Agencja inwestycji walczy o 5,3 mld EUR

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 22-07-2010, 00:00

Pierwsze półrocze jest w zagranicznych inwestycjach pod wieloma względami dwa razy lepsze niż rok temu.

Zapanowała moda na Polskę, w Polsce moda na Wrocław

Pierwsze półrocze jest w zagranicznych inwestycjach pod wieloma względami dwa razy lepsze niż rok temu.

Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) podsumowała pierwsze półrocze.

— Prowadzimy 142 projekty warte 5,3 mld EUR, w wyniku których mogłoby powstać 34,6 tys. miejsc pracy — wylicza Sławomir Majman, prezes PAIIZ.

Rok temu było to odpowiednio: 80 projektów za 2,8 mld EUR tworzących 30,3 tys. etatów. O 57 proc. wzrósł także napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych w okresie styczeń-maj: z 2,9 mld EUR w 2009 r. do 5,08 mld EUR w tym roku. Dlatego 2010 powinien zakończyć się lepszym wynikiem niż ubiegły rok, gdy napłynęło 8,4 mld EUR inwestycji.

Motoryzacja z USA

Pod względem krajów, z których jest najwięcej inwestorów, prym wiodą USA.

— Utrzymuje się fenomen stosunkowo niskiego poziomu inwestycji niemieckich — 10 projektów. Obserwujemy powrót Azji — Korei Południowej i Japonii, z których w ostatnich latach mieliśmy mniej inwestorów — ocenia Sławomir Majman.

Prezes zaznacza jednak, że obecne projekty są znacznie większe niż w ubiegłym roku.

— Najwięcej jest inwestorów z sektorów: motoryzacyjnego, BPO i ICT — dodaje szef Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Nadal najpopularniejszymi miejscami pod inwestycje są największe aglomeracje.

Duże miasta kuszą

— Jest moda na Polskę, a w Polsce moda na Wrocław. Poza tym popularne są Łódź, Poznań, Gdańsk, Kraków i Warszawa. Nie ma w tym nic dziwnego, w tych miastach potrafią "pielęgnować" inwestorów, podlewają ich jak małe roślinki — obrazowo ujmuje to szef PAIIZ.

Przyznaje, że przedstawiciele MF chcieliby, by PAIIZ zachęcał do inwestycji poza aglomeracjami i sprzeciwiają się tworzeniu tam stref ekonomicznych.

Okiem eksperta

Marcin Kaszuba, Ernst Young

Gdzie są Chiny?

W 2009 r. do Polski trafiło tylko 3 proc. wszystkich inwestycji lokowanych w Europie. Wpłynęła na to niepewność na światowych rynkach i zachowawcza postawa inwestorów. Jednak wiele zainteresowanych firm mogło odnieść wrażenie, że Polska nie ma spójnej strategii w zakresie pomocy publicznej i zachęt. Ministerstwa mają odmienne wizje dotyczące instrumentów wsparcia. To bardzo negatywnie wpływa na klimat inwestycyjny i atrakcyjność Polski. Spektakularnym przykładem jest brak zaangażowania firm azjatyckich, mimo że Chiny stają się jednym z największych inwestorów w Europie. Niestety, od lat nie trafił do nas żaden znaczący projekt, choć nie tylko naszym południowym sąsiadom, ale Rumunii, Bułgarii oraz Turcji udaje się skutecznie przyciągać spektakularne inwestycje z tamtego regionu świata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu