250 mln zł do wzięcia

Emil Górecki
opublikowano: 03-04-2006, 00:00

Jeżeli Polska nie zwiększy wydatków na podnoszenie innowacyjności swojej gospodarki, to dogoni zachód Europy za 50 lat. Unia pomaga niwelować dystans.

Polska zajmuje 21. miejsce wśród krajów Unii Europejskiej pod względem innowacyjności przedsiębiorstw. Strategia lizbońska zaleca, by wydatki krajów na badania i rozwój w 2010 r. osiągnęły poziom 3 proc. PKB. Dziś Polska przeznacza 0,58 proc. swego PKB, przy średniej unijnej 1,26 proc. Tymczasem na działanie 1.4.1 Sektorowego Programu Operacyjnego — Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw wydano dotychczas tylko 18 mln zł. Pozostało jeszcze… 250 mln zł.

Niewydane pieniądze

Głównym czynnikiem konkurencyjności polskich przedsiębiorstw jest niska cena produktów i usług. Według badań Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP) Lewiatan to 57,6 proc. czynników. Innowacyjność to zaledwie ich 1 proc.

— Żeby dogonić kraje zachodnie, przy tym tempie potrzebujemy 50 lat! Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby głównym czynnikiem konkurencji polskich przedsiębiorstw była cena. Za kilka lat do Unii zostaną przyjęte Bułgaria, Rumunia czy Turcja i to one będą najbardziej konkurencyjne cenowo — mówi Igor Jeliński, ekspert PKPP Lewiatan.

— Ministerstwo Edukacji i Nauki (MEiN) zarządza środkami z działań 1.4.1 i 1.4.4, które mają służyć innowacyjności przedsiębiorstw. Ponadto dysponuje blisko 150 mln zł na następne trzy lata z budżetu państwa na podobne przedsięwzięcia. Uruchomiliśmy też, wraz z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, system kredytów technicznych, wspierających innowacyjność — wylicza Mariusz Wielec, dyrektor Departamentu Badań na rzecz Gospodarki MEiN.

Poziom innowacyjności gospodarki miały poprawić fundusze strukturalne, a wśród nich działanie 1.4 SPO WKP — „wzmocnienie współpracy między sferą badawczą a gospodarką”. Jednak od października 2004 r. wydano z niego dopiero niecałe 18 mln zł.

— Pozostało 250 mln zł. W trakcie przygotowania jest kilkadziesiąt wniosków, ale i tak trzeba nam ich jeszcze na 100-150 mln zł. Jeśli nie napłyną, pieniądze zostaną przesunięte do innych poddziałań, ale mamy nadzieję, że nie będzie to konieczne — mówi Wielec.

Bariery, problemy

— Największym problemem jest szczegółowe zaplanowanie efektu wdrożenia badania już na etapie projektu. Nie można określić dokładnych efektów badań przed ich rozpoczęciem, ale wymagane jest ich opisanie. Dlatego nie zaczęliśmy realizacji wielu naszych pomysłów — tłumaczy Tadeusz Gancarczyk, koordynator projektów WSK PZL Rzeszów, które uzyskały dofinansowanie do dwóch przedsięwzięć.

Ministerstwo nie zapowiada rewolucyjnych zmian dotyczących planowania przedsięwzięcia.

— Chcemy uprościć planowanie wydatków, ale biznesplan czy studium wykonalności to dokumenty niezbędne. Projekty badawcze to przecież przedsięwzięcia ekonomiczne — przekonuje Mariusz Wielec.

Beneficjenci skarżą się także na długą procedurę oceny wniosków. Tadeusz Gancarczyk przypomina sobie, że stowarzyszenie Dolina Lotnicza, którego członkiem jest WSK PZL Rzeszów, czekało na realizację około pół roku.

— Pisanie wniosków zajęło nam dwa miesiące, ich opiniowanie to kolejne trzy miesiące. Tymczasem projekty badawcze mają krótką żywotność i jeśli nie zostaną szybko zrealizowane, to dalsza praca nad nimi często nie ma sensu —przekonuje Tadeusz Gancarczyk.

Nauka z gospodarką

Problemem jest także pozyskanie do współpracy wyższych uczelni. Wiąże się to dla nich z obciążeniami finansowymi, ale często prowadzone przez nie badania są zbieżne z potrzebami przedsiębiorców.

— Wciąganie do naszych projektów uczelni nie jest łatwe, ale tylko dzięki nim mamy dostęp do najnowszych technologii — mówi Andrzej Przewieźlikowski, kierownik Centrum Badań Strategicznych Comarch.

Przewieźlikowski proponuje też, by najpierw przeprowadzano ocenę merytoryczną wniosków, a dopiero potem ocenę formalną. Ważniejszy jest bowiem pomysł i spodziewany efekt niż prawidłowe skompletowanie formularzy.

— Wcześniejsza ocena formalna jest wpisana w obowiązujące nas prawo, dlatego nie można tak łatwo z niej zrezygnować. Mimo to urzędnicy ministerstwa dokonują nieformalnej wstępnej oceny merytorycznej w trakcie oceny formalnej. Nie odrzucamy jednak żadnego projektu, a wzywamy autorów do poprawienia ewentualnych błędów — tłumaczy Mariusz Wielec.

Dobra wola ministerstwa

Ministerstwo edukacji stara się maksymalnie upraszczać procedury składania wniosków. Ich nabór prowadzony jest w sposób ciągły, a liczba wymaganych załączników została ograniczona z 22 do 8. Niektóre dokumenty zostały zastąpione prostymi oświadczeniami woli na standardowych formularzach. Zdecydowana większość dokumentów formalnych wymagana będzie dopiero tuż przed podpisaniem umowy o dofinansowanie. Dużą trudność stanowi jeszcze skomplikowany język i niejednoznaczne sformułowania, używane w instrukcjach wypełniania wniosków. Brak jest też fachowej, wyczerpującej informacji o funduszu i jego celach.

— W przyszłej perspektywie budżetowej 2007-13 planujemy szeroką akcję informacyjną. Będą to konferencje z udziałem beneficjentów, przedstawicieli instytucji wdrażających i mediów — zapowiada Mariusz Wielec.

Mimo że działanie 1.4 nie wyklucza udziału w przedsięwzięciach badawczo-rozwojowych mikroprzedsiębiorstw, to raczej nie starają się one o takie wsparcie.

— Działanie to nie jest przeznaczone dla przedsiębiorstw zatrudniających kilka osób. Trudno im poświęcić sporo czasu na przygotowanie wniosków. Nie mają też pieniędzy na często bardzo kosztowne inwestycje — mówi Mariusz Wielec.

Wyjściem dla nich jest uczestnictwo w klastrach technologicznych, które o takie fundusze się starają. Wówczas pieniądze nie trafiają do nich bezpośrednio, ale w postaci zamówień od dużych firm.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane