Aferzyści już dziękują Ziobrze

Dawid Tokarz
opublikowano: 14-01-2008, 00:00

Resort Zbigniewa Ziobry sprezentował tysiącom aferzystów prawnego gniota. Jego następca do dziś nie ustalił, kto za to odpowiada.

PRAWO Setki spraw stoją w miejscu, co najmniej 30 się przedawni

Resort Zbigniewa Ziobry sprezentował tysiącom aferzystów prawnego gniota. Jego następca do dziś nie ustalił, kto za to odpowiada.

Potwierdzają się informacje „PB” o chaosie, jaki spowodował legislacyjny bubel, przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości (MS), kierowane przez Zbigniewa Ziobrę. Tak jak przewidywaliśmy kilka tygodni temu — setki procesów członków mafii i aferzystów gospodarczych zaczną się od początku, a co najmniej trzydzieści z nich ulegnie przedawnieniu.

Nie błąd, lecz wielbłąd

Takie są skutki nowelizacji kodeksu postępowania karnego, która weszła w życie w lipcu 2007 r. i nakazała prowadzenie procesów zorganizowanych grup przestępczych oraz dotyczących prania pieniędzy, oszustw, przywłaszczeń i niegospodarności na wielką skalę już nie w sądach rejonowych, lecz w okręgowych. Resort Ziobry popełnił szkolny błąd, zapominając wpisać do noweli standardowe w takim przypadku przepisy przejściowe, zakładające, że sprawy już zaczęte w sądach rejonowych powinny być tam zakończone.

W rezultacie do sądów okręgowych trafiły nie tylko nowe sprawy, lecz również od kilku lat ciągnące się przed sądami rejonowymi i będące na finiszu. Łącznie 1,5 tys. wielotomowych spraw, które musiałyby zacząć się od początku. MS się zorientowało i poprawiło gniota, nakazując powrót akt do sądów rejonowych. Zrobiło to jednak tak późno, że do dziś ponad 1 tys. spraw wciąż stoi w miejscu.

— Tak jak pisał „PB”, perturbacje są olbrzymie. Tylko w szczecińskiej apelacji na poradzenie sobie z tym bublem zmarnowano 450 tzw. dni rozpraw. To roczny plan pracy niedużego sądu okręgowego — potwierdza sędzia Sławomir Różycki z resortu sprawiedliwości.

Na rękę aferzystom

Przyznaje, że zupełnie niepotrzebne przerwy w rozprawach będą sięgać nawet roku, a wydłużenie procesów to tylko jeden z „prezentów”, jakie zafundował aferzystom resort, kierowany przez Zbigniewa Ziobrę. Chaos w wymiarze sprawiedliwości zwiększyła inna zmiana prawa, przygotowana za jego kadencji. Chodzi o ustawę, która także weszła w życie w lipcu 2007 r. i przyjęła, że w przypadku przestępstw, niebędących zbrodniami (czyli takich, gdzie minimalna kara jest niższa niż 3 lata), w I instancji ma orzekać jeden sędzia, a nie jak wcześniej — sędzia plus dwóch ławników. Przepis ten dotyczy części spraw, objętych działaniem bubla. Wszystkie po powrocie do sądów rejonowych muszą zacząć się od początku. Tak samo, jak te sądzone wcześniej przez sędziów, którzy w zostali delegowani do innych sądów.

Problemem jest też przerwa między kolejnymi rozprawami, która zwyczajowo nie powinna być dłuższa niż pół roku. To dlatego sędziowie, którzy zdecydują się kontynuować procesy, niejednokrotnie będą musieli rozpatrywać wnioski obrońców o ponowny start procesu.

— Niejasności jest tyle, że zapewne wcześniej czy później tym problemem będzie musiał zająć się Sąd Najwyższy — uważa sędzia Paweł Pratkowiecki z Sądu Okręgowego w Legnicy.

W przypadku niektórych spraw nie zdąży, bo tak jak przewidywaliśmy — przedawnią się. Na szczęście autorów bubla, większość z blisko 10 tys. oskarżonych nie uniknie skazania. Zdecydowana większość przestępstw, wchodzących w grę, ma bowiem długi okres przedawnienia. Nie wszystkie. Z naszych ustaleń wynika, że pierwsze sprawy przedawnią się jeszcze w tym miesiącu, a do końca 2009 r. będzie ich co najmniej trzydzieści.

Głównie chodzi o wykroczenia skarbowe i naruszenie ustawy o rachunkowości, ale w pojedynczych przypadkach też o klasyczne oszustwa gospodarcze. W Kaliszu na przykład uniknąć skazania może pięciu członków mafii paliwowej. W Elblągu — dwóch aferzystów podrabiających faktury.

Niespełniona obietnica

Konsekwencjami bubla przerażony jest obecny szef MS — Zbigniew Ćwiąkalski. Zaraz po ujawnieniu przez nas afery odpowiedzialnością polityczną obarczył swego poprzednika. Zapowiadał też wyciągnięcie konsekwencji w stosunku do urzędników MS odpowiadających za autorstwo gniota.

— Nowelizacja była bardzo obszerna i pracowały nad nią specjalne zespoły legislacyjne. To dlatego trudno precyzyjnie ustalić odpowiedzialność konkretnych urzędników. Postępowanie wyjaśniające wciąż trwa — mówi Sławomir Różycki z MS.

GNIOT DLA GENERAŁA

Jedną ze spraw, objętych działaniem bubla, jest dotycząca autorów stanu wojennego: Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka i siedmiu innych osób. W kwietniu 2007 r. IPN oskarżył ich o udział w „związku przestępczym o charakterze zbrojnym”. Tymczasem nieudana nowelizacja autorstwa resortu sprawiedliwości nakazała prowadzenie w sądach okręgowych m.in. właśnie procesów zorganizowanych grup przestępczych. I tak sprawa inicjatorów stanu wojennego, jak 1,5 tys. innych, musiała przebyć drogę z sądu rejonowego do okręgowego i z powrotem.

Wędrówka zajęła blisko pół roku. Między innymi w wyniku tego zamieszania do dziś nie wyznaczono terminu pierwszej rozprawy. A choć zarzuty, uznane za zbrodnię komunistyczną, się nie przedawniają, to trzeba pamiętać, że główni podsądni mają ponad 80 lat i ich osądzenie może być trudne. Także przez bubel autorstwa resortu Ziobry.

Dawid

Tokarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu