Akcje trzy razy lepsze od lokaty

Grzegorz Nawacki
13-01-2011, 00:00

Spółki korzystające na wzroście cen surowców i banki — to typy zarządzających. Budowlanki radzą unikać.

Giełda znów da zarobić. Choć ciut mniej niż w 2010 r. – wynika z ankiety "PB"

Spółki korzystające na wzroście cen surowców i banki — to typy zarządzających. Budowlanki radzą unikać.

Masz w portfelu akcje, będziesz bogatszy — wynika z ankiety "Pulsu Biznesu" wśród zarządzających funduszami inwestycyjnymi i emerytalnymi. Zgodnie obstawiają, że na koniec roku indeksy warszawskiej giełdy będą wyżej niż dziś. Optymiści liczą na 20 proc. wzrost, pesymiści na 5 proc. Większość liczy na ok. 15 proc. (patrz infografika), czyli trzy razy więcej, niż oferują banki na rocznej lokacie. Podzielone są opinie czy zysków lepiej szukać wśród dużych czy małych spółek. Zdaniem Ryszarda Rusaka, zarządzającego Union Investment TFI, duże są atrakcyjniej wyceniane, a ich zyski będą mocniej rosły. Kursy ma windować zainteresowanie inwestorów zagranicznych.

— Spodziewamy się odwrócenia inwestorów globalnych od rynku tureckiego na korzyść Polski — mówi Michał Hulbój, zarządzający Skarbiec TFI.

Kontratak misiów

Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI, który jest największym optymistą wśród ankietowanych, przekonuje, że przewaga dużych skończy się w drugim półroczu. Potem mniejsze spółki dadzą lepiej zarobić.

— Wzmoże się popyt inwestorów detalicznych i funduszy akcyjnych, a te dwie grupy powinny szukać okazji wśród spółek mniejszych — tłumaczy zarządzający Noble Funds.

Fanów "misiów" jest więcej.

— Ceny małych spółek dryfują od trzech kwartałów. Ich zyski w 2010 r. wzrosły o 80 proc., a ceny poniżej 15 proc. W 2011 r. sWIG80 wzrośnie o ponad 25 proc., a WIG20 o 15 proc. — mówi Krzysztof Stupnicki, prezes Amplico TFI.

— Spółki z tego segmentu będą w największym stopniu beneficjentami dalszej poprawy sytuacji gospodarczej w kraju — dodaje Maciej Bombol, dyrektor inwestycyjny ING TFI.

Surowce na bank

— Ale trzeba być ostrożnym, bo nie każda mała spółka da zarobić — przestrzega Adam Drozdowski, zarządzający AXA TFI.

Na które spółki warto zatem postawić?

— Przynajmniej w pierwszym półroczu relatywnie mocno powinny się zachowywać rynki ropy naftowej, wybranych metali przemysłowych, niektórych surowców rolnych, a zarazem notowania powiązanych z tymi rynkami spółek — mówi Rafał Lis, zarządzający Opera TFI.

Spółki korzystające na wzroście cen surowców, czyli. m.in. KGHM i PKN Orlen, zebrały najwięcej ciepłych słów.

— Trend wzrostowy cen metali i ropy będzie kontynuowany, dzięki utrzymującym się na niskim poziomie stopom procentowym i rosnącemu popytowi ze strony krajów rozwijających się — mówi Michał Hulbój.

Ale nie tylko twarde surowce dadzą zarobić. BPH TFI stawia na spółki rolno-spożywcze.

— Narastająca presja inflacyjna oraz fundamentalne zmiany w światowej gospodarce przyczynią się do wzrostu cen żywności na świecie, co nie pozostanie bez wpływu na wycenę sektora. Swoje może dołożyć spekulacja na rynku surowców — mówi Grzegorz Łętocha, szef działu zarządzania BPH TFI.

Niektórzy zarządzający największych zysków upatrują w sektorze finansowym.

— Na korzyść banków przemawiają zmniejszające się odpisy na złe kredyty, rosnące spready między depozytami a kredytami oraz potencjalne przejęcia w sektorze — mówi Adam Kałdus, zarządzający PKO BP Bankowy OFE.

— Sprzyja im preferencja inwestorów dla spółek płynnych i wypłacających dywidendę. Będą wykazywały solidny wzrost zysków — uważa Ryszard Rusak, zarządzający Union Investment TFI.

— Wraz z poprawiającymi się nastrojami w gospodarce zwiększy się akcja kredytowa — obecnie polskie banki cechuje bardzo duża nadpłynność. To, w połączeniu ze spadającymi kosztami ryzyka, powinno zwiększyć zyskowność banków, a tym samym ich wyceny — dodaje Michał Hulbój.

Ale nie wszyscy zarządzający są do banków nastawieni pozytywnie.

— Sektor bankowy może się zachowywać słabiej w pierwszym półroczu ze względu na problemy zadłużenia krajów peryferyjnych strefy euro. Na to nałożyć się może podaż akcji ze względu na planowane w regionie duże oferty pierwotne i wtórne — Sbierbank, PKO BP, PZU, BGŻ, Finansbank, Ziraat Bank, Halkbank oraz CSOB — zauważa Rafał Lis.

AXA i Skarbiec przekonują, że dobrze wypadną też spółki chemiczne, które będą zwiększały wykorzystanie mocy produkcyjnych.

Za tanie budowanie

Czerwoną kartkę od zarządzających dostały spółki budowlane.

— Ten sektor, przede wszystkim generalni wykonawcy, będzie w przyszłym roku realizować i rozliczać kontrakty podpisane w 2007 roku na niskich marżach w warunkach dużej konkurencji. Brak jest również perspektyw na szybkie rozstrzygnięcie dużych kontraktów w energetyce, natomiast w sektorze mamy utrzymujące się problemy z terminowymi płatnościami oraz presję kosztową po stronie podwykonawców — tłumaczy Rafał Lis.

— Jest duża presja na marże i ciągle zbyt mała liczba kontraktów w relacji do zdolności przerobowych oraz konkurencja ze strony zagranicznych podmiotów — dodaje Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Różne opinie zbierają spółki z branży energetycznej.

— Ich sytuacja finansowa będzie się poprawiać ze względu na rosnące zapotrzebowanie na energię wynikające ze wzrostu gospodarczego. Będą rosły też ceny energii — przekonuje Andrzej Kaczorowski, zarządzający Investors TFI.

— Oczekiwany wzrost cen energii zniwelowany zostanie podążającymi za nimi cenami węgla. Dodatkowo rynek zacznie dyskontować olbrzymie inwestycje w tym sektorze, których efekty widoczne będą dopiero za kilka lat — mówi Michał Hulbój.

TFI PZU wskazuje również na dużą podaż akcji w tym sektorze. Tradycyjnie słabe noty u zarządzających ma telekomunikacja, bo nie można oczekiwać dużych wzrostów przychodów.

— TP ma ogromny udział w rynku, a podczas jego wzrostu zawsze zachowuje się gorzej — dodaje Adam Drozdowski.

Union Investment potencjału nie widzi w IT ze względu na słabą poprawę wyników, a Investors TFI w deweloperach.

— Problemy z uzyskaniem kredytów mieszkaniowych ograniczają zakupy mieszkań. Wzrosną również koszty budowy, co zmniejszy rentowność projektów — uzasadnia Andrzej Kaczorowski.

Kierunek dobry, ale nie tą drogą

Kto nie uwierzył w prognozy zarządzających z ubiegłorocznej ankiety "Pulsu Biznesu" i nie zainwestował w akcje, może żałować. WIG zyskał prawie 19 proc. i doszedł do 47,5 tys. pkt. Niemal w punkt z poziomem indeksu trafili: Krzysztof Stupnicki z Amplico TFI, Tomasz Piotrowski z DWS TFI i Jacek Jarmoliński z Idea TFI. Wzrosty zupełnie zaskoczyły zarządzających AXA OFE i BPH TFI, którzy spodziewali się spadków. Zbyt optymistyczne były TFI Millennium, ING i BZ WBK, bo liczyły, że indeks dojdzie do 50 tys. Równie celne były prognozy dla WIG20 — tu niemalże co do punktu trafił Jacek Jarmoliński.

Zarządzający trafnie przewidzieli kierunek, w którym pójdą indeksy i zakres ruchu, ale zupełnie nie zgadli drogi, którą dojdzie do celu. Z indeksów sektorowych najwyższą stopę zwrotu zanotował chemiczny. Żaden zarządzający nie widział go w gronie najlepszych, a Jacek Jarmoliński obstawiał nawet, że będzie najgorszy. Usprawiedliwieniem jest to, że wzrost indeks zawdzięcza w praktyce jednej spółce — Synthosowi. Fundusze nie doceniły też sektora spożywczego, który urósł o ponad 48 proc. Błażej Bogdziewcz, ówczesny zarządzający Arki, trafnie postawił na media (zyskały ponad 25 proc.), a zarządzający Idei na paliwowy (26,4 proc.).

Spółki telekomunikacyjne zupełnie zaskoczyły zarządzających. Tylko w tym przypadku głos był jednomyślny — ta branża jest passé. Tymczasem zyskała ponad 12,6 proc. W gronie niedowiarków był m.in. Michał Kopiczyński, zarządzający ING TFI. Miał on jednak nosa do IT, które wskazał jako najgorszy sektor. Te spółki przyniosły ponad 4,6 proc. straty.

Bardzo podzielone były opinie o bankach. TFI Allianz i BPH oraz OFE AXA i Generali typowały, że będzie to najgorszy sektor, a PKO BP Bankowy OFE, TFI Millennium i ING widziały w nim gwiazdę. W rzeczywistości indeks zyskał blisko 18 proc. i uplasował się w środku stawki. Dość trafnie instytucje oceniły perspektywy budownictwa. Zyskało skromne 7,44 proc. Słusznie wśród maruderów widziały je AXA OFE i Quercus TFI. Mylnie za faworyta uznawało je TFI Allianz. Jeszcze większe rozczarowanie przeżył Tomasz Piotrowski z DWS TFI — najlepszą inwestycją według niego mieli być deweloperzy, tymczasem był to najgorszy sektor (stracił 6,5 proc.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Akcje trzy razy lepsze od lokaty