pb.pl
w schowku Tylko dla zalogowanych czytelników
zaloguj się
lub zarejestruj
dodaj do schowka

Jak zainwestować 10.000 złotych?

KUP LICENCJĘ
Krzysztof Kolany
Pin It email print

Bez względu na to, czy masz do zainwestowania tysiąc złotych czy milion dolarów, warto przestrzegać ustalonego wcześniej zestawu reguł. Strategia inwestycyjna rzecz jasna zależy od kwoty początkowej, ale filozofia inwestowania pozostaje niezmienna.

 

Notowania

złoto, dolar

Najważniejsze  wybory powinno się podjąć jeszcze przed zainwestowaniem pieniędzy. Każdy inwestor zanim zdecyduje „w co inwestować”, powinien odpowiedzieć sobie na kilka fundamentalnych pytań:

 

a)      Po co w ogóle chce inwestować – czyli jaki jest cel tych inwestycji. Inaczej będziemy zarządzać portfelem, gdy stawiamy sobie za cel jak najszybsze pomnożenie kapitału, a inaczej gdy naszym zadaniem jest budowa oszczędności emerytalnych.

b)      Jaki jest horyzont czasowy planowanej inwestycji? To pytanie mocno powiązane z pierwszym. Jeśli chcemy ulokować nadwyżkę finansową na kilka miesięcy, to raczej wybierzemy bezpieczne lokaty kapitału. Jeśli mamy przed sobą dłuższy termin (ponad 5 lat), możemy podjąć większe ryzyko.

c)       Ile mogę stracić? Myślenie o najpierw o stratach a później o zyskach może zalatywać defetyzmem, ale to absolutny fundament inwestycyjny. Chodzi o określenie poziomu strat, który nasza psychika (lub małżonka J) jest w stanie zaakceptować i wybaczyć. Jeśli boimy się utraty choćby 10% zainwestowanych pieniędzy, to darujmy sobie giełdę i tym bardziej Forex.

 

Gdy już wiemy, jaki jest nasz cel, ile możemy stracić, jak długo możemy zamrozić pieniądze i jakich stóp zwrotu oczekujemy, możemy wybrać rynki i narzędzia inwestycyjne. Zasadniczo mamy do wyboru cztery klasy aktywów: złoto, akcje, obligacje oraz gotówkę. Jako „gotówkę” rozumiem nie tylko banknoty w materacu, ale też lokaty bankowe, konta oszczędnościowe czy fundusze rynku pieniężnego – czyli niskooprocentowane, ale względnie bezpieczne i płynne lokaty kapitału.

Osobną klasą aktywów jest złoto, które w moim przekonaniu powinno stanowić do 20-30% dobrze zdywersyfikowanego portfela inwestycyjnego. Złota nie kupujemy, aby na nim zarobić. Kupujemy, aby je mieć w sytuacji, gdy wszystkie pozostałe aktywa zawiodą. Królewski metal jest też elementem stabilizującym wynik naszego portfela: złoto często drożeje, gdy akcje mocno tanieją.

Miejscem, gdzie zarabia się (i traci) pieniądze, jest rynek kapitałowy. Do wyboru mamy akcje i obligacje podmiotów o różnym profilu ryzyka. Przyjmuje się założenie, że im mniejszy podmiot, tym wyższe ryzyko jak również oczekiwana stopa zwrotu. To spore uproszczenie, ale często się sprawdza.

Za papiery obciążone najniższym ryzykiem (i zarazem najniższymi odsetkami) uchodzą obligacje skarbowe, przy obecnych rekordowo niskich stopach procentowych oferujących odsetki 2,0-2,5%. Idąc w górę w skali ryzyka mamy obligacje gmin i dużych przedsiębiorstw dostępne na rynku Catalyst. Bardziej ryzykowne są papiery mniejszych emitentów. Dodajmy, że czym innym jest zakup obligacji i trzymanie jej do terminu zapadalności, a czym innym spekulacja na obligacjach, do czego sprowadza się zakup jednostek funduszy dłużnych.

Za najbardziej ryzykowne uchodzą inwestycje w akcje. Giełda to sport dla inwestorów – czyli ludzi świadomie narażających swój kapitał na ryzyko w celu zainkasowania ponadprzeciętnych stóp zwrotu. Na akcjach można dużo i szybko stracić (do 100% zainwestowanego kapitału), ale można też zwielokrotnić zainwestowany kapitał.

Aby obniżyć ryzyko inwestowania w akcje, można wybrać akcyjny fundusz inwestycyjny. Taki fundusz zarządzany jest przez specjalistów i jego wyniki z reguły lepiej lub gorzej odzwierciedlają stopy zwrotu notowane przez giełdowe indeksy. Za to zarządzający nim pobiorą spore opłaty (rzędu kilu procent na wejściu plus 2-3% rocznie za „zarządzanie”) i to niezależnie od osiągniętych wyników inwestycyjnych.

Zdarzają się lata, gdy ceny akcji spadają nawet o 50-60%. Choć statystyki pokazują, że w długim terminie rynek akcji oferuje najwyższe wyższe stopy zwrotu, to zasada, „że w długim terminie na akcjach się nie traci” jest nieprawdziwa. Jeśli w fundusze akcyjne wejdziesz „na górce”, to strat możesz nie odrobić przez lata. W skrajnie złym przypadku (patrz fundusze akcji polskich w roku 2007)  będziesz pod kreską nawet po upływie 8 lat.

Zarówno dobór aktywów i narzędzi inwestycyjnych jak i przyjętej strategii jest indywidualną sprawą każdego inwestora. Pamiętaj, że to Ty podejmujesz decyzje i nikt Cię nie zwolni z ich finansowych konsekwencji. Zarówno zysk jak i ryzyko zawsze jest po Twojej stronie. Nie wiń więc rynku/analityków/sprzedawców za swoje inwestycyjne niepowodzenia. Nawet najlepsza rekomendacja jest tylko opinią i nie zwalnia inwestora od samodzielnego myślenia.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu izamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Teksty Polskiej Agencji Prasowej

Komentarze

Wiadomości dnia na www.pb.pl

Ranking gorących spółek

0.66 
0.42 
0.38 
0.30 
0.27 

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu