650 dni, które wykończyły firmę

Wojciech Kmita
opublikowano: 19-04-2004, 00:00

Urzędnicy aparatu skarbowego w majestacie prawa skutecznie wyleczyli Macieja Wójcickiego z marzeń o własnym biznesie.

Maciej Wójcicki kończy studia. Przed dwoma laty nawiązał kontakt z producentem maszyn do wyrobu butelek typu pet. Zarejestrował firmę Polma-Technik, znalazł klienta z Wielkiej Brytanii. Zapowiadał się dobry interes.

— Transakcja była prosta: wystawiam fakturę eksportową dla brytyjskiego odbiorcy, urząd celny dokonuje odprawy, maszyna opuszcza Polskę, kontrahent przelewa należność, a ja płacę producentowi. Jedyną komplikacją może być fakt, że maszyny dostarczam do Czech, gdzie brytyjska firma ma klientów — wyjaśnia Maciej Wójcicki.

W ramach czynności

Problemy zaczęły się już przy pierwszej transakcji, z maja 2002 r. Wprawdzie w dokumentacji Urząd Skarbowy Warszawa Praga nie dopatrzył się uchybień, ale po kilku tygodniach Maciej Wójcicki otrzymał pismo o przedłużeniu terminu zwrotu VAT. W uzasadnieniu stwierdzono, że na obecnym etapie „nie można w ramach czynności sprawdzających potwierdzić zasadności wykazanej kwoty do zwrotu”.

Zwrot różnicy podatku powinien nastąpić w terminie 60 dni od dnia złożenia rozliczenia. Ale jest też druga część tego przepisu (art. 21 pkt 6 ustawy o VAT): „jeżeli zasadność zwrotu wymaga dodatkowego sprawdzenia, naczelnik US może przedłużyć ten termin do czasu zakończenia postępowania wyjaśniającego”. Może i często przedłuża.

Mając nadzieję na wyjaśnienie sprawy, Polma-Technik nadal eksportowała maszyny. Jej szef patrzył w przyszłość jednak zbyt optymistycznie, co potwierdziły kolejne decyzje US: za lipiec 2002 r. — zwrot podatku wstrzymano, za to za maj i kwiecień 2003 r. VAT bez problemów oddany, za następne transakcje — znów wstrzymany.

— Brak w tym logiki i konsekwencji. Są to bowiem od początku identyczne transakcje — zastanawia się Maciej Wójcicki.

Urząd czeka

Zniecierpliwiony w kwietniu 2003 r. napisał skargę do izby skarbowej. Po miesiącu otrzymał odpowiedź, że ta nie widzi nic nagannego. Wstrzymano natomiast zwrot VAT za lipiec 2003 r. Urząd w piśmie z października stwierdza, że próbuje potwierdzić autentyczność kontrahenta brytyjskiego (nie udało mu się to do dziś).

— Na zwrot VAT-u za maj 2002 r. czekam już blisko 650 dni. W sumie urząd jest mi winien ponad 80 tys. zł (plus odsetki) — wyjaśnia szef Polmy-Technik.

Co powie minister

Maciej Wójcicki pisał także do Ministerstwa Finansów. Na pismo z czerwca 2003 r. nie doczekał się reakcji. Po drugiej skardze resort odpisał, że zajmie stanowisko w tej sprawie do 30 kwietnia 2004 r. Ostatnio przedsiębiorca w kilka dni zrobił to, czego nie byli w stanie zrobić urzędnicy skarbowi — sam zdobył potwierdzenie z brytyjskiego sądu rejestrowego, że jego kontrahent nie jest firmą krzak.

— W tym roku dostarczyłem już tylko jedną maszynę i to chyba koniec. Czekam jeszcze na odpowiedź z Ministerstwa Finansów — podsumowuje Maciej Wójcicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Kmita

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / 650 dni, które wykończyły firmę