Akcje Ganta są tanie. O odbicie będzie trudno

Adrian Boczkowski
01-02-2010, 00:00

Dolnośląski deweloper jest nisko wyceniany, bo z prawdziwą ofensywą oferty sprzedażowej ruszy znów dopiero za dwa-trzy lata

W branży deweloperskiej nie wrócił jeszcze dobry klimat na emisje akcji z prawem poboru. Dobrym przykładem na to jest Gant. O ile widoczna była gra pod uchwalenie przez akcjonariuszy emisji akcji, to później było już tylko gorzej. W ubiegłym tygodniu, wraz z pogorszeniem nastrojów na giełdach, kurs Ganta wybił się dołem z 9-miesięcznej konsolidacji. Ogólny odwrót inwestorów od deweloperów w ostatnim czasie nie jest tu jednak kluczem. WIG-Deweloperzy spadł w styczniu o 8,6 proc. Tymczasem portfel akcjonariuszy Ganta zmniejszył się aż o 23 proc.

Odcięcie praw poboru po sesji 4 stycznia niewiele zmienia w stopie zwrotu. Trzymając akcje Ganta od sylwestra i biorąc udział w emisji (pięć praw poboru uprawnia do zakupu jednej nowej akcji po 15 zł), wciąż jest się na 18-procentowym minusie. To jeden z gorszych wyników wśród wszystkich spółek na GPW. Mocne wyprzedanie akcji stało się jednak faktem. To mogło zachęcić do zakupu przecenionych walorów na piątkowej sesji. Po niej techniczny obraz zdecydowanie się polepszył.

Spójrzmy na fundamenty spółki. Rynkowa wycena to zaledwie 50 proc. aktywów netto. Zgodnie z zapowiedziami zarządu, w zeszłym roku Gant powinien zarobić na czysto około 90 mln zł (C/Z wynosi więc mniej niż 3). W tym roku spółka wyników raczej nie powtórzy, bo oferta wybudowanych mieszkań już się wyczerpuje. W najbliższych kwartałach nie można więc liczyć na to, że Gant znów, tak jak przez większość zeszłego roku, będzie liderem sprzedaży. To jednak wcale nie jest zła informacja. Skoro powrotu boomu w mieszkaniówce nie zobaczymy w tym roku, a być może i w przyszłym, to dopiero rozpoczynane duże projekty (Warszawa i Katowice) mogą trafić na rynek w dobrym czasie. Łącznie Gant chce rozpocząć w tym roku 15 projektów na 134 tys. mkw. powierzchni użytkowej mieszkań oraz projekt biurowca w Krakowie (centrum handlowe w Bogatyni jest zamrożone). Za dwa, trzy lata negatywne tendencje na rynku pracy powinny już być historią, a jednocześnie już teraz banki coraz mocniej zaczynają rozkręcać akcję kredytową opartą na nieruchomościach.

Co z finansowaniem Ganta, który jest jednym z najmocniej zlewarowanych deweloperów? Firma spłaciła w zeszłym roku netto 126 mln zł kredytów, więc z zaciąganiem kolejnych nie powinna mieć problemów. Tym bardziej że udała jej się emisja obligacji (21,1 mln zł), do akcjonariatu wszedł nowy inwestor (do kasy wpłynęło kolejne 17,6 mln zł), z trwającej emisji spółka uzyska 48 mln zł (zapisy potrwają od 11 do 17 lutego), a do zarządu dołączył doświadczony bankowiec Andrzej Szornak.

Maciej Wewiórski: Niskie

wskaźniki spółki to za mało

1Czy styczniowy spadek kursu Ganta zaskoczył pana?

Zobaczyliśmy ogólną presję na zniżkę wobec deweloperów mieszkaniowych i komercyjnych, a Gant jest obecny w obu obszarach rynku. Perspektywa sprzedaży przez deweloperów znacznej liczby mieszkań wydaje się być raczej odległa. W tym roku nie spodziewam się wyraźnego przełomu. Dodatkowo Gant ostatnio nie zachwyca liczbą sprzedawanych mieszkań, podczas gdy inni deweloperzy na tym polu radzą sobie coraz lepiej. Spółka po prostu nie ma obecnie odpowiedniego produktu, a na dodatek prace na jednym z kluczowych projektów (przy ul. Sokołowskiej w Warszawie) jeszcze nie ruszyły.

2Gant ma jednak C/WK 0,5, podczas gdy JWC — 1,7. Długo utrzyma się taka dysproporcja?

Gant jest mocno niedoszacowany pod względem wskaźnika cena do wartości księgowej (C/WK), ale to wydaje się być jeden z niewielu argumentów przemawiających na korzyść spółki. JWC w ciągu kilku następnych kwartałów zwiększy wartość księgową poprzez wygenerowanie zysku z oddawanych mieszkań, które spółka kończy. W Gancie tak się nie stanie. Spółka posiada wiele ciekawych aktywów, lecz są one mało płynne. Na przykład uwolnienie kapitału z centrum handlowego Marino jest problemem, bo nie ma kupujących po rozsądnej cenie.

3Czy Gant ma wystarczające finanse, aby przyspieszyć rozwój?

Gantowi udała się emisja obligacji. Do spółki wszedł Marek Jutkiewicz [założyciel Hoopa kupił 800 tys. akcji po 22 zł — red.]. Teraz finalizuje się emisja z prawem poboru. To wystarczy na rozpoczęcie inwestycji Sokołowska w Warszawie, dokończenie osiedla w Gdańsku i ewentualny zakup działki w Krakowie. Na dalszy rozwój potrzebne są jednak kredyty bankowe, a banki nie preferują takich spółek, które mają mocno lewarowane projekty. Jednocześnie przed Gantem dość długa droga, by zbudować wystarczającą skalę kapitału pracującego. Spółka miała pecha, bo kryzys zastał ją bardzo rozpędzoną. W ten sposób z lidera sprzedaży trafiła na koniec zestawień. Po prostu nie ma na razie zbytnio czego sprzedawać. Gant może więc jawić się obecnie jako start-up, który dopiero musi wykreować produkt.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Akcje Ganta są tanie. O odbicie będzie trudno