600 procent zysku na akcjach W. Kruka

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 12-06-2008, 00:00

Kupić tanio, sprzedać drogo — tę żelazną zasadę inwestowania TFI perfekcyjnie zrealizowały w przypadku jubilerskiej spółki.

ING TFI, AIG TFI, PKO TFI i Millennium TFI odcięły kupony

Kupić tanio, sprzedać drogo — tę żelazną zasadę inwestowania TFI perfekcyjnie zrealizowały w przypadku jubilerskiej spółki.

Wielkie emocje, nerwy i nieoczekiwane zwroty akcji — tego w trakcie wezwania na W. Kruka ogłoszonego przez Vistulę & Wólczankę (V&W) było sporo. W końcu pojawiły się też spore pieniądze i zyski dla inwestorów finansowych. Z pięciu instytucji, które w dniu ogłoszenia wezwania były powyżej progu 5 proc.: ING TFI, AIG TFI, PKO TFI, Millennium TFI i Blackrock, tylko ta ostatnia nie sprzedała akcji.

— Odpowiedzieliśmy na wezwanie, bo po podniesieniu ceny przez wzywającego oferta była korzystna. Nie bez znaczenia były też warunki rynkowe, bo choć odpływ środków z funduszy nie jest duży, to jednak jest. Skoro fundusz musiał sprzedać akcje, a dostaliśmy korzystną ofertę dotyczącą relatywnie mało płynnej spółki, to uznaliśmy, że warto odpowiedzieć — mówi Maciej Bombol, wiceprezes Millennium TFI.

Setki procent zysku…

Zapał do pozbywania się akcji W. Kruka dziwić nie powinien. Ponad 600 proc. zysku w dwa i pół roku — taki wynik według naszych wyliczeń osiągnęło ING TFI na akcjach W. Kruka (jako cenę zakupu pakietu przyjęliśmy kurs w dniu ujawnienia obecności). ING próg 5 proc. przekroczyło w lutym 2006 r. Wówczas kurs (uwzględniając późniejszy split) wynosił 3,45 zł. Niewiele gorszy wynik — 525 proc. — wypracowało na transakcji AIG TFI, które weszło do spółki w marcu 2006 r. PKO TFI postawiło na jubilerów w listopadzie, gdy kurs wynosił już powyżej 9 zł i stąd skromniejszy zarobek: 164 proc. Najpóźniej z tej grupy, w lutym 2007 r., do spółki weszło Millennium. Po 15 miesiącach sprzedało akcje z 50-procentowym zyskiem. Rzeczywiste zyski TFI mogą być jeszcze większe.

— Na początku lutego ubiegłego roku ujawniliśmy się z pakietem 5 proc., ale pozycję budowaliśmy wcześniej, gdy kurs był znacznie niższy, tj. poniżej 12 zł. Potem dokonywaliśmy nieznacznych korekt w wielkości pakietu, ale zdecydowaną większość akcji kupiliśmy dużo poniżej ceny z wezwania. Dlatego z punktu widzenia finansowego transakcja na akcjach W. Kruka była dla nas bardzo korzystna — mówi Maciej Bombol.

Nie tylko możliwość zarobku skusiła fundusze.

— Chęć wyjścia z inwestycji w celu uzyskania gotówki na kolejne umorzenia jednostek uczestnictwa mogła być istotniejsza niż sama długoterminowa atrakcyjność walorów W. Kruka i potencjał rozwojowy firmy — mówi Jarosław Biernacki, członek zarządu Access, firmy doradzającej przy fuzjach i przejęciach.

Przegrana zagranica

Jedyną instytucją, która miała znaczny pakiet, a nie odpowiedziała na wezwanie, jest zagraniczna firma zarządzająca aktywami Blackrock. Próg 5 proc. przekroczyła na początku października 2007 r., gdy kurs wynosił 30,6 zł. Prawdopodobnie większość akcji kupowali powyżej ceny z wezwania i dlatego zdecydowali się je zachować. Lokalni gracze im nie zazdroszczą.

— Zostali w spółce, w której nie będą mieli nic do powiedzenia, a szanse na to, że kurs szybko wzrośnie, są nikłe. Przyszłość W. Kruka po odejściu prezesa i być może innych ważnych menedżerów nie rysuje się kolorowo. Prawdopodobne jest, że najbliższy rok nie będzie zbyt udany — mówi jeden z polskich zarządzających.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu