Akcje: Po co sprzedawać, skoro Fed pomoże?

Piotr Kuczyński
opublikowano: 25-04-2008, 00:00

Przez długi czas po decyzjach Fedu zmienność rynku była oszałamiająca i dopiero w kwietniu się uspokoiło. Nie wykluczam, że powoli zmienia się charakter rynku. Jeśli po dużych spadkach następują duże wzrosty, a indeksy i ceny akcji wracają do stanu sprzed spadków, to w graczach rodzi się pytanie: po co sprzedawać? Być może już się zrodziło. Widać przecież gołym okiem, że jak tylko pojawiają się problemy na rynku akcji, to najpóźniej następnego dnia wkracza Fed i nastrój się zmienia. To powoli rodzi w graczach nadzieję na kontynuację wiosennej zwyżki. Potwierdza to tezę, którą prezentuję od wielu tygodni: jeśli olbrzymia większość analityków wierzy, że w drugiej połowie roku gospodarka amerykańska odżyje, a rynek kredytowy się uspokoi, to akcje trzeba kupować teraz. Nie znaczy to, że ci analitycy mają rację, ale na rynkach finansowych najważniejsze są oczekiwania.

GPW podążała za światowymi giełdami, ale pisanie o polskiej giełdzie stało się od paru tygodni istną męczarnią. Obroty są karłowate, a aktywność graczy żadna. W tej sytuacji ogon macha psem, a zależność rynku kasowego od terminowego jest absolutna. Dopóki obroty nie wzrosną, to stawianie prognozy mija się z celem. Każdy, najmniejszy nawet impuls może doprowadzić do dużych zmian wartości indeksów. Mówi się, że nie należy skracać (grać na spadek) nudnego rynku, ale u nas nie zawsze ta zasada się sprawdza. Warto zachować ostrożność, ale nadal prawdopodobieństwo wzrostów na bardzo zmiennym rynku jest większe niż spadków. l

Piotr Kuczyński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu