9:2

Kamil Zatoński
opublikowano: 28-08-2009, 00:00

Wybitni ekonomiści niemal codziennie mówią, że najgorsze za nami. Argumentów dostarczają im kolejne dobre dane.

9:2

To układ sił wśród ekonomistów mających realny wpływ na rynki. Optymiści mają druzgocącą przewagę.

Wczoraj sceptycznie wyrażali się o szansach na ożywienie w globalnej gospodarce. Dziś seryjnie ogłaszają koniec kryzysu i recesji. Z dyżurnych pesymistów na placu boju pozostały jednostki. Czy większość ma rację?

Wybitni ekonomiści niemal codziennie mówią, że najgorsze za nami. Argumentów dostarczają im kolejne dobre dane.

"To koniec wielkiej recesji" — oznajmił wczoraj Richard W. Fisher, szef Banku Rezerwy Federalnej (Fed) w Dallas. "W sierpniu gospodarka znalazła dno" — stwierdził kilka dni wcześniej Paul Krugman, ubiegłoroczny laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. Jeszcze kilka miesięcy temu obaj bardzo sceptycznie oceniali szanse na to, że gospodarka amerykańska w którymś kwartale tego roku zanotuje wzrost. Dziś oni i zdecydowana większość ekonomistów zza oceanu uważają, że kryzys jest już za nami. Dwa tygodnie temu aż 80 proc. analityków ankietowanych przez "The Wall Street Journal" uznało, że recesja już jest zakończona lub że nastąpi to w tym lub przyszłym miesiącu.

— Zmiana nastawienia wśród amerykańskich ekonomistów nie jest dla mnie zaskoczeniem. My już od pewnego czasu jesteśmy w obozie tych, którzy liczą na rychłe ożywienie. Jako pierwsi podwyższyliśmy prognozy dotyczące dynamiki PKB w Polsce. Za nami poszli inni — mówi Ernest Pytlarczyk, główny analityk BRE Banku.

Jego zdaniem, nadzieje na odbicie w gospodarce — i to silne — są uzasadnione, bo taka faza cyklu gospodarczego następuje zwykle po okresie bardzo silnego spowolnienia. Związane jest to m.in. z odbudową zapasów. W kolejnym etapie powinno się to przełożyć na poprawę nastrojów i wydatków konsumentów.

Zachowajmy spokój

Bardziej ostrożny jest Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

— Nikt naprawdę nie wie, jak gospodarka będzie wyglądać za kilka miesięcy. Pamiętajmy, że większość ekonomistów była przecież zaskoczona pojawieniem się kryzysu. Zawsze łatwiej przewiduje się kontynuację trendu niż punkty zwrotne — mówi Piotr Bielski.

Zwraca jednak uwagę, że już wcześniej obserwowaną poprawę wskaźników wyprzedzających zaczynają potwierdzać twarde dane statystyczne.

— To jeszcze nie oznacza, że wiemy, co przed nami. Scenariuszy można dziś rysować bez liku. Największy znak zapytania należy postawić przy tym, co stanie się z gospodarką po tym, jak przestanie działać kroplówka w postaci programów stymulacyjnych. Można mieć również obawy o to, jak największe gospodarki poradzą sobie z ogromnym zadłużeniem zaciągniętym na pomoc instytucjom finansowym czy firmom motoryzacyjnym — dodaje ekonomista BZ WBK.

Jego zdaniem, dziś nie można jeszcze z pełnym przekonaniem stwierdzić, że mamy do czynienia z trwałą zmianą trendu.

Podobne wątpliwości mają także niektórzy amerykańscy ekonomiści, w tym Nouriel Roubini, profesor NY University. To on przewidział kryzys, i to z dużym wyprzedzeniem. Teraz wieszczy drugie dno recesji w takich krajach, jak USA czy Wielka Brytania, które miałoby być skutkiem zakończenia programów wspierających gospodarkę.

Bezrobocie będzie rosło

Zdania, czy wyjście z recesji przyjmie kształt litery V czy W, są podzielone. Za to ekonomiści są zgodni, że w najważniejszym obszarze dla przeciętnego Kowalskiego, czyli na rynku pracy, o poprawie nie może być mowy jeszcze przez co najmniej kilka kwartałów. Timothy Geithner spodziewa się, że za oceanem stopa bezrobocia nie osiągnie szczytu do drugiej połowy 2010 r. W Polsce nie będzie inaczej, a według Piotra Bielskiego z BZ WBK, wzrostu zatrudnienia w gospodarce należy się spodziewać dopiero w 2012 r.

— Badania pokazują, że aby w całej gospodarce rosło zatrudnienie, wzrost PKB w ujęciu rocznym powinien przekraczać 4 proc. Według naszych prognoz takiej dynamiki należy oczekiwać dopiero za 3 lata. Do czasu, aż firmy nie nabiorą sił i nie poczują się pewniej, należy się liczyć ze stopniowym redukowaniem zatrudnienia. Szczytu tego procesu spodziewamy się na początku przyszłego roku — mówi ekonomista BZ WBK.

W sierpniu nie było tygodnia bez zapowiedzi szefów banków centralnych i cenionych ekonomistów, że to już koniec kryzysu. Obóz optymistów rośnie bardzo szybko. Inwestorzy, spragnieni dobrych informacji, kupują akcje, a indeksy rosną. Warto jednak wczytać się w wypowiedzi szefów banków centralnych i specjalistów. Po słowach "koniec recesji" dodają oni, że "udało się nam uniknąć najgorszego, ale największe wyzwania przed nami" (Ben Bernanke) lub "czeka nas wyboista droga" (Jean-Claude Trichet). I jeszcze jedno — w 2007 r., gdy pękała spekulacyjna bańka na giełdach, a kryzys na amerykańskim rynku nieruchomości był już faktem, mało kto mówił, że świat czeka głęboka recesja.

Richard W. Fisher, szef Fed w Dallas:

Zaczynamy dostrzegać oznaki wychodzenia z recesji. Myślę, że trochę jeszcze potrwa, zanim firmy zaczną znów zatrudniać czy zwiększać wynagrodzenia. Będą bardzo konserwatywne, dopóki nie nabiorą pewności, że globalna gospodarka ruszyła z miejsca.

27 sierpnia

Ben Bernanke, szef Fed:

Globalna gospodarka zaczyna wychodzić z recesji. Udało się nam uniknąć najgorszego, ale największe wyzwania wciąż leżą jeszcze przed nami. Proces ożywienia będzie przebiegał powoli.

21 sierpnia

Jean-Claude Trichet, szef ECB:

Obserwujemy pewne oznaki potwierdzające, że realna gospodarka zaczyna wychodzić z okresu niekontrolowanego spadku. To jednak nie oznacza, że nie czeka nas jeszcze bardzo wyboista droga.

23 sierpnia

Alan Greenspan, były szef Fed:

Kryzys gospodarczy USA jeszcze trwa, ale jest już blisko jego końca. Zmiana trendu nastąpiła w lipcu.

17 sierpnia

David Wyss, główny ekonomista Standard Poor's:

Zaczynamy wychodzić z recesji i myślę, że punkt zwrotny nastąpi we wrześniu. Wtedy też zobaczymy wzrost liczby miejsc pracy.

17 sierpnia

Abby Joseph Cohen, starsza strateg inwestycyjna w Goldman Sachs:

Recesja w USA właśnie się kończy. Wyraźnie widać, że sytuacja gospodarcza się poprawia. Przez kolejne kilka kwartałów amerykańska gospodarka będzie rosła w tempie 3 proc., a w przyszłym roku wzrost PKB wyniesie 1,5-2 proc.

17 sierpnia

Paul Krugman, ubiegłoroczny laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii:

Amerykańska gospodarka właśnie osiąga dno, przełomowym miesiącem będzie prawdopodobnie sierpień. Udało nam się uniknąć drugiego wielkiego kryzysu, ale pełny powrót do koniunktury potrwa co najmniej dwa lata, prawdopodobnie dłużej.

10 sierpnia

Timothy Geithner, sekretarz skarbu USA:

Są oznaki, że recesja słabnie. Przedstawiciele sektora prywatnego zgodnie przewidują, że w drugim półroczu odnotujemy wzrost gospodarczy i spodziewają się, że będzie on kontynuowany. Trudno jednak powiedzieć, jak wysoki będzie ten wzrost. Na pewno wyraźnie spadnie tempo utraty miejsc pracy przez gospodarkę.

2 sierpnia

Sławomir Skrzypek, prezes NBP:

Myślę, że to jest początek końca kryzysu, ale przed nami jeszcze dużo pracy, by móc pełne owoce tych zmian zebrać. Powoli zaczynamy analizować możliwe scenariusze tzw. odrodzenia i powrotu na zrównoważoną ścieżkę rozwoju.

21 czerwca

Art Cachin, dyrektor ds. giełdy UBS Financial Services:

Ryzyko, że recesja przyjmie kształt litery W, jest wciąż obecne. Takie prawdopodobieństwo podtrzymuje to, że nie jest jasne, czy konsumenci będą nadal wydawali pieniądze, gdy działania programów stymulacyjnych zastosowanych przez rządy dobiegnie końca.

25 sierpnia

Nouriel Roubini, profesor ekonomii NY University:

Rośnie ryzyko podwójnego dna recesji. Niebezpieczeństwo dla globalnej gospodarki pojawi się, kiedy dojdzie do prób zakończenia programów stymulujących jej wzrost w największych państwach.

24 sierpnia

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu