5 najgorszych sposobów na oszczędzanie

Michał Kisiel
08-09-2016, 12:57

Jak co roku bankowcy przypominają o Światowym Dniu Oszczędzania. Większość z nas zgodzi się z twierdzeniem, że oszczędzać warto, a finansowa rezerwa daje spokój ducha i bezpieczeństwo. Jednak zbyt często sami utrudniamy sobie zadanie, zabierając się do gromadzenia pieniędzy w sposób, który z góry skazany jest na niepowodzenie.

Skuteczne oszczędzanie to raczej sztuka niż nauka. O tym, czy uda nam się zgromadzić finansowe nadwyżki w mniejszym stopniu decyduje stan konta niż odpowiednia motywacja, przemyślany plan, cechy osobowościowe i silna wola. Jeśli za zbieranie rezerw zabieramy się pod wpływem emocji, to szybko okazuje się, że psychologia staje się naszym wrogiem, a rezultaty nagłego zrywu rozczarowują.

Zobacz więcej

(fot. istock / Thinkstock)

 

1. Odkładam to, co zostanie

 

Postanawiamy zacząć oszczędzać. Pod koniec miesiąca wszystko, co pozostanie na koncie osobistym będziemy przeznaczać na finansową rezerwę. Dobry plan? W większości przypadków najgorszy z możliwych.

Nawet, jeśli nasz rachunek nie świeci pustkami, to dodatkowe wydatki zawsze się znajdą. W efekcie postanowienie o oszczędzaniu skończy się na nieregularnym zbieraniu nędznych resztek dochodu. Znacznie lepiej jest odwrócić kolejność – oszczędności odkładać na samym początku miesiąca, automatycznie (np. stosując zlecenie stałe).

 

2. „Thinking big”

Zbyt ambitne plany są równie szkodliwe co brak programu. Postanawiamy co miesiąc odkładać 20 proc. dochodów. Zaciskamy pasa i… po dwóch, trzech miesiącach nieprzewidziany wydatek sprawia, że stajemy przed wyborem – naruszyć oszczędności czy zawiesić wyśrubowany plan na kołku?

 

 

Znacznie lepszym wyjściem jest zacząć od małych kroczków. Sprawdźmy, jak poradzimy sobie odkładając mniej, ale regularnie. W znacznie lepszej sytuacji będą tutaj ci, którzy śledzą swoje wydatki i wiedzą jaki jest ich finansowy margines swobody.

 

3. Oszczędnościowy efekt jo-jo

Wygospodarowanie nadwyżek, z których można zacząć budować finansową rezerwę może wymagać cięcia wydatków. Zazwyczaj sięgamy wtedy po najbardziej oczywiste elementy „zbytku” w domowym budżecie. Naturalnymi kandydatami do ograniczeń są wydatki na rozrywkę, hobby i wypoczynek. Nierzadko konsekwencją takich radykalnych cięć jest oszczędnościowy efekt jo-jo – po kilku miesiącach niepostrzeżenie wracają stare zwyczaje (np. wypady do restauracji, na imprezy).

Trwały efekt, który w dodatku nie wymaga stałego angażowania silnej woli, przynieść może cięcie wydatków sztywnych. Obniżenie kosztów abonamentu telefonicznego, rezygnacja z rozbudowanej opcji pakietu telewizyjnego – takie ruchy uwalniają środki w budżecie na stałe. Można automatycznie wykorzystać zaoszczędzone środki do stworzenia rezerwy.

4. Skok na głęboką wodę

Zgromadziliśmy pewną kwotę, jesteśmy gotowi wykorzystać tę rezerwę, by pracowała dla nas maksymalnie efektywnie. Zapominamy o właściwej hierarchii oszczędności i blokujemy pieniądze w potencjalnie zyskownej, ale długoterminowej inwestycji. Zysk jednak wcale nie powinien być na pierwszym planie.

Rezerwy finansowe powinny tworzyć kilka warstw. Fundusz awaryjny musi być łatwo dostępny – priorytetem powinna być płynność. Jeśli mamy w ten sposób odłożony odpowiednik kilkumiesięcznych wydatków, dopiero możemy myśleć o długoterminowych inwestycjach. Odwracając kolejność pozbawiamy się najważniejszej korzyści z oszczędzania – zabezpieczenia przed figlami losu.

5. Kupuję, chociaż nie rozumiem

O nasze oszczędności konkurują setki instytucji finansowych. Kuszą potencjalnymi zyskami, szansą na ponadprzeciętne wyniki. Czasem zachęcają także do podjęcia długoterminowych zobowiązań, co ma pomóc osobom, które czują, że bez podpisanego kontraktu nie będą w stanie zmusić się do samodzielnego odkładania pieniędzy.

Bez odpowiedniej wiedzy narażeni jesteśmy na wpadnięcie w pułapkę. Produkty strukturyzowane, programy inwestycyjno-oszczędnościowe i inne wynalazki nie są przeznaczone dla każdego. Mamy do wyboru – albo poświęcić czas na finansową edukację albo trzymać się z daleka od tego, czego nie rozumiemy. W tym przypadku kierowanie się intuicją czy poradami osób „znających się na rzeczy” może nam raczej zaszkodzić. Warto o tym pamiętać, żeby oszczędzanie nie skończyło się przykrym rozczarowaniem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Kisiel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / 5 najgorszych sposobów na oszczędzanie