A ja mam to w nosie

Roman Rojek
opublikowano: 03-03-2006, 00:00

Spór o pracę w wolne soboty, jaki zakładowa Solidarność toczy z kierownictwem w bielskim zakładzie Fiata, stał się przedmiotem komentarzy niemal wszystkich ogólnopolskich mediów. Jeszcze moment i koalicja (albo opozycja) zgłoszą wniosek o rozpisanie w tej sprawie referendum narodowego. Biorąc pod uwagę dziwną jednorodność stosowanych argumentów, można założyć, że pytania będą następujące:

n Czy jesteś za tym, aby Fiat-GM Powertrain Polska, największy pracodawca w regionie, który zatrudnia 1,3 tys. osób, zainwestował w Bielsku-Białej 80 mln EUR?

n Czy chcesz, aby spółka zwiększyła produkcję silników Diesla z 550 tys. sztuk rocznie do 700- -800 tys.?

n Czy cieszy cię, że oznacza to konieczność zatrudnienia około 500 osób w bielskiej fabryce i około 200 osób w spółkach z nią współpracujących?

Jeśli, drogi obywatelu, pozytywnie odpowiedziałeś na wszystkie trzy pytania, to, według większości komentatorów „sprawy bielskiej”, od następnego tygodnia normalnym dniem roboczym powinna stać się dla ciebie także sobota! Tyle zrozumiałem z całej tej dyskusji.

A przecież, jeśli pracodawca zakłada konieczność pracy w soboty, to odpowiednio wcześnie zawiera to w warunkach podpisywanej z pracownikami umowy — zamiast potem odwoływać się do poczucia odpowiedzialności za gospodarczy wizerunek regionu i los przemysłu motoryzacyjnego w Polsce. Jeśli jednak nie zrobił tego wcześniej, to później musi liczyć się z twardymi negocjacjami z reprezentacją załogi. Dlatego mam w nosie lokalne problemy bielskiego Fiata. W soboty chcę chodzić na zakupy do hipermarketu! Póki jeszcze można.

ROMAN ROJEK

prezes Grupy Atlas

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Rojek

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy