31.07.10Niedziela 01.08.10
WsteczWyślij znajomymDrukujZmniejsz czcionkęPowiększ czcionkę

Dream team Kulczyka
Grzegorz Nawacki
Puls Biznesu, pb.pl,13.06.2008 07:30
Czytaj komentarze (22)
Nowa, międzynarodowa drużyna Jana Kulczyka zamierza podbić świat. Czy będziemy z niej tak dumni jak z Małysza czy z Kubicy?

Ulica Krucza w centrum Warszawy. Zwyczajny budynek, jakich dziesiątki w mieście. Bez imponujących tafli szkła i aluminiowych konstrukcji, z których zbudowano najdroższe biurowce. I bez wielkich szyldów reklamowych. Na drugim piętrze szklane drzwi, okazała recepcja, korytarze utrzymane w eleganckiej czerni, a w holu fortepian. Cisza zakłócana jedynie dźwiękiem klimatyzacji. Mnóstwo gabinetów. W jednej z sal konferencyjnych siedzą: Dariusz Mioduski, Austriak Stefan Krieglstein, Anglik Graham Cheeseman, Hindus Manoj Narender Madnani i Polak z amerykańskim paszportem Robert Koński. Tak mógłby wyglądać dzień pracy w Kulczyk Investment House (KIH), firmie inwestycyjnej należącej do jednego z najbogatszych Polaków Jana Kulczyka. Mógłby, gdyby nie to, że firma oprócz warszawskiej siedziby ma centralę w Luksemburgu i biura w Londynie, Dubaju oraz w Kijowie. I to tam najczęściej można spotkać tych menedżerów. KIH nie jest zwykłą firmą. Nie tylko dlatego że nawet w warszawskim biurze językiem „urzędowym” jest angielski.

— Zebraliśmy osoby mające międzynarodowe doświadczenie przy przeprowadzaniu dużych i trudnych transakcji. Jesteśmy tu, by zrealizować jasno określony cel: ekspansję międzynarodową. Właściciel dał nam dużo swobody. Ludzie, aktywa i projekty stanowią podstawę do stworzenia firmy o wymiarze ponadnarodowym i z powodzeniem działającej na rynkach światowych, z której być może kiedyś Polacy będą dumni, że jest z Polski, tak jak dziś są dumni z Małysza czy Kubicy — mówi Dariusz Mioduski, prezes Kulczyk Investment House (KIH).


— To nie jest armia, lecz uniwersalny oddział specjalny. Każda z tych osób jest gotowa dziś się spakować i lecieć na ważne rozmowy do Chin czy Dubaju. Jednego dnia być szefem zespołu, a następnego tylko jego częścią — dodaje Jarosław Sroka, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej i relacji międzynarodowych Kulczyk Investment House.


Niewielu odmówiło
Odziałem dowodzi Dariusz Mioduski, prawnik, który ukończył Harvard. Rozkręcał dział energetyczny w warszawskim biurze kancelarii CMS Cameron McKenna. Pracował też w nowojorskim i w warszawskim biurze kancelarii White & Case. Zdarzyło mu się doradzać przy transakcjach o wartości ponad 1 mld zł. W KIH odpowiada za strategię i ekspansję międzynarodową.

— Kombinacja rzadkiej wyobraźni biznesowej, solidnej wiedzy, doświadczenia oraz umiejętności egzekwowania założonych celów. Uroczy dla przyjaciół, bardzo wymagający dla przeciwników. Przyszłość Kulczyk Investment House — tak o szefie swojej firmy mówi Jan Kulczyk.

Pierwsze zadanie, jakie dostał, to zbudowanie silnego zespołu.

— Pierwszych 12 miesięcy spędziliśmy głównie na rozwijaniu międzynarodowej struktury firmy i pozyskiwaniu odpowiednich ludzi — mówi Dariusz Mioduski.

Chętni sami się zgłaszali?

— Dobrzy ludzie na ogół nie narzekają na brak pracy, więc inicjatywa leżała po mojej stronie — przyznaje Dariusz Mioduski.

Był przygotowany na trudniejsze rozmowy.

— Właściwie wszystkie osoby, na których mi zależało, są w firmie. Gdy dowiadywali się, o co chodzi w tym projekcie i co im proponujemy, szybko się decydowali. Najlepsi ludzie nie chcą barier, chcą pracować z innymi równie dobrymi, w dobrej atmosferze i się rozwijać. A my to wszystko zapewniamy. Każdy projekt jest z innej branży, innej wielkości i w innym zakątku świata. Firma jest nowocześnie zorganizowana, nie ma korporacyjnego gorsetu. Struktura jest płaska, a ośrodki decyzyjne rozproszone. Nie ma biurokracji, system raportowania jest prosty, ograniczony do koniecznego minimum — wylicza Dariusz Mioduski.

— Firma nie ma odpowiednika, jest jedynym graczem w lidze, którą sama stworzyła. W Polsce nie ma podobnych stanowisk i firm, które dają dostęp do takich projektów, wyzwań, ale także swobody oraz możliwości. Tu każdy pracuje na swoje nazwisko. To ogromna zaleta dla najlepszych menedżerów — dodaje Jarosław Sroka.

— Nie ma tu osób, którym trzeba mówić, co mają robić. Spodziewam się, że to one wyjdą z inicjatywą. Każdy wie, w którym kierunku zmierza firma, i ma działać tak, by się w to wpisać — mówi Dariusz Mioduski.

A dobrze się zarabia w KIH?

— Tak — odpowiada krótko, ale przekonująco Dariusz Mioduski.


Piwna znajomość
Firma, która zajmuje się inwestowaniem, musi mieć dobrego speca od finansów. I to takiego, który przygotuje inżynierię finansową do zakupu udziałów w złożach ropy w Afryce i giełdowej spółki w Kanadzie. Wybór padł na Stefana Krieglsteina z Austrii, który pracował dla SABMiller, odgrywając ważną rolę przy zakupie przez tę firmę browarów Lech i Tyskie. Jest specjalistą w dziedzinie finansów korporacyjnych, strukturyzacji i oceny aktywów, a doświadczenie zdobywał m.in. w CA IB Investment Bank.

— Niezawodny profesjonalista. Sprawdzony na wielu frontach partner na dobre i na złe. Od wielu już lat aktywnie uczestniczy w budowaniu wartości firmy. Inspirująco praktyczny i krytyczny — mówi Jan Kulczyk, który poznał go przy okazji sprzedaży polskich browarów zagranicznemu inwestorowi.

Nad misternymi konstrukcjami prawnymi i zapisami w umowach, które będą korzystne dla KIH, ślęczy Graham Cheeseman. Prawnik z Wielkiej Brytanii, którego kariera związana była z polskim i angielskim oddziałem CMS Cameron McKenna.


Przyjaciel szejka
Kolejny menedżer w zarządzie KIH to Manoj Narender Madnani, Hindus urodzony w Hongkongu. Zajmował się doradztwem przy finansowaniu transakcji, projektach międzynarodowych i budowaniu strategii firmowych. Specjalizuje się w rynku paliwowym, a najlepiej czuje na rynkach wschodzących: w Europie Środkowej, Azji i Bliskim Wschodzie. Zna się dobrze z kilkoma szejkami.

— Nasz człowiek na Bliskim Wschodzie. Bezcenne kontakty i rozeznanie w kluczowych dla nas branżach. Otwarty umysł, skuteczny. Ważne ogniwo i dobry duch grupy — opisuje menedżera Jan Kulczyk.

Jako ostatni do drużyny dołączył Robert Koński. Ukończył Harvard i Tufts w Stanach Zjednoczonych. Jego kariera związana jest z sektorem finansowym. Do Polski przyjechał na początku lat 90., żeby zostać najmłodszym doradcą Leszka Balcerowicza. Znany stał się jako head-hunter, a potem dyrektor regionalny Euronetu, operatora sieci bankomatów. Zasłynął znacznym rozwinięciem firmy i zwiększeniem przychodów w regionie.


Biznes i polityka
W nowym zespole próżno szukać twarzy, które dotąd kojarzyły się z firmami Jana Kulczyka. Uznał, że nowe wyzwania wymagają nowych ludzi.

— Kulczyk Holding powstawał w latach 90., w okresie transformacji. To naturalne, że wtedy było więcej kontaktów z politykami i urzędnikami, co wymagało ludzi, którzy się dobrze w tym odnajdowali. Dziś takich projektów już nie realizujemy. Poza drugim odcinkiem autostrady nie mamy kontaktów ze sferą państwową. Wchodzimy w ogólnoświatowy biznes, a to wymaga ludzi, którzy znają języki inne kultury, a przede wszystkim mają odpowiednie kontakty w świecie biznesu — tłumaczy Dariusz Mioduski.

W sumie w KIH zatrudnionych jest kilkadziesiąt osób. W tym doświadczeni menedżerowie. Szefem oddziału w Kijowie jest Mykola Pasko, były wiceprezes Banku Narodowego Ukrainy.

— Wszystkie zatrudnione osoby albo znałem osobiście, albo miały rekomendację od osób, którym ufam — mówi Dariusz Mioduski.

Czyli koło wzajemnej adoracji lub salon, jak kto woli. A już na pewno nepotyzm.

— Zupełnie nie tak. Większość osób poznała się dopiero w KIH. Darek był dla nich wspólnym mianownikiem — odpowiada Jarosław Sroka.

— Te osoby się różnią i dzięki temu uzupełniają. To, że wszystkich znam, bardzo sobie cenię. Nigdy nie zaprosiłbym do współpracy najlepszego specjalisty, gdybym wiedział, że jest konfliktowy lub trudny we współpracy — dodaje Dariusz Mioduski.


O wyzwaniach stojących przed uczestnikami projektu i dlaczego polskie jest lepsze, przeczytasz w dalszej części tekstu. Zapraszamy do lektury piątkowego "Pulsu Biznesu".


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem


Wyślij znajomymDrukujZmniejsz czcionkęPowiększ czcionkę

Komentarz Czytaj komentarze (22)

 
Hit "Pulsu Biznesu"
Wiadomości z pierwszej strony
Dodaj nas!
Stanisław J. Majcherczyk Blog

Stanisław J. MajcherczykRestauracyjnym szlakiem: Podniebne "przysmaki" (3)