01.09.10Czwartek 02.09.10
WsteczWyślij znajomymDrukujZmniejsz czcionkęPowiększ czcionkę

Montagu ma do wydania 3 mld zł
Grzegorz Nawacki
Puls Biznesu, pb.pl,10.07.2010 09:57
Czytaj komentarze (14)
Brytyjski fundusz otworzył w Polsce biuro. Szuka dobrych menedżerów, którzy chcą pójść na swoje

Średnie, z dobrymi zespołami menedżerskimi, najlepiej z niszowych branż — takich firm szuka brytyjski fundusz.

Montagu, jeden z najstarszych w Europie funduszy private equity, zarzucił wędkę na polskie firmy. A raczej sieć, bo do wydania ma grubą kasę — zostało mu jeszcze 35 proc. z zebranych w 2005 r. 2,3 mld EUR, czyli grubo ponad 3 mld zł.
— Średnio przeprowadzamy trzy-cztery transakcje rocznie. W Europie Zachodniej inwestujemy w spółki średniej wielkości, a nasze zaangażowanie zazwyczaj przekracza 100 mln EUR. Uwzględniając jednakże specyfikę regionu Europy Środkowo-Wschodniej, próg ten wynosi 40 mln EUR. Interesują nas spółki osiągające wyniki na poziomie co najmniej 10 mln EUR EBITDA. Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni, jak gospodarczy boom i akwizycje w ostatnich latach przełożyły się na wzrost liczby spółek tej wielkości w regionie. W Polsce jesteśmy bardzo zajęci — mówi Michał Chałaczkiewicz, dyrektor i szef polskiego biura Montagu Private Equity.


Stawiają na ludzi
Zarządzający funduszem odrobili lekcję przed przyjściem do Polski — nie tylko obniżyli próg wielkości inwestycji, ale i są elastyczniejsi niż konkurenci.
— Akceptujemy zarówno pakiety mniejszościowe, jak i większościowe — mówi Michał Chałaczkiewicz.
Michał Chałaczkiewicz, zanim dołączył do Montagu, przez cztery lata pracował w Innova Capital. Teraz w warszawskim biurze ma być okiem na nasz region dla funduszu, który dotychczas inwestował tylko w Europie Zachodniej. W 2008 r. przeprowadził tu pierwszą transakcję —za ponad 80 mln EUR wykupił Euromedic International, węgierską spółkę zajmującą się diagnostyką medyczną obecną również w Polsce.
— Fundusz zainteresował się naszym regionem, bo dostrzega potencjał wzrostu wyższy niż w Europie Zachodniej, a po wejściu do UE region jest bardziej stabilny. Polska, ze względu na kondycję i wielkość gospodarki, jest szczególnie interesująca. Dostrzegamy tu dużo dobrych zespołów menedżerskich — mówi Michał Chałaczkiewicz.

A mocni menedżerowie to dla Montagu podstawa. W odróżnieniu od innych funduszy, nie przychodzi do przejmowanych firm z zaciągiem własnych menedżerów.
— Inwestujemy wyłącznie w spółki z dobrym zarządem i chcemy, aby menedżerowie zostali w nich po transakcji. Często realizujemy wykupy menedżerskie, w których zespół inwestuje razem z nami. Nie kupujemy firm po to, by zrobić w nich rewolucję, wymienić władze, lecz by dostarczyć narzędzia do rozwoju: kapitał, konsultantów, wiedzę i doświadczenie z 400 zrealizowanych transakcji — mówi Michał Chałaczkiewicz.

Montagu przedstawia się jako partner menedżerów w rozwijaniu firm.
— Mamy specjalny zespół, który koncentruje się na wspomaganiu rozwoju spółek portfelowych. Zachodnie rynki rosną dużo wolniej, więc dzięki doświadczeniom mamy opanowane metody poprawiania efektywności firm, optymalizowania kosztów produkcji, procesów zakupów, oferty czy kanałów sprzedaży. Dla niemal wszystkich spółek portfelowych przeprowadziliśmy też dodatkowe akwizycje — tłumaczy Michał Chałaczkiewicz.

Lubią nisze
Fundusz rzadko kupuje marki, które są powszechnie znane.
— Szukamy spółek, które działają w sektorach odpornych na cykle gospodarcze, z branż z wysokimi barierami wejścia na rynek, liderów w niszach. Ponad połowa portfela to sektor medyczny i farmaceutyczny oraz firmy związane z gospodarką odpadami — jesteśmy właścicielami największej spółki z tego sektora w Wielkiej Brytanii. Interesują nas też firmy z sektorów okołoinfrastrukturalnych, usługi i produkcja dla biznesu — mówi Michał Chałaczkiewicz.

Montagu ma za sobą przejęcia spółek giełdowych. Zerka również na warszawską giełdę.
— Giełda jest bez wątpienia konkurencją dla funduszy. Ale dla wielu spółek średniej wielkości, które debiutowały kilka lat temu, zaczyna być obciążeniem. Zrealizowały cele emisyjne, teraz mają kolejne plany, a na giełdzie co kwartał trzeba raportować dobre wyniki. Fundusz może pogodzić się z tym, że dwa-trzy lata będą słabsze, a potem nastąpi poprawa wyników w ramach realizowanego planu. Rynek giełdowy nie — mówi Michał Chałaczkiewicz.

Puls Biznesu on Facebook

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem


Wyślij znajomymDrukujZmniejsz czcionkęPowiększ czcionkę

Komentarz Czytaj komentarze (14)

 
Hit "Pulsu Biznesu"
Wiadomości z pierwszej strony
Dodaj nas!
Stanisław J. Majcherczyk Blog

Stanisław J. MajcherczykRestauracyjnym szlakiem: Robotniczy schabowy (1)