570 mld zł z reformy

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 15-02-2012, 00:00

Na dłuższej pracy państwo zyska rocznie ogromne pieniądze. Przede wszystkim jednak uniknie gospodarczej zapaści

Rząd opublikował wyliczenia, jaki skutek dla finansów państwa (budżetu centralnego i samorządów) będzie miało podniesienie wieku emerytalnego. Jeśli prognozy się sprawdzą, reforma w dużej części rozwiąże problemy permanentnego niedoboru w systemie emerytalnym. Łącznie, do czasu zakończenia reformy, polscy podatnicy zaoszczędzą w ten sposób równowartość obecnych 570 mld zł.

Ostrożne szacunki

Początek reformy nie będzie imponujący — państwo będzie zarabiać zaledwie po kilka miliardów złotych. Przez pierwsze pięć lat skumulowane skutki zmian wyniosą 18 mld zł (realnie, czyli po uwzględnieniu inflacji). Z każdym kolejnym rokiem zyski będą coraz większe. W 2024 r. przekroczą 20 mld zł rocznie, a skumulowane wyniosą 120 mld zł. Na koniec reformy, kiedy w 2040 r. ostatnie kobiety osiągną wiek emerytalny na poziomie 67 lat, roczne korzyści dla finansów państwa wyniosą równowartość obecnych 46,6 mld zł. „Z każdym kolejnym rokiem obowiązywania reformy zwiększać się będzie grupa osób nią objętych.

Z czasem grono to wzrośnie nawet do 2,7 mln osób” — stwierdza rząd w uzasadnieniu do projektu ustawy. Korzyści dla finansów państwa będą przede wszystkim trzy. Po pierwsze, wzrośnie liczba osób odprowadzających składki emerytalne. Po drugie, spadnie liczba osób pobierających świadczenia z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). Po trzecie, dzięki zwiększeniu aktywności ekonomicznej ludności wzrośnie tempo wzrostu gospodarczego (rocznie średnio o 0,1 pkt proc., łącznie PKB w 2060 r. będzie wyższe dzięki temu o 5,1 proc.). Rząd przekonuje, że 570 mld zł zysków to i tak ostrożne szacunki, bo nie uwzględniają postrzegania Polski przez rynki finansowe.

„Wyliczenia nie obejmują efektów pośrednich, takich jak obniżenie kosztów obsługi długu, które powinno wynikać z mniejszych potrzeb pożyczkowych państwa, a także z poprawy oceny przez rynki finansowe sytuacji finansów publicznych jako całości” — tłumaczy rząd w uzasadnieniu.

Łatanie dziury

Rząd przy wyliczaniu potencjalnych korzyści przyjął optymistyczny scenariusz, że bez reformy wieku emerytalnego rynki finansowe nadal będą traktować Polskę jako kraj stabilny finansowo. Według ekonomistów, na pewno tak nie będzie.

— Jeśli zostawimy wiek emerytalny tu, gdzie jest, czekają nas poważne problemy. Luka w systemie emerytalnym będzie narastać, więc będą rosły podatki, gospodarka będzie zwalniać, a rynki finansowe będą traktować nas coraz gorzej, przez co koszt obsługi długu będzie rósł — mówi Ryszard Petru, partner w PwC. W 2012 r. rząd musi łatać dziurę w FUS kwotą 77,4 mld zł. Dotacja to najważniejszapozycja w polskim budżecie po stronie wydatków. To ponaddwukrotnie więcej niż dochody budżetu z podatku od firm oraz siedmiokrotnie więcej, niż pochłania szkolnictwo wyższe. Państwo musi ponosić te ogromne koszty, mimo że obecnie sytuacja demograficzna Polski jest rewelacyjna — na rynku pracy są dwa wyże demograficzne. Czyli na jednego emeryta przypadają cztery osoby w wieku produkcyjnym. Za 20 lat będą to tylko dwie. Bez podniesienia wieku emerytalnego albo innej równie efektywnej reformy dziura w systemie emerytalnym liczona byłaby w setkach mld zł. Dotacja do FUS mogłaby więc stanowić nawet większość wydatków budżetowych państwa, co byłoby nie do udźwignięcia dla żadnej gospodarki.

— Mówienie o tym, że w perspektywie kilkudziesięciu lat czeka nas los Grecji, to dzisiaj economic fiction. Ale nie można wykluczyć żadnego, nawet czarnego, scenariusza, więc warto się przed nim zabezpieczać — twierdzi Adam Czerniak, ekonomista Kredyt Banku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane