Akcje tak, ale dla odważnych

SEBASTIAN BUCZEK
opublikowano: 19-10-2011, 00:00

CO MYŚLI RYNEK

Jest szansa na płytki kryzys, zwykłą recesję, a nie kryzys wszystkich kryzysów. Dlaczego? Po pierwsze, ponieważ wszyscy zdają sobie sprawę z zagrożenia. Po drugie dlatego, że jesteśmy bogatsi o doświadczenia z 2008 r. Upadek Lehman Brothers uzmysłowił wszystkim, że jeśli pozwoli się upaść w sposób niekontrolowany dużemu podmiotowi, skutki takiego zdarzenia mogą być nieobliczalne (działa efekt domina). Dlatego w mojej ocenie nikt nie pozwoli, aby podobny upadek przytrafił się obecnie dużej instytucji finansowej, a tym bardziej państwu.

Europejczycy wzbraniają się przed dodrukiem pieniądza, wytykając Amerykanom negatywne efekty takich działań. Wolą analizować, negocjować, rozważać alternatywne rozwiązania itd. Ale czy mają inny wybór niż Amerykanie? Zaryzykowałbym tezę, że nie i że wcześniej lub później dojdą do konkluzji, że obecnego problemu zadłużeniowego w strefie euro nie da się inaczej rozwiązać.

Długi Grecji i kilku innych państw są tak duże, że w grę nie wchodzi inny wariant niż konieczność zredukowania ich zadłużenia o połowę czy co najmniej o jedną trzecią. Kto przejmie na siebie koszty redukcji długów tych państw? Pewnie nieszczęśliwi posiadacze obligacji skarbowych oraz specjalne wehikuły, jak Europejski Fundusz Stabilności Finansowej. Wehikuły te zostaną dofinansowane albo przez poszczególne państwa strefy euro, albo… właśnie poprzez dodruk pieniędzy przez Europejski Bank Centralny. Innego rozwiązania prawdopodobnie nie ma. Pytanie tylko, ile jeszcze czasu Europejczykom zajmie dojście do takiej konkluzji i przygotowania całego skomplikowanego mechanizmu. Po umorzeniu części zadłużenia niektórych państw i dokapitalizowaniu instytucji finansowych (czytaj ochronie osób, które mają depozyty), napięcie ustąpi i sytuacja powinna wrócić do normy.

Rozwiązanie wygląda na dość proste. Gdzie jednak pojawiają się problemy? Po pierwsze, czy cały proces będzie kompleksowy, czy też politycy rozbiją go na części? Na przykład, czy na początek rozwiązany zostanie jedynie przypadek Grecji. Jeśli tak, to obecna nerwowa sytuacja na rynkach finansowych będzie trwać dalej. Po chwili oddechu spekulanci będą atakować kolejne państwa (np. Hiszpanię, Włochy itd.). Po drugie, redukcja zadłużenia Grecji nawet o połowę i pozostawienie Greków w strefie euro niewiele da. Z greckim podejściem do pracy i płaceniem podatków można byłoby przyjmować zakłady, kiedy znowu kraj ten będzie mieć problemy z obsługą długu. Za 5 lat? Trzeba byłoby Greków (i pozostałe kraje objęte redukcją długu) odpowiednio zmotywować do tego, aby w przyszłości historia się nie powtórzyła. Jak? Zabezpieczyć na ich aktywach pozostałą po redukcji kwotę zadłużenia. Po trzecie, Europa nie powinna powtórzyć błędu Amerykanów. Procesowi redukcji zadłużenia powinny towarzyszyć gruntowne reformy finansowo- -gospodarcze. Jedną z podstawowych zasad powinna być zasada zrównoważonego budżetu.

Dla inwestorów, którzy nie obawiają się scenariusza, w którym europejscy politycy mogliby zrobić niemiłą niespodziankę i nie byliby w stanie rozwiązać problemu nadmiernego zadłużenia, nadszedł czas, aby cieplej pomyśleć o akcjach. Ale rozsądek podpowiada, że zaangażowanie powinno się odbyć w kilku etapach.

SEBASTIAN BUCZEK

prezes Quercus TFI

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: SEBASTIAN BUCZEK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu