A renifery ciągną sanie…

opublikowano: 24-12-2018, 14:15

Uwolnij się od poczucia winy z powodu nabierania swoich dzieci. Im dłużej dziecko wierzy w Mikołaja, tym lepiej dla jego rozwoju

Po słowach biskupa rozpętała się burza. Niedawno Edward Braxton, stojący na czele diecezji Belleville (stan Illinois), odwiedził pewną szkołę i powiedział dzieciom, kim naprawdę był św. Mikołaj, żyjący w IV wieku biskup z Myry w Azji Mniejszej, który rozdał ubogim swój majątek. Małolatom powinno zostać w głowach, że ten dobry i pobożny człowiek nie ma nic wspólnego z brodatym dziadkiem z reklamy Coca-Coli. Ale nie, szkolna dziatwa zapamiętała tylko, że „Santa Claus nie istnieje”. Nie pomogło tłumaczenie kurii, że zdanie zostało wyjęte z kontekstu, a cały wykład hierarchy adresowany był do uczniów w wieku 10-12 lat. Problem w tym, że podzielili się oni tą rewelacją ze swoim młodszym rodzeństwem, rzekomo niszcząc w nich świat tajemnicy i magii. Nauczyciele i rodzice wpadli w złość. Ray Schott, jeden z ojców, mówił: „Te dzieci są narażone na tak wiele, tak wcześnie. [Mikołaj] to ostatnia czysta rzecz w życiu dziecka. To boli. Biskup nie miał prawa tego robić”.

Zaprzęg Świętego Mikołaja
Zobacz więcej

Zaprzęg Świętego Mikołaja fot. Timo Lindholm/ALL OVER PRESS/MAXPPP/Forum

Powrót do dzieciństwa               

Spór jest oparty na „całkowitym nieporozumieniu” – twierdzi diecezja Belleville. Ale – jak widać – nawet z prawdą trzeba obchodzić się ostrożnie. Co złego w tym, że w Boże Narodzenie korpulentny wujaszek przykleja sobie brodę z waty i zakłada czerwony płaszcz i czapkę z pomponem? Ten zwyczaj daje tyle radości – także dorosłym, którzy znów na parę chwil stają się dziećmi.

Legenda o rozdającym prezenty Mikołaju i jego stadku reniferów to kłamstwo nieszkodliwe, a wręcz pożyteczne – argumentują psycholodzy. Badania Marjorie Taylor z Uniwersytetu Oregonu dowiodły, że – niezależnie od ilorazu inteligencji – czterolatki, które często słuchają bajek i uczestniczą w zabawach wymagających uruchomienia wyobraźni, lepiej odróżniają fikcję od rzeczywistości i trafniej odgadują ludzkie oczekiwania. Wtóruje jej Jacqueline Woolley z Uniwersytetu Tekasu w Austin, według której dzieci, nawet gdy dzieci odkryją, że są wkręcane nie odrzucą religii i nie staną się ofiarami zespołu stresu pourazowego.

Dziecięcą zabawą rządzi „tryb narracyjny” – wyjaśnia dziennikarz naukowy David Brooks w książce „Projekt życie”. Maluchy wcielają się w bajkowe, komiksowe lub wymyślone postacie, rozmawiają z nimi, ujawniają im swoje sekrety. Te opowieści rozwijają kompetencje społeczne i są szkołą tworzenia alternatywnych scenariuszy – ta umiejętność stanie się z czasem podstawą krytycznego myślenia i ocen moralnych. Im chętniej Jaś zapuszcza się w wyimaginowane światy, tym większą wyobraźnią, fantazją i kreatywnością będzie cieszył się Jan. Mało co tak sprzyja odnoszeniu sukcesów w dorosłym życiu jak rozwinięty w dzieciństwie zmysł twórczy.

Psycholog wie lepiej

A jeśli u twojego milusińskiego pojawi się wątpliwość co do Mikołaja? Do odkrycia prawdy absolutnie żaden biskup nie jest potrzebny. Zdaniem Prof. Woolley, wystarczy zadać maluchowi kilka pytań: „Czyli wydaje ci się, że Święty Mikołaj nie istnieje? Dlaczego tak sądzisz? I jak myślisz, kto przynosi prezenty?”. Inna rada: napisz list od Mikołaja własnym charakterem pisma lub ukryj podarki w nazbyt oczywistych miejscach. Dzięki temu rozczarowanie dziecka zostanie złagodzone poczuciem triumfu: więcej już mnie na nic nie nabierzecie. Chyba że na Wróżkę Zębuszkę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu