10 spółek, które są najdalej od szczytów z 2007 roku

Adrian Boczkowski
24-11-2009, 00:00

Akcje niechlubnych rekordzistów mają do odrobienia nawet 1673 proc.

W zeszłym tygodniu wyłowiliśmy osiem spółek wchodzących w skład WIG, których kursy odrobiły już wszystkie straty z bessy i to z nawiązką. Akcje niektórych firm są najdroższe w historii. Tymczasem na GPW wciąż znajduje się sporo firm z indeksu szerokiego rynku (pomijamy spółki w upadłości lub likwidacji), których właściciele nie tylko nie myślą o nowych, historycznych szczytach, ale dużo oddaliby za choćby powrót notowań do poziomów z lipca 2007 r. Dlaczego? Oznaczałoby to skok kursu nawet kilkanaście razy.

Niechlubnymi przykładami są Polrest i Techmex. Kto kupił papiery tych spółek na rynkowej górce, ma do odrobienia — bagatela — ponad 1500 proc.! Powód przeceny? Zawiniły tu jakość zarządzania i chybiona strategia, którą zbyt późno postanowiono zmienić. Polrest rozbudził w 2007 r. nadzieje na powstanie silnej sieci restauracji i z emisji nowych akcji uzyskał 25 mln zł. Ówcześni główni właściciele, którzy sprzedali "stare" papiery (12 proc. w podwyższonym kapitale) za 15 mln zł, zrobili dobry interes. Obecnie wartość księgowa całej spółki to zaledwie 9,1 mln zł, a wartość rynkowa to 11 mln zł. Natomiast Techmex pokazuje, że po odcięciu dystrybucji sprzętu IT (główne źródło kłopotów) potrafi generować wysokie marże i może wyjść z kłopotów przy dobrej woli banków, u których jest zadłużony. Gry zarządu z wierzycielami sprawiły jednak, że w sądzie znajduje się kilka wniosków o upadłość Techmeksu, w tym likwidacyjną. Wartość aktywów netto spadła z ponad 159 mln zł do niecałych 133 mln zł. Inwestorzy nie wierzą jednak najwyraźniej w to, że przy ewentualnej likwidacji zostałoby aż tyle do podziału dla akcjonariuszy. Dlatego rynkowa wartość Techmeksu to jedynie 20 mln zł, czyli 15 proc. wartości księgowej.

Problemy natury biznesowej zaserwowały akcjonariuszom również Kolastyna i Sygnity. Choć wiele spółek z branży kosmetycznej i informatycznej kwitnie, ci maruderzy także znaleźli się w gronie firm, których kursom najwięcej brakuje do poziomów z początku lipca 2007 r. Są w nim również Duda i Bioton. Tu inwestorzy doświadczyli jednak czegoś więcej: istotnego rozwodnienia kapitału. Mięsny koncern ratował się przed upadłością emisjami po wartości nominalnej dla banków, a Bioton — dla wybranych inwestorów. To sprawiło, że kapitalizacja spółek nie musiała tak mocno ucierpieć jak portfel przeciętnego drobnego inwestora.

Osobną grupę stanowią te spółki, których kursy wzleciały bardzo wysoko w 2007 r. na fali ówczesnej mody i często jedynie nadziei na zyski. W tej grupie przoduje Petrolinvest, który zadebiutował 16 lipca 2007 r. z 70-procentową przebitką wobec ceny emisyjnej. Poszukiwania ropy na razie nic nie dały, segment LPG kuleje, rosną straty, a kapitał jest wciąż mocno rozwadniany. Efekt? Notowania musiałyby wzrosnąć 13-krotnie, by wrócić do ceny z otwarcia sesji w dniu debiutu (390 zł) lub nawet ponad 20-krotnie, by dojść do poziomu z zamknięcia pierwszej sesji (590 zł). Mniej, ale wciąż znacznie (o 750-1190 proc.) musiałyby wzlecieć kursy deweloperskiego Polnordu i Orco Group, by kupujący podczas rynkowego szczytu wyszli na zero (nie licząc wartości pieniądza w czasie). O ile Orco otarło się o bankructwo i dopiero podnosi się z kolan, o tyle Polnord ma najbardziej poturbowany kurs ze wszystkich krajowych deweloperów. Wzlot na fali popularności branży, ówczesnej magii nazwiska głównego akcjonariusza (Ryszard Krauze) i dużego banku gruntów odbija się teraz czkawką.

Bioton i Kolastyna pierwsi do poprawy

Tomasz Jachowicz

Bioton, Duda, Kolastyna, Orco, Petrolinvest, Polnord, Polrest, Sygnity, Techmex, Vistula. Kursy tych spółek dalekie są od szczytów z hossy. Czy jest szansa, by powróciły do dawnej formy? Pewnie wcześniej czy później przyjdzie czas i na te spółki. Jednak to nie przypadek, że zostały tak przecenione i bardzo mocno oddaliły się od historycznych szczytów. Niektóre stały się ofiarą własnych problemów, inne — wizji inwestorów, które po czasie okazały się tylko marzeniami. Były też takie, które nadszarpnęły zaufanie inwestorów. Do tego trzeba dodać, że wiele z wymienionych firm było bardzo przewartościowanych. Należy pamiętać również o nowych emisjach, które rozwadniały kapitał.

Teraz, jeśli miałbym zastanawiać się, które kursy spółek mogą najszybciej wrócić do dawnej formy, miałbym z tym spory problem. Na pewno część będzie musiała odpokutować "grzechy" jeszcze przez lata. W gronie tych, którzy do łask mogą wrócić najszybciej, widziałbym Bioton. Sądzę, że już w przyszłym roku jego wyniki powinny wrócić na ścieżkę wzrostów. W miarę ciekawie wygląda jeszcze Kolastyna, która ma interesujący biznes, ale musi jeszcze popracować nad wynikami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ 10 spółek, które są najdalej od szczytów z 2007 roku