Nie ma to jak podrywanie „na mistrza”. Trzeba w zatłoczonym lokalu stanąć trochę z boku, skrzyżować ramiona i … czekać. A kiedy pojawi się okazja niskim głosem zagaić z półmroku „wpadłaś mi w oko, nie zepsuj tego…”.
Coś mi wypadło, ktoś coś chciał, stałem w korku, kwiaciarnie były zamknięte… – na pewno nie zapomniałem. Moja wina, nie uczciłem należycie rocznicy, choć przecież na co dzień noszę ją na rękach.
Dzień dobry, Biznes i Technologie to środowe kilka stron o informatyce i telekomunikacji. Marcin Złoch to ja – niektórzy mówią do mnie „szanowny panie redaktorze”, choć oficjalna funkcja to ”przygotowanie”.