pb.pl
w schowku Tylko dla zalogowanych czytelników
zaloguj się
lub zarejestruj
dodaj do schowka

Armia frankowiczów może rzucić klucze

KUP LICENCJĘ
Eugeniusz Twaróg
Pin It email print

Ponad 100 tys. frankowiczów może rzucić bankom klucze do swoich mieszkań. Rykoszetem mocno dostanie rynek nieruchomości.

 

Notowania

frank

Skończył się czas banków na przesyłanie do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) wyliczeń kosztu przewalutowania mieszkaniowych kredytów walutowych na złote według wskazań prezydenckiej ustawy frankowej. Nadzór poprosił o zrobienie rachunku na podstawie dwóch scenariuszy: konwersja po aktualnym kursie CHF/PLN oraz po kursie o 25 proc. wyższym od bieżącego.

KNF rozesłała ankietę w związku z zapytaniem kancelarii prezydenta, ile może kosztować tzw. ustawa frankowa, napisana przez doradców Andrzeja Dudy. NBP już zrobił takie wyliczenia i wychodzi na to, że rachunek za przewalutowanie wyniesie minimum 44 mld zł dla samego sektora bankowego. Do tego trzeba doliczyć dodatkowe koszty, jakie poniesie gospodarka, w tym również rynku nieruchomości.

Oprócz dwóch opcji restrukturyzacji kredytu walutowego prezydencki projekt daje frankowiczom z długiem przekraczającym wartość nieruchomości jeszcze trzecią możliwość pozbycia się problemu — „przeniesienie na kredytodawcę własności i innych praw” mieszkania, domu, działki. Inaczej mówiąc, kredytobiorca może położyć w banku klucze do mieszkania i rozwiązać z nim umowę.

 
Jest to rozwiązanie atrakcyjne dla wszystkich, którzy mają dług większy niż aktualna cena mieszkania. NBP szacuje, że wartość kredytów z LtV (wysokość kredytu do wartości zabezpieczenia) powyżej 100 proc. wynosi około 75 mld zł.

Stwierdza, że niemożliwe jest oszacowanie kosztów realizacji tego scenariusza, gdyż nieznana jest liczba frankowiczów spełniających kryteria opisane w projekcie ustawy. Mówi ona, że beneficjentem może być osoba, która na obsługę zadłużenia wydaje więcej niż 20 proc. miesięcznych dochodów.

Opierając się na danych KNF, można jednak spróbować oszacować, ilu frankowiczów może potencjalnie oddać bankowi klucze do mieszkania. W lutym ubiegłego roku nadzór opublikował raport o kredytach walutowych, z którego wynika, że na koniec 2014 r. (najnowsze dane) 144,6 tys. hipotek frankowych o wartości 56,6 mld zł miało LtV wyższe niż 100 proc. Dodatkowo w portfelach banków było jeszcze 21,5 tys. innych kredytów walutowych przewyższających wartość zabezpieczenia. Biorąc poprawkę na spadek wartości złotego w styczniu ubiegłego roku, nadzór oszacował, że liczba kredytów frankowych z LtV powyżej 100 proc. wzrosła do 179,4 tys., a wartość do około 76,5 mld zł.

Pytanie, ilu frankowiczów wydaje na obsługę zadłużenia więcej niż jedną piątą dochodów? Otóż w „Raporcie o sytuacji banków w 2011 r.” KNF oszacowała wartość DTI (dochód netto/wysokość raty) dla walutowych i złotowych kredytów mieszkaniowych zaciągniętych w latach 2004-11. W całym portfelu tylko 23,4 proc. kredytobiorców wydawało na hipotekę mniej niż 20 proc. domowego budżetu.

W przypadku kredytów walutowych odsetek jest nieco wyższy i wynosi 25,1 proc. W ciągu ostatnich lat, wraz ze wzrostem wynagrodzeń, obciążenie budżetów domowych miesięczną ratą kredytową się zmniejszyło. Niemniej można założyć, że spośród blisko 180 tys. frankowiczów zdecydowana większość wydaje na ratę więcej niż jedną piątą zarobków i będzie mogła rzucić w banku kluczami, pozbywając się kredytu.

— Gdyby na taki krok zdecydował się co drugi kredytobiorca, wówczas na rynek trafiłoby około 80 tys. mieszkań, czyli prawie połowa podaży na rynku nieruchomości w 2015 r., na którym zawarto około 180 tys. transakcji kupna sprzedaży — mówi przedstawiciel biura obrotu nieruchomościami. Tak duża liczba nieruchomości musiałaby doprowadzić do gwałtownego spadku cen lokali.

— Obecnie sprzedajemy mieszkania na licytacjach za 65-67 proc. wartości. W przypadku tak dużej podaży ceny spadłyby mocno poniżej 50 proc. — wyjaśnia jeden z bankowców.

Części nieruchomości, położonych w mało atrakcyjnych miejscach, z pewnością niełatwo się pozbyć, o ile w ogóle byłoby to możliwe. Dla banków to dodatkowy kłopot, ponieważ niesprzedane mieszkania trzeba byłoby dopisać do aktywów. — Zupełnie osobna kwestia to brak logistyki i know-how w zakresie obrotu nieruchomościami — mówi nasz rozmówca.

Nieduży odsetek

Na razie bankowcy nawet hipotetycznie nie rozpatrują scenariusza, w którym muszą przejmować po klientach pofrankowe mieszkania. Branża przygotowuje się obecnie do przyjmowania wniosków od klientów zainteresowanych pomocą z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, który od jutra zaczyna działalność przy BGK. Warunki progowe są jednak dość wysokie. Po wsparcie może wnioskować kredytobiorca bezrobotny (pod warunkiem że nie został zwolniony dyscyplinarnie) lub który na obsługę rat wydaje więcej niż 60 proc. domowego budżetu.

— Szacuję, że odsetek wnioskodawców wyniesie 5-6 proc. wszystkich kredytobiorców — usłyszeliśmy w jednym z największych banków detalicznych. Podobne opinie usłyszeliśmy w dwóch innych dużych bankach. Z tym że prognozy opierają na szacowanym wskaźniku DTI w swoich portfelach.

— Odsetek klientów, którzy wydają na spłatę kredytu ponad 50 proc. dochodów, nie jest duży — twierdzą nasi rozmówcy. Z cytowanego już raportu KNF wynika, że 5,3 proc. osób, które w latach 2004- -11 zaciągnęły kredyt, wydaje na obsługę długu ponad 60 proc. miesięcznych dochodów. W 2012 r. odsetek kredytobiorców przeciążonych długiem wzrósł do 6,9 proc. Z kolejnych raportów nadzoru wynika, że spośród kredytów udzielonych w 2013 r. 3,8 proc. miało DTI powyżej 60 proc. oraz 3 proc. z akcji kredytowej z 2014 r.

Ubywa frankowiczów

Mimo niekorzystnego kursu, który tysiące frankowiczów uwięził w mieszkaniach niesprzedawalnych ze względu na wzrost LtV, części osób zadłużonych w walucie udaje się pozbyć kredytu. Tak wynika z analiz Biura Informacji Kredytowej, które sprawdziło, ilu frankowiczów spłaciło hipotekę. Dane nie obejmują kredytów spłaconych w ramach przymusowego przewalutowania.

Okazuje się, że od 2011 r., kiedy liczba frankowczów osiągnęła apogeum (1207 tys. osób), systematycznie ich ubywa. W 2013 r. BIK naliczyło ich 1168 tys., w 2014 r. 1131 tys. i 1081 tys. na koniec 2015 r. Około 130 tys. byłych frankowiczów nie doczeka się efektów prac nad ustawą o przewalutowaniu kredytów frankowych. Dowiedzą się natomiast, ile banki na nich zarobiły.

Oprócz ankiety o koszty przewalutowania KNF poprosiła o rachunek zysków/strat z tytułu udzielania kredytów walutowych. Do końca przyszłego tygodnia banki muszą odpowiedzieć, ile zarobiły na samych kredytach, produktach dodanych do hipotek oraz jakie poniosły koszty związane z pozyskiwaniem finansowania, obsługi, ryzyka itp. 

© Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

37 Komentarze

Mario 2016-02-18

To już wiemy skąd PIS weźmie te tanie mieszkania o których mówił w kampanii...

marco 2016-02-18

Wyjaśnię o co chodzi Frankowiczom z tą ustawą, bo media nie podejmują się wyjaśnienia. Zgodnie z informacją banku ludzie chcieli brać kredyty we franku, ale zamiast tego dostali kredyt indeksowany do franka. Mechanizm tego toksycznego instrumentu finansowego jest taki, że gdy takie kredyty pseudwalutowe były brane (do 2008 roku) to złoty się umacniał, a Frank osłabiał (bo banki nie kupowały waluty, tylko zabezpieczenie swoich pozycji CIRS). A teraz, gdy te kredyty pseudowalutowe trzeba spłacać to Frank rośnie i już będzie wyłącznie rósł. Taki jest mechanizm tego kredytu, o czym wiedzieli bankowcy i nie poinformowali klientów. Klienci chcieli dostać kredyty walutowe, a dostali coś zupełnie innego. Zostali oszukani przez banki, a banki nie chcą ponieść tego konsekwencji dezinformując opinię publiczną na wszelkie możliwe sposoby.

Kerad 2016-02-18

Pytanie do macro: Czy osoby biorące kredyt potrzebowały złotówek na kupno mieszkania czy franków?

marco 2016-02-18

@Kerad To czy osoby potrzebowały złotówek czy franków ma mniejsze znaczenie. Duże znaczenie ma to - jak działa ten kredyt. Osoby chcące wziąć kredyt były informowane o tym, że dostają "kredyt frankowy", "kredyt walutowy". Nie były informowane o tym jak działa ten kredyt i że w ogóle nie jest to kredyt walutowy. Pan prezes Belka i niektórzy dziennikarze starają się narzucić opinii publicznej tezę, że fakt, że w "bankach nie było Franków" nie ma znaczenia. Otóż jak najbardziej ma znaczenie. Jeżeli bank udziela faktycznie kredytu w walucie - w tym przypadku we Franku, to w momencie uruchomienia tego kredytu musi na rynku kupić walutę. Gdy Frank jest kupowany to jego cena rośnie i kurs CHFPLN też rośnie (Złoty się osłabia). Potem, gdy kredyt jest spłacany bank może sprzedawać zgromadzoną w depozycie walutę (Franka) i kurs CHFPLN systematycznie spada (Złoty się umacnia).Ale w Polsce banki w większości przypadków nie udzielały kredytu we Franku. Zamiast tego udzielały kredytu w Złotym i zabezpieczały ten kredyt indeksowany do Franka po swojej stronie otwierając pozycję CIRS "sprzedaj" na parze walutowej CHFPLN, co wzmacniało Złotego i osłabiało Franka. Banki robiły tak na wypadek, gdyby Frank miał się osłabić, a oni dostawaliby wtedy mniej w Złotych niż wyniosła kwota udzielonego kredytu. Apogeum tego procesu miało miejsce w 2008 roku - wtedy Frank Szwajcarski był najsłabszy. Wszystko uległo radykalnej zmianie gdy zaprzestano udzielania kredytów indeksowanych do waluty. Obecnie banki otrzymując spłatę od klientów w złotych i systematycznie zamykają pozycje zabezpieczające i wzmacniają tym samym Franka, a osłabiają złotego. Dodajmy jeszcze, że jak słusznie zauważa mecenas Garlacz, banki otrzymują dodatkowy zysk z tytułu tych transakcji zabezpieczających. To jest sytuacja bez wyjścia i kredytobiorcy są okłamywani, że "kiedyś będzie lepiej", że Frank jeszcze osłabnie. Nie osłabnie. Nie jest prawdą, że "widziały gały co brały", bo większość kredytobiorców cały czas nie ma świadomości tego mechanizmu. Dopiero teraz wychodzą na jaw informacje jaki to naprawdę był kredyt. Klienci kilka lat temu idąc do banku po kredyt byli przekonani, że mają do czynienia z sytuacją, w której Franki są w banku, bo banki oferowały "Kredyty we Franku", "Kredyty Frankowe". Tymczasem klienci zostali wprowadzeni w błąd. Klienci oczekiwali, że z czasem kurs CHFPLN będzie malał w związku z tym, że banki będą uwalniać depozyty we Franku (sprzedawać Franki). Że ten mechanizm będzie sprzyjał spłacalności ich kredytów. Tymczasem konstrukcja tych kredytów jest taka, że dzieje się wręcz odwrotnie. I będzie się tak działo, aż do spłacenia ostatniego tak skonstruowanego kredytu.

marcos 2016-02-18

@Kerad Jeżeli bank udziela faktycznie kredytu w walucie - w tym przypadku we Franku, to w momencie uruchomienia tego kredytu musi na rynku kupić walutę. Gdy Frank jest kupowany to jego cena rośnie i kurs CHFPLN też rośnie (Złoty się osłabia). Potem, gdy kredyt jest spłacany bank może sprzedawać zgromadzoną w depozycie walutę (Franka) i kurs CHFPLN systematycznie spada (Złoty się umacnia).Ale w Polsce banki w większości przypadków nie udzielały kredytu we Franku. Zamiast tego udzielały kredytu w Złotym i zabezpieczały ten kredyt indeksowany do Franka po swojej stronie otwierając pozycję CIRS "sprzedaj" na parze walutowej CHFPLN, co wzmacniało Złotego i osłabiało Franka. Banki robiły tak na wypadek, gdyby Frank miał się osłabić, a oni dostawaliby wtedy mniej w Złotych niż wyniosła kwota udzielonego kredytu. Apogeum tego procesu miało miejsce w 2008 roku - wtedy Frank Szwajcarski był najsłabszy. Wszystko uległo radykalnej zmianie gdy zaprzestano udzielania kredytów indeksowanych do waluty. Obecnie banki otrzymując spłatę od klientów w złotych i systematycznie zamykają pozycje zabezpieczające i wzmacniają tym samym Franka, a osłabiają złotego. Dodajmy jeszcze, że jak słusznie zauważa mecenas Garlacz, banki otrzymują dodatkowy zysk z tytułu tych transakcji zabezpieczających. To jest sytuacja bez wyjścia i kredytobiorcy są okłamywani, że "kiedyś będzie lepiej", że Frank jeszcze osłabnie.

Wiadomości dnia na www.pb.pl


News

Kontrakty terminowe na WIG20 na...

Kontrakty terminowe na...
News

Tak straszno, że aż śmieszno

Nicolas Winding Refn,...
News

Tabloidowa polityka PiS

Dwie okładki w taboidach, słowa „skandal” i „koryto+”...
News

Oddolny projekt V4 zaskoczy UE

Najmocniejsze spoiwo V4,...
News

Recykling to nie hasło PR

Od lat w Polsce mówimy o...
News

Dobra zmiana na razie popości

Zdumiewające jest...
News

Podwyżki dla władzy? Najpierw obetnijmy...

Czy da się podwyższyć...
News

Dobra zmiana sama się wyżywi

Wynagrodzenia wierchuszki...
Najlepsze blogi o biznesie

Ranking gorących spółek

0.66 
0.42 
0.38 
0.30 
0.27 

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu