60 proc. ferm tuczu trzody chlewnej nie na zezwoleń na prowadzenie działalności

Polska Agencja Prasowa SA
19-01-2006, 19:46

60 proc. ferm tuczu trzody chlewnej powinno zostać zamknięte z powodu braku tzw. zezwoleń zintegrowanych na prowadzenie działalności wydawanych przez wojewodów - wynika z raportu zaprezentowanego w czwartek na konferencji prasowej przez Federację Zielonych GAJA.

60 proc. ferm tuczu trzody chlewnej powinno zostać zamknięte z powodu braku tzw. zezwoleń zintegrowanych na prowadzenie działalności wydawanych przez wojewodów - wynika z raportu zaprezentowanego w czwartek na konferencji prasowej przez Federację Zielonych GAJA.

    Raport zrealizowany został w ramach projektu "Prawo do czystego środowiska - prawem człowieka", który finansowany jest ze środków Fundacji im. Stefana Batorego.

    Zgodnie z ustawą Prawo ochrony środowiska, fermy posiadające ponad 2 tys. świń o masie powyżej 35 kg lub 750 macior powinny uzyskać tzw. pozwolenie zintegrowane, wydawane przez wojewodę. Jest to połączenie funkcjonujących dotychczas pozwoleń na korzystanie ze środowiska naturalnego z unijną dyrektywą dotyczącą zapobiegania zanieczyszczeniom.

    Zezwolenia takie pozwalają oszacować oddziaływanie na środowisko oraz jasno określić limity korzystania z jego zasobów. Jak podkreśla Federacja, bez zezwolenia ferma nie powinna rozpocząć działalności.

    Podstawowym warunkiem otrzymania zezwolenia jest odpowiednia lokalizacja fermy. Przepisy nakładają na inwestora obowiązek przygotowania planu zagospodarowania przestrzennego, który wyklucza lokalizację tego typu obiektów w sąsiedztwie budynków mieszkalnych, zbiorników wodnych czy obszarów cennych przyrodniczo.

    "Niestety w większości analizowanych przypadków inwestorzy bazują na już istniejących obiektach, które rozbudowują i zasiedlają nie zawsze zgodnie z obowiązującymi przepisami" - czytamy w raporcie Federacji.

    Decyzje o wstrzymaniu działalności ferm, które nie posiadają tzw. zezwolenia zintegrowanego, wydają Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska. Jak wynika z raportu Federacji, w poszczególnych województwach przepisy dotyczące zamykania ferm są bardzo różnie interpretowane.

    "Ogółem wydano 7 utrzymanych w mocy decyzji o wstrzymaniu działalności. Pięć postępowań właśnie się toczy, sześć postępowań zostało wstrzymanych, 13 decyzji zostało uchylonych przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska" - napisano w raporcie.

    Przedstawiciele Federacji GAJA uważają, że fermy tuczu trzody chlewnej przyczyniają się do degradacji środowiska naturalnego. Aleksandra Antonowicz z Federacji wymieniła trzy sprawy związane z niszczeniem środowiska przez tego typu obiekty. Pierwsza to przenawożenie pól nawozami naturalnymi powstałymi w procesie funkcjonowania fermy. "To jest zjawisko nagminne" - podkreśliła.

    "Zgodnie z prawem inwestor jest zobligowany do zagospodarowania na własnych lub dzierżawionych polach 70 proc. wyprodukowanych nawozów" - powiedziała Antonowicz.

    Wyjaśniła, że rolnik zobowiązany jest zadeklarować wielkość stada trzody i na tej podstawie obliczane jest, ile hektarów powinno przypadać na te 70 proc. "Wiadomo, że opłaca mu się zaniżać wielkość stada, tak żeby ilość hektarów, które musi kupić lub wydzierżawić, była mniejsza. Często zdarza się, że rolnik ma 100 ha, podczas gdy powinien mieć 150 ha." - dodała.

    Wyjaśniła, że rolnik, mając mniej pola, wylewa więcej obornika, wtedy następuje przenawożenie i do gleby dostaje się o wiele więcej azotu niż powinno. "Azot przenika do wód gruntowych i zanieczyszcza je" - dodała.

    Drugą ważną kwestią dla środowiska naturalnego - według Federacji - jest zagospodarowanie obornika i związana z tym uciążliwość zapachowa. "Na to najczęściej narzekają lokalni mieszkańcy" - dodała.

    Trzecia sprawa - to zbiorniki na gnojowicę. Powinny być szczelnie zamknięte. "Właściciele ferm mogą w tym wypadku omijać prawo. Przepisy dopuszczają przykrywanie zbiorników. Przy silnym wietrze okrycia przesuwają się, co powoduje ulatnianie się nieprzyjemnych zapachów. Mieszkający w sąsiedztwie ludzie narzekają na różne dolegliwości z tym związane" - wyjaśniła.

    Antonowicz podkreśla, że Federacji nie chodzi o likwidację ferm, tylko o zmobilizowanie właścicieli do działania, zgodnie z obowiązującym prawem tak, aby nie przynosić szkody środowisku naturalnemu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / 60 proc. ferm tuczu trzody chlewnej nie na zezwoleń na prowadzenie działalności