13 lutego referendum strajkowe w "Portach Lotniczych"

PAP
opublikowano: 08-02-2017, 17:20

13 lutego rozpocznie się referendum strajkowe w Przedsiębiorstwie Państwowym "Porty Lotnicze" (PPL) - poinformował w środę PAP przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Lotnictwa Cywilnego Marek Żuk. Związkowcy chcą gwarancji płac i ich wzrostu o 8 proc.

Zobacz więcej

fot. Grzegorz Kawecki

PPL zarządza największym w Polsce portem, czyli warszawskim Lotniskiem Chopina; posiada udziały także w portach regionalnych, jak np. w Krakowie, Rzeszowie, czy Poznaniu. W 2015 r. przedsiębiorstwo zanotowało ok. 139 mln zł zysku netto. Łączna strata za lata 2013 – 2014 wyniosła natomiast 407 mln zł. Po pierwszych dziewięciu miesiącach 2016 roku PPL odnotowało ponad 200 mln zł zysku netto. To o 40 proc. wyższa kwota w porównaniu z analogicznym okresem 2015 r.

"Ruszamy z referendum 13 lutego. Ma ono potrwać cztery tygodnie. W referendum są dwa pytania. Pierwsze dotyczy podwyższenia wynagrodzenia pracowników PPL w wysokości o 8 proc. począwszy od 1 stycznia 2017 roku. Dotyczy to pensji zasadniczej. Drugie pytanie - znacznie dla nas ważniejsze - dotyczy utrzymania poziomu wynagrodzeń pracowników tzw. gwarancja płac na poziomie do 2022 roku . To są nasze żądania w sporze zbiorowym, jaki prowadzimy od ubiegłego roku z pracodawcą i stąd nasze pytania w referendum" - powiedział Żuk.

Jak dodał, pod referendum podpisały się trzy największe związki zawodowe działające w PPL. Chodzi o Związek Zawodowy Pracowników Lotnictwa Cywilnego, NSZZ "Solidarność 80", Związek Zawodowy Pracowników Portu Lotniczego Warszawa Okęcie. "Jest siedem związków zawodowych działających w PPL, w tym pięć związków stosunkowo licznych, a w nich nasze trzy związki są czołowe, jeśli chodzi o liczbę osób. W sumie około połowa załogi należy do związków" - wyjaśnił Żuk.

Jak wyjaśnił, aby referendum było ważne, musi wziąć w nim udział ponad 50 proc. pracowników, i taki sam procent ludzi musi się opowiedzieć za strajkiem, aby móc go przeprowadzić.

"Referendum jest w sprawie strajku w przypadku nie spełnienia przez pracodawcę naszych żądań. 10 marca będziemy kończyć referendum. Chcemy dać prawo wypowiedzieć się wszystkim pracownikom w tym czasie. Dalsze nasze decyzje będą zależeć i od wyniku referendum i od tego, jakie stanowisko zajmie właściciel" - powiedział Żuk. Jak dodał, pracodawca został poinformowany o referendum.

Pytany o powody referendum, Żuk tłumaczył, że "na polskim rynku PPL jest jedną z czołowych, wiodących firm, gdzie zysk netto wytwarzany przez pracownika jest na najwyższym poziomie w Polsce". "Jesteśmy firmą, która od wielu lat się rozwija. Zarabia się u nas tyle, na ile stać było do tej pory. My patrzymy przede wszystkim na dobro przedsiębiorstwa. Cztery lata jesteśmy bez podwyżki, a zyski nasze rosną. Wypracowany zysk na jednego pracownika na przestrzeni wielu lat jest to czołówka krajowa" - tłumaczył Żuk.

Jak mówił Żuk, spór z pracodawcą nie dotyczy tylko sfery płacowej. "Dotyczy stylu, w jakim pan dyrektor Mariusz Szpikowski zarządza. Z każdym innym pracodawcą byśmy się potrafili pewnie jako pracownicy porozumieć. Bo my nie stajemy szturmem, że chcemy mieć 8 proc podwyżki. W trakcie rozmów mówiliśmy, że jesteśmy w stanie zweryfikować nasze żądania, głównie koszt gwarancji płacy. Ale nigdy nie prowadziliśmy i nie prowadzimy żadnych rozmów i z ministrem w sprawie odwołania dyrektora Szpikowskiego" -powiedział.

Krzysztof Aniszewski z NSZZ "Solidarność 80" powiedział PAP, że mediacje z mediatorem zakończyły się fiaskiem. "Czy nasze żądania spotkają się z publiczną dezaprobatą? Nie sądzę. Nie mieliśmy podwyżek od czterech lat. W trakcie mediacji mówiliśmy, że jesteśmy elastyczni względem tych 8 proc.. na rzecz gwarancji płac. W trakcie jednego ze spotkań, usłyszeliśmy, że gwarancje płac są bezkosztowe" - powiedział Aniszewski.

Przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność działającej w PPL Marian Górecki powiedział PAP, że jego związek nie uczestniczy w referendum, ponieważ nie jest on stroną sporu, jaki jest prowadzony z pracodawcą przez inne związki. Powiedział, że nie będzie dyscypliny, jeżeli chodzi o to, czy przedstawiciele jego związku będą mogli wziąć udział w referendum.

Jak przekazał w środę PAP p.o. rzecznika prasowego Lotnisko Chopina Cezary Pytlos, PPL zatrudnia obecnie ok. 1500 osób, a średnia płaca wynosi ok. 9.200 brutto zł.

Groźba strajku w PPL już istniała w 2014 roku, kiedy to związki zawodowe nie chciały zaakceptować restrukturyzacji zatrudnienia w przedsiębiorstwie wprowadzonej przez ówczesnego dyrektora PPL Michała Kaczmarzyka. Ostatecznie strony się porozumiały.

Lotnisko Chopina jest największym portem lotniczym w Polsce. Obsługuje ruch rozkładowy, czarterowy, general aviation oraz cargo. Warszawski port obecnie obsługuje 38 proc. ruchu pasażerskiego w Polsce. Lotnisko jest głównym portem dla PLL LOT. Oprócz naszego przewoźnika latają tu takie linie, jak m.in. Lufthansa, British Airways, Air France, KLM, Brussels Airlines, Turkish Airlines, Emirates. W ubiegłym roku port obsłużył 12,8 mln pasażerów.

Do czasu nadania depeszy PPL nie wystosował komentarza w sprawie referendum.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu