i spróbujemy zminimalizować różnice wynikające z różnych technik badania, "Nie" jest na lekkim prowadzeniu. Według szacunków, na podstawie wszystkich dotychczasowych sondaży wynik wydaje się wahać w okolicy 53.3% za "nie", 46.7% za "tak".

Różnica pomiędzy oboma wynikami jest na tyle mała, że brytyjski rząd i kampania "Nie" mają jednoznaczne powody do zmartwienia - wystarczy lekkie wahnięcie, żeby obóz niepodległościowy wywalczył zwycięstwo. Z drugiej strony, ostatnie dni kampanii pokazały lekkie odbicie wyników i po ubiegłotygodniowym sondażu, który dawał opcji "Tak" minimalne prowadzenie, różnica znów ustabilizowała się na poziomie 3-5 punktów procentowych.

Możemy być w miarę pewni jednej rzeczy: ci, którzy już zdecydowali jak chcą głosować, zdecydowali niemal po równo. Wciąż pozostaje jednak grupa niezdecydowanych wyborców - około 7% - którzy wystarczą do przeważenia szali w którąś ze stron. Nie należy zakładać, że w gronie niezdecydowanych w równym stopniu są zwolennicy obu opcji, raczej należy się spodziewać, że przeważają tam wyborcy na "tak": młodsi, z niższymi zarobkami. W Szkocji, jak w większości krajów, to jest jednak dokładnie ta grupa wśród niezdecydowanych, która koniec końców może po prostu nie zagłosować.

Im wyższa będzie frekwencja, tym bardziej będzie to wskazywało na sukces "tak" w kwestii mobilizowania wyborców, którzy zazwyczaj nie głosują - a co za tym idzie, nie są obejmowani przez sondaże. To mogłoby oznaczać niespodziankę.

 

08:43 Co ciekawe, więcej wysiłku w zdobycie polskiego głosu - i to zdecydowanie - włożyli zwolennicy niepodległości. Są ulotki po polsku, strona internetowa po polsku, spotkania po polsku. W Edynburgu i innych polskich miastach odbywało się sporo debat, które miały przekonać Polaków do udziału w referendum.

 
Z moich rozmów wynika, że młodsi, znający dobrze język angielski, często tutaj wykształceni raczej skłaniają się do głosowania na tak. Imigracja zarobkowa jest przeciwna: szczególnie boi się konsekwencji trudnych negocjacji z Unią Europejską, które mogłyby zaburzyć (ich zdaniem) prawo do pracy i pobytu. Raczej trudno się zgodzić akurat z tym argumentem, bo w razie niepodległości dostaliby szkockie obywatelstwo i byliby traktowani jak "tutejsi" - ale fakt, że krótko- i średnioterminowe szoki gospodarcze mogłyby uderzyć w ich stabilność pracy i zarobków.

Będę do tego wracał - w ciągu dnia będę rozmawiał z polskimi aktywistami o tym, dlaczego wybrali tak, jak wybrali i jak wyglądała ta kampania z ich punktu widzenia.

08:40 Trochę geografii:


Wyświetl większą mapę

08: 32 Polacy?

2608 komisji wyborczych otwartych, 4,285,323 wyborców, w tym pewnie ok. 40 tysięcy Polaków. Brakuje danych dotyczących tego, ilu dokładnie się ich zapisało, więc możemy tylko szacować.
 
Według danych z 2012 roku, jest nas w Szkocji 62,000. Z kolei tegoroczny sondaż dla University of Southampton twierdzi, że zdecydowana większość zamierza głosować (82%), ale głównie przeciwko niepodległości (68:32).

Ale uwaga, żeby potraktować to badanie ostrożnie: przeprowadzono je na wyjątkowo małej grupie, nieco ponad 200 osób, głównie zaangażowanych w kampanię.

08:31 Pogoda?


08:20 Awrite! Hou ar ye?

Na dobry początek Anthony Zacharzewski, dyrektor Democratic Society, brytyjskiego think-tanku zachęcającego do partycypacji politycznej, jego komentarz dla nas:

To pierwszy raz w ciągu ostatnich dwudziestu lat, kiedy czekamy na głosowanie i naprawdę nie wiemy, jak to się skończy. Według wszystkich normalnych zasad, należy się spodziewać głosu na "nie" - to pokazują prawie wszystkie sondaże, dając 2-6 punktowe prowadzenie.

Kłopot w tym, że to nie są normalne wybory. 97% populacji kraju zarejestrowało chęć oddania głosu, prawdopodobnie zobaczymy najwyższym poziom frekwencji w jakimkolwiek brytyjskim głosowaniu.

Odpowiedzi na kluczowe pytania - o walutę, o członkostwo w Unii Europejskiej czy o większą swobodę, którą (zbyt późno) obiecał Westminster - nie poznamy, dopóki nie będzie znany wynik głosowania. Wyborcy dzisiaj, tak naprawdę, będą głosowali na podstawie swojej wiary w coś, co się miałoby dopiero w przyszłości wydarzyć.

08:12 Funt rozpoczął dzień bardzo mocno

08:00 Zaczęło się


07:29 Lokale wyborcze zamkną się o 23 polskiego czasu. Pierwsze wyniki powinny napływać koło trzeciej nad ranem w piątek. Bądźcie z nami! Także na twitterze z #PulsSzkocji

           
           

      

07:20  Od samego rana będę dla Państwa pisał o tym, jak wybiera Szkocja! Będę rozmawiał z ekspertami, lokalnymi liderami i wyborcami: o ich motywacjach, rozumieniu tej sytuacji, planach, marzeniach, powodach. O tym, jakie mogą być konsekwencje tych decyzji.

 

 

 

07:02 Nieco ponad 4,2 mln wyborców będzie miało piętnaście godzin na to, aby zdecydować o przyszłości Wielkiej Brytanii. Szkoci, Brytyjczycy i obywatele Unii Europejskiej - w tym kilkadziesiąt tysięcy Polaków - odpowie na bardzo proste pytanie: Czy Szkocja powinna być niepodległym państwem? Problem w tym, że poza sformułowaniem samego pytania, nic w tej sytuacji nie jest proste.

Sondaże - przeprowadzane pod koniec kampanii z szaleńczą częstotliwością - dają zwolennikom pozostania w Unii zawartej w 1707 roku kilka punktów procentowych przewagi. Tyle tylko, że jeszcze kilkanaście tygodni temu nikt nie zadawał sobie żadnych pytań dotyczących wyniku głosowania: pytaniem było nie jaki będzie wybór Szkocji, ale z jaką przewagą. Prowadzona przez lewicowych szkockich nacjonalistów energiczna kampania pro-niepodległościowa zdołała przekonać do siebie ogromne rzesze niezdecydowanych wyborców, którzy zazwyczaj po prostu nie wybierają się do urn. Ubiegłotygodniowy sondaż YouGov dla The Sunday Times wskazał nawet prowadzenie obozu na "Tak", po raz pierwszy poważnie sygnalizując jego zdolność do odniesienia faktycznego zwycięstwa, a doniesienia o blisko 98% stopie rejestracji wyborców - przy dotychczasowej frekwencji na poziomie 60% - świadczy, że może się wydarzyć wszystko. Takiego głosowania jeszcze nie było.

W 2012 roku - rok po wyborach, które zapewniły Scottish National Party Alexa Salmonda większość niezbędną do przeforsowania pomysłu - Westminster i Holyrood porozumiały się co do organizacji referendum, jego wynik wydawał się być absolutnie przewidywalny. Rząd w Londynie zgodził się na referendum niepodległościowe m.in. w zamian za rezygnację z rozpatrywania tzw. planu Devo-Max - możliwie najszerszego rozluźnienia Unii, ale pozostania w jej obrębie. Największe brytyjskie partie - jak jeden mąż, wszystkie przeciwne szkockiej niepodległości - były przekonane, że postawienie sprawy na ostrzu noża rozwiąże problem i doprowadzi do kompromitującej porażki Alexa Salmonda. Ich nadmierna pewność siebie, arogancja jest została ukarana.

Oszczędności, cięcia budżetowe i rządy nieznoszonych w Szkocji Konserwatystów - od 2001 roku Szkocja wybrała ledwie jednego Torysa do Parlamentu, a mimo tego i posiadania lokalnego parlamentu jest rządzona przez koalicyjny, konserwatywno-liberalny rząd Davida Camerona -  sprawiły, że zniechęcenie westminsterską polityką, trudna sytuacja gospodarcza i doskonale przeprowadzona kampania polityczna doprowadziły do sytuacji, w której na godziny przed otwarciem komisji wyborczych nikt nie jest w stanie przewidzieć wyniku referendum.

Salmondowi udało się stworzyć optymistyczny obraz bogatej, szczęśliwej, niepodległej Szkocji, przekonując wyborców, jakoby miał rozwiązanie na wszystkie problemy, z którymi borykają się Szkoci. Kryzys i paskudne banki utrudniają Ci życie? Spowolnienie gospodarcze boli kieszeń? Nie możesz słuchać polityków? To wina Westminsteru, niepodległość to rozwiąże. Młodzi, słabiej wykształceni, biedniejsi, pasywniejsi chętnie przyjmują ten komunikat. Mają mniej do stracenia.

Jeśli krytycy podnosili, że alternatywy są niejasne i mało konkretne, słyszeli: nie bójcie się, jakoś damy radę. I to działało: tysiące ludzi w całym kraju organizowało mniejsze i większe spotkania, namawiało znajomych, wysyłało maile, dyskutowało na ulicach. Pomysł był prosty: oprzeć się na możliwościach, a nie zagrożeniach; na potencjalnych zyskach, a nie bolesnych kosztach decyzji. Niepodległość oznaczałaby prawdopodobnie wyjście - w najlepszym wypadku czasowe - z Unii Europejskiej, spowodowało problemy z członkostwem w NATO? Nie, na pewno się dogadamy. Problem z walutą po zerwaniu Unii? Ale dlaczego, przecież możemy używać funta jednostronnie.

Na tle przebojowego i tryskającego optymizmem Salmonda, który punktował wieloletnie zaniedbania Westminsteru i rozpalał poczucie niesprawiedliwości wśród szkockich wyborców, labourzysta Alistair Darling wyglądał jak zwykły nudziarz. Zamiast na pracy z ludźmi, wspólnie, uczestnicząc, skupił się na pracy nad ludźmi - na siermiężnej pracy polegającej na tłumaczeniu, że sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana niż to się wydaje. Jaka? "Ciężko powiedzieć, raczej nie taka piękna, ale nie wiemy, to zależy." Taka odpowiedź nie mogła porwać tłumów, nawet jeśli w wielu przypadkach była prawdziwa.

Salmond do perfekcji opanował coś, co socjologowie polityki nazwaliby zarządzaniem tożsamością: w szkockiej debacie dawno przestało się zwracać uwagę na liczby, a szacunki - po obu stronach - latają w prawo i lewo, przybierając kolejne abstrakcyjne wartości, nie dając szans wyborcom na jakiekolwiek zrozumienie tego, jak w praktyce wyglądałoby wyegzekwowanie ewentualnej niepodległości.

Zarówno zwolennicy i przeciwnicy niepodległości dotykają wielu ważnych tematów, m.in. problemu niewłaściwej reprezentacji politycznej, zwiększenia udziału parlamentu narodowego w podejmowaniu decyzji, nierówności w rozwoju regionów i miast. Pomiędzy poważnymi a czysto retorycznymi hasłami, rozmywa się poziom detalu: jak coś zrobić? Kto za to zapłaci? Jak to przeprowadzić najmądrzej?

Na większość pytań - wbrew oczekiwaniom organizacji pozarządowych i samych wyborców - nie ma jasnych odpowiedzi, po obu stronach. Salmond chce, ale nie wie jak; Darling nie chce, ale nie do końca wie dlaczego w sumie nie.

W efekcie w czwartek wyborcy - szkoccy, brytyjscy lub unijni rezydenci Szkocji powyżej 16 roku życia - będą decydowali w niewielkim stopniu na podstawie rachunku zysku i strat czy analizy, ale poczucia, wrażenia, tożsamości, nadziei, pomysłu. Trochę przypadkiem i w wyniku nie demokratycznej dojrzałości, ale przeciwnie - miałkości i małości - będziemy mogli obserwować jedno z największych ćwiczeń z demokracji deliberatywnej w historii.

Czy niepodległość Szkocji i silna chęć rezygnacji z programu Trident dotyczącego uzbrojenia nuklearnego Wielkiej Brytanii może doprowadzić do kryzysu bezpieczeństwa? Może, a może nie. Czy może doprowadzić do załamania gospodarczego, eksodusu firm i kapiału, problematycznej sytuacji ze wspólną walutą? Może, a może nie. Czy zablokuje Szkotom dostęp do BBC lub zagrozi istnieniu służbie zdrowia? Może, a może nie. Dla ludzi, którzy chcą głosować za niepodległością często ma to umiarkowane znaczenie: oni nie są w tej grupie, która korzysta z unii najbardziej; oni nie zarabiają majątku; oni niekoniecznie mają co tracić. Jeśli im się uda, takich jak oni - zbuntowanych, zirytowanych, zaniedbanych politycznie i ekonomicznie - jest na kontynencie więcej.

Czy niepodległość im w czymkolwiek pomoże? Może, a może nie.

06:33 Jacek Zalewski o referendum >>

06:25 Wszystkie teksty o Szkocji w jednym miejscu na pb.pl >>

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu izamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Teksty Polskiej Agencji Prasowej

23 Komentarze

G.W 2014-09-18

47,23%

CzP 2014-09-18

47,92

sylwek 2014-09-18

46,55%

drejbka 2014-09-18

48,97%

Padre 2014-09-18

46,74%

Wiadomości dnia na www.pb.pl


News

Panie, chodź Pan na forex

Reklamowa ofensywa firm...
News

Koniec wakacji

Kończy się sierpień, a z nim wakacje i letnia hossa…....
News

Narodowi czempioni a prywatni pretendenci

Od dobrych kilku kwartałów...
News

Luz blues w gospodarce

Luzowanie ilościowe. To hasło, które zdominowało...
News

Kontrakty terminowe na WIG20 na...

Kontrakty terminowe na...
News

Bez marginesu bezpieczeństwa

Budżet na 2017 r. jest...
News

Kontrakty terminowe na WIG20 na piątek,...

Kontrakty terminowe na...
News

Rząd wycisza głos samorządu

PiS przyjęło generalny...
Najlepsze blogi o biznesie

Ranking gorących spółek

0.66 
0.42 
0.38 
0.30 
0.27 

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu