1...2...3... lokatę wycofaj ty

Paweł Zielewski
17-10-2001, 00:00

Teraz to się dopiero zacznie. Pomysł wprowadzenia 20-proc. podatku od zysków z lokat bankowych już dziś wywołał panikę, przy której strach przed bakterią wąglika to niskobudżetowy horror klasy B.

Panikują klienci, panikują bankowcy. I to zarówno z instytucji finansowych uznanych na pierwszo- i drugoligowe, jak i tych, o których analitycy mówią „liga okręgowa”. Ci ostatni stracą najwięcej, ponieważ depozyty składają u nich nie wielcy klienci korporacyjni, ale szara drobnica, często latami ciułająca „na przyszłość”. Ci klienci, drobni, z założenia stale zaniepokojeni o los swoich pieniędzy, na pewno spanikują. A kiedy spanikują, ustawią się w kolejkach przed okienkami bankowymi.

Pomysł opodatkowania — i tak relatywnie niewielkich zysków z lokat — to kolejny zamach na pieniądze drobnego klienta, którego nie tyle nie obchodzą potrzeby i kłopoty finansów państwa, ile bardzo często nie rozumie mechanimów, które je spowodowały i potrzeby naprawienia sytuacji. Resort finansów ma zupełnie inne priorytety. Jednak chyba nikt nie zadał sobie pytania, czy ratowanie budżetu rzeczywiście jest tak ważne, by prowokować najpoważniejszy w ciągu ostatnich dziesięciu lat kryzys w systemie bankowym. Przerażenie jest ogromne, a widmo kryzysu bardzo szybko zacznie przybierać realne kształty.

Z drugiej strony — to pewnie jeden z największych paradoksów, jakie niesie za sobą podatek od zysków z lokat — osłabienie mniejszych banków spowodowane masowym wycofywaniem depozytów może sprawić, że cały system otrzyma impuls do kolejnej fali fuzji i przejęć. Tylko, czy o to rzeczywiście chodzi?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / 1...2...3... lokatę wycofaj ty