Agencje marketingowe na krawędzi - między kreatywnością i big data

opublikowano: 28-05-2018, 09:31
aktualizacja: 28-05-2018, 09:33

Automatyzacja, digitalizacja, działanie w czasie rzeczywistym, celność wysyłanych treści - sektor komunikacji marketingowej kuszony jest dziś przez big data i sztuczną inteligencję. Ile przynoszą one korzyści, a ile strat - pytamy Sebastiana Hejnowskiego, prezesa MSL na Europę Środkowo-Wschodnią oraz agencji kreatywnej Leo Burnett Warszawa. Powód: Grupa Publicis, której częścią jest MSL, na Viva Technology zadebiutowała z platformą Marcel, łączącą 80 tys. pracowników.

Nowe technologie nie omijają sektora komunikacji marketingowej, choć wydawać mogłoby się, że w dużej mierze pozostaje on blisko tradycyjnych działań. Jak dużą rolę odgrywają tu innowacje?

Sebastian Hejnowski, prezes MSL na Europę Środkowo-Wschodnią oraz agencji kreatywnej Leo Burnett Warszawa
Zobacz więcej

Sebastian Hejnowski, prezes MSL na Europę Środkowo-Wschodnią oraz agencji kreatywnej Leo Burnett Warszawa ARC

Ogromną. Internet zmienił oblicze komunikacji, tak bardzo jak zmienił nasze życie. Znaczna część komunikacji marketingowej jest dziś zautomatyzowana. Algorytmy poszukują coraz bardziej dokładnych dróg dotarcia do konsumentów. Z jednej strony, tradycyjne agencje reklamowe mają się nie najgorzej, ale nakłady na tradycyjną reklamę wciąż maleją. Coraz większą jej część zjadają giganci, np. Facebook czy Google. Ostatnio mocno w tę branżę wszedł również Amazon i ma szansę przejąć znaczną część rynku, dzięki połączeniu bezpośredniego dotarcia do klientów z ogromną wiedzą o nich. 

Co branża zyskuje, a co traci na digitalizacji?

Wciąż istnieje pokusa, by maksymalnie dużo działań zautomatyzować i ograniczyć nakłady. W grupie Publicis już niemal 60 proc. przychodów pochodzi z digitalu. Ciągle jednak poszukujemy swojego miejsca w nowym paradygmacie. Obecnie mocno inwestujemy w kompetencje konsultingowe, stąd zbliżenie firmy MSL z agencją Leo Burnett. 

Ponadto, po pierwszym zachwycie możliwościami mediów społecznościowych widzimy, że marketerzy wracają do tradycyjnej reklamy. Choć z jednej strony są zniechęceni kolejnymi aferami o fikcyjnych klikach i odsłonach video, z drugiej wciąż kuszeni obniżonym kosztem dotarcia. Zawsze pamiętać jednak warto o jednej z najważniejszych dla nas kompetencji - umiejętności budowania marek od strony wizerunkowej, czyli starej dobrej kreatywności. 

Obecnie coraz częściej do głosu dochodzi jednak big data i sztuczna inteligencja. Bazuje na nich również platforma Marcel, której premiera odbyła się na targach Viva Technology w Paryżu. 

Big data wytycza już ścieżką promocji wielu marek. Pozwala na poznanie powodach zakupów i demografii klientów. Internet rzeczy spowoduje, że w przyszłości będziemy reklamować nowy produkt lodówce, a nie człowiekowi. To właśnie lodówka będzie w sposób automatyczny dokonywała zakupów predefiniowanych produktów, które finalnie znajdą się na naszej półce. Rozwiązania tego typu nie stanowią już science fiction. Samsung pokazał takie urządzenia na ostatnim Mobile World Congress w Barcelonie. 

Ale sztuczna inteligencja może też pomóc agencjom. Grupa Publicis stworzyła platformę Marcel, która w końcu da jej 80 tys. pracowników szansę na połączenie zdolności kreatywnych i strategicznych w wielki “ludzki superkomputer”. Marcel połączy pracowników o najbardziej dopasowanych kompetencjach do pracy przy projektach dla klientów. Da też nam dostęp w czasie rzeczywistym do najlepszych “case studies” i badań na temat dowolnych kategorii produktów czy marek. Podobne rozwiązania istnieją od lat, ale warunkiem dostępu do plików było zgranie ich najpierw do systemu i odpowiednie opisanie. Teraz dzięki sztucznej inteligencji wszystkie dokumenty będą otagowane, a Marcel wyszuka “case studies” nie tylko po nazwach marek, ale też po kategoriach produktów. Do tego dzięki umowie z Cannes Lions Marcel będzie miał dostęp do wszystkich “case’ów” zgłoszonych w konkursie. Dodatkową wartością będzie kompatybilność z budowanym równolegle informatycznym narzędziem do zarządzania danymi, dostępnymi w naszej grupie - Publicis PeopleCloud. 

Otwieracie się również na technologiczne start-upy?  

Viva Technology, organizowana przez Grupę Publicis, to jedno z największych wydarzeń start-upowych na świecie. Ponad 80 tys. ludzi i 8 tys. startupów. Delegacja z Polski w tym roku sięgnęła ponad 100 osób. Idea Viva Tech była i jest unikalna - dając szansę dużym korporacjom pokazania się jako nowoczesne, transformujące się i innowacyjne organizmy. Wielu z naszych klientów prowadzi własne akceleratory i szuka innowacji. Często przy udziale działającej przy Publicis Media komórce Business Transformation. Dojrzały biznes zdaje sobie sprawę ze skali zmian, które dzieją się wkoło i szuka przy udziale swych agencji inspiracji i innowacji. To dla nas naturalna droga ewolucji i obszar kompetencji, który realnie pomaga klientom w rozwiązywaniu ich problemów biznesowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Agencje marketingowe na krawędzi - między kreatywnością i big data