Akcje nigdy nie były tak ryzykowne

Kamil Zatoński
01-10-2008, 00:00

W giełdowej historii gwałtowna ucieczka inwestorów od akcji zdarzała się już wielokrotnie. Spojrzenie w przeszłość nie skłania jednak do optymizmu.

Niektórzy obserwatorzy rynku doszukują się podobieństwa obecnej sytuacji z tą, która miała miejsce niemal dokładnie 100 lat temu. W 1907 r. panika wśród klientów banków w USA doprowadziła do upadku wielu instytucji finansowych i przedsiębiorstw. Wtedy w Stanach Zjednoczonych nie istniał jeszcze bank centralny, dlatego w roli dostawcy płynności wystąpił JP Morgan. Przy wsparciu administracji rządowej kryzys udało się zażegnać, a indeks DJIA (w 1907 stracił około 40 proc.) pod koniec roku rozpoczął odrabianie strat. Trwało to przez kolejne dwa lata. Działania, jakie podjęto, by zapobiec powtórce krachu, doprowadziły m.in. do powstania systemu Rezerwy Federalnej i uchwalenia kilku aktów prawnych, regulujących funkcjonowanie rynku i sektora finansowego. Doszło również do pożądanego obecnie przez niektórych analityków "oczyszczenia" branży ze słabszych podmiotów. Porównanie ma jednak tę słabość, że przed stu laty kryzys doprowadził do panicznego wycofywania depozytów z banków. Dziś — poza pojedynczymi przypadkami (Northern Rock w Anglii czy Bank of East Asia w Hongkongu) — do takich zdarzeń nie doszło.

Pod względem dynamiki wyprzedaży, ostatnie spadki na Wall Strett nie dorównały na razie tym zanotowanym w październiku 1987 r. W "czarny poniedziałek", w trakcie zaledwie jednej sesji, średnia Dow Jonesa zanurkowała o blisko 23 proc. Błyskawiczne "katharsis" okazało się zbawienne w skutkach, bo wzrosty (choć towarzyszyła im stosunkowo duża zmienność) powróciły i trwały przez kolejne dwa lata. Teraz przecena jest niestety rozciągnięta w czasie i już nieraz okazywało się, że nawet dynamiczne odbicia były tylko korektą w dominującym trendzie spadkowym. Nadziei na szybką jego zmianę nie dają wychodzące co rusz na światło dzienne problemy firm w kolejnych krajach. Przypomnijmy, że bessa z początku wieku, przerywana całkiem okazałymi korektami wzrostowymi, trwała z górą trzy lata.

Skala niepewności co do rozwoju wypadków jest tak duża, że obliczany przez chicagowską giełdę (niestety, dopiero od 1993 r.) Volatility Index (VIX) notuje historycznie najwyższe poziomy. Świadczy to o ogromnym ryzyku, jakie gracze wiążą z inwestowaniem w akcje. Niestety, nawet rekordowa wartość wskaźnika nie świadczy o tym, że wkrótce może dojść do przełomu, a niedźwiedzie zostaną zastąpione przez wychudzone byki.

Historyczne zapaŚci w USA

Październik 1987

Jeszcze na początku miesiąca DJIA jest powyżej 2600 pkt. Zanim nastąpi "czarny poniedziałek" (19 października indeks spada o 22,6 proc.), wskaźnik blue chipów obniża się o 15 proc. Spadki są gwałtowne, ale dość szybko się kończą. Na odrobienie straty potrzeba jednak aż dwóch lat.

Lipiec 1998

Kryzys w Azji zaraża Rosję, której gospodarka jest silnie uzależniona od cen surowców. Wówczas — tak jak teraz — zaliczały one mocny spadek. Problemy rosyjskich firm i w konsekwencji budżetu, zachwiały wypłacalnością systemu finansowego. Obligacje rządowe stały się praktycznie śmieciowe. Giełdy na świecie zareagowały gwałtownymi spadkami, które trwały przez mniej więcej rok.

Styczeń 2000

Zbliża się koniec spekulacyjnej hossy internetowej. Przecena jest gwałtowna, a później zamienia się w wymęczający inwestorów trend boczny. Zmienność — podobnie jak teraz — jest duża, a dobre nastroje powracają dopiero po trzech latach.

Kamil Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Akcje nigdy nie były tak ryzykowne