Afera na zamówienie

Adam Sofuł
02-06-2006, 00:00

Historia Andrzeja Modrzejewskiego przypomina trochę dowcipy „Radia Erewań”. Nie na placu Czerwonym, tylko Maneżowym, nie samochody, tylko rowery i nie rozdają, tylko kradną. A sąd zdecydował wczoraj, że były prezes PKN Orlen nie był przestępcą, tylko raczej ofiarą politycznych nacisków.

Ten finał kontrastuje z widowiskowym początkiem tej sprawy. Zaczęła się ona od spektakularnego zatrzymania prezesa Orlenu niemal w świetle jupiterów. Już wówczas sąd uznał, że nie ma podstaw do aresztowania prezesa. Ale cel został osiągnięty, Modrzejewski stracił stanowisko, a rząd mógł się pochwalić wykryciem kolejnej afery. To scenariusz znany z wielu objawionych w III RP afer. Dość wspomnieć prezesa NBP Grzegorza Wojtowicza wyprowadzanego w kajdankach ze stołecznego dworca czy najazd na posiadłość Romana Kluski. Ponieważ moda na afery przybiera na sile, będziemy pewnie wkrótce świadkami wielu podobnych wydarzeń.

Ale niech przypadek Modrzejewskiego będzie przestrogą. Z aferami jest ten problem, że znakomicie sprzedają się w mediach, znacznie gorzej w sądzie. Do sądu trzeba iść nie tylko z mocnym przeświadczeniem, ale też z mocnymi dowodami. Zwłaszcza przy sprawach finansowych potrzebna jest wiedza i cierpliwość. Udowodnił to dla odmiany proces Grzegorza Wieczerzaka (afera określana mianem drugiego FOZZ), który w sądzie ośmieszył biegłą i prokuraturę, udowadniając im niekompetencję. Można powiedzieć, że to nie dowód niewinności, lecz sprytu. Być może, ale płacimy podatki po to, by organy państwa były sprytniejsze od najprzebieglejszych nawet złoczyńców. Na razie są tylko głośniejsze.

Wyrok w sprawie Modrzejewskiego zapadł, gdy w Sejmie startuje kolejna komisja śledcza, która zajmie się polskim sektorem bankowym. Nie ma sprecyzowanego celu i będzie działała na zasadzie: „jak pogrzebiemy, to prędzej czy później na jakąś aferę trafimy”. Pewnie tak. Ale jeżeli czegoś możemy posłom tej komisji życzyć, to tego, żeby zanim ogłoszą wykrycie wielkiej afery, najpierw dokładnie całą sprawę zbadali. Żeby skorzystali z dobrych doświadczeń komisji śledczych w poprzedniej kadencji Sejmu — to wszak np. tzw. orlenowska komisja śledcza odsłoniła kulisy sprawy Modrzejewskiego. Przynajmniej jeden aferalny mit udało się wówczas rozwiać. I gdyby komisji bankowej udawało się aferalne mity rozwiewać, a nie tworzyć nowe, byłoby świetnie. Ale, jak już wspomnieliśmy, do tego potrzeba wiedzy i cierpliwości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Afera na zamówienie