Akcje w odwrocie. Czekają na dobre wieści z USA

Alina Treptow
04-10-2010, 00:00

Polska gospodarka jest w dobrej formie. Inwestorzy jednak wybierają bezpieczniejsze papiery.

Analitycy potwierdzają, że polska gospodarka ma się dobrze. Zawdzięcza to kilku czynnikom, z których najważniejsze to znaczny popyt wewnętrzny, a także ożywienie w niemieckiej gospodarce.

— Nasz zachodni sąsiad w drugim kwartale 2010 r. rozwijał się najszybciej od czasu zjednoczenia, czyli od 20 lat. To wynik imponujący, a ponieważ nasz eksport zaopatruje tamtejszy przemysł, w konsekwencji ich wzrosty przekładają się na krajowy wzrost gospodarczy. Natomiast siłę krajowego konsumenta daje się zauważyć we wciąż rosnącej sprzedaży detalicznej, choć tu dynamika nie osiąga już tak dużych wartości — tłumaczy Paweł Cymcyk, analityk A-Z Finanse.

Jednocześnie studzi jednak optymizm. Prognozuje, że niemieckie "turbodoładowanie" jest już na wyczerpaniu, a przekonanie naszych obywateli, że przyszłość gospodarki rysuje się w jasnych barwach utrzyma się, ale wzrosty popytu nie będą wysokie. Ten czynnik będzie działał na plus jeszcze w trzecim kwartale, ale w ciągu ostatnich trzech miesięcy, nie będzie można na niego liczyć. Będzie to wynikać z braku zapotrzebowania na dalszy wzrost zapasów i z ustabilizowania się światowego popytu. Wtedy też, jak zawsze sezonowo, zwiększy się bezrobocie i wygaśnie efekt niskiej zeszłorocznej bazy statystycznej dla danych makro. W konsekwencji dynamika produkcji powinna spaść do kilku procent.

Problem finansów publicznych

Natomiast według Joanny Pluty, analityka w departamencie analiz DM TMS Brokers, jedynym zagrożeniem dla postrzegania krajowego rynku przez inwestorów jest kondycja sektora finansów publicznych. Brak zdecydowanych reform strukturalnych w celu trwałego obniżenia poziomu deficytu i długu publicznego, może zniechęcić inwestorów do lokowania kapitału w Polsce. Na razie uczestnicy rynku, obserwując dotychczasowe działania rządu na tym polu, nie tracą zaufania.

Najnowsze prognozy OECD zakładają, że największe gospodarki świata, wchodzące w skład grupy G7, będą rosły w drugim półroczu w tempie 1,5 proc., czyli o połowę niższym niż Polska. Z jednej strony, jest to dobra informacja, ale z drugiej zła, przede wszystkim dla rynków finansowych. Dlaczego?

— Sytuacja na naszym rynku finansowym w jeszcze większym stopniu jest zależna od tego, co się dzieje na świecie. Zarówno kursy walut, jak i koniunktura na giełdzie zdeterminowane są przez czynniki zewnętrzne. Biorąc pod uwagę czynniki fundamentalne, złoty powinien się umacniać w dłuższym horyzoncie, jednak tendencja ta będzie z pewnością "zakłócana" pogarszającymi się okresowo nastrojami na świecie. Podobnie jest z giełdą. Tu jednak wpływ sytuacji na Wall Street jest jeszcze większy. Załamanie raczej nam nie grozi, jednak na wielkie wzrosty także trudno liczyć — mówi Roman Przasnyski, główny analityk Gold Finance.

Dodaje, że dużym powodzeniem ze strony inwestorów zagranicznych cieszą się nasze papiery skarbowe, co wpływać będzie korzystnie na krajową walutę. Trzeba jednak pamiętać, że mocny złoty to zła wiadomość dla eksporterów.

Natomiast zarządzający funduszami inwestycyjnymi zacierają ręce, ponieważ napływają do nich pieniądze klientów. A ta pozytywna tendencja utrzymuje się już od kilkunastu miesięcy. Tu jednak wyraźnie preferowane są fundusze najbardziej bezpieczne, czyli rynku pieniężnego i papierów dłużnych. Przasnyski zaznacza, że do funduszy akcyjnych Polacy podchodzą nadal bardzo ostrożnie i tu nie należy się spodziewać większych zmian.

Akcje czy obligacje

Można więc powiedzieć, że hossa trwa na rynku obligacji, lecz została przerwana na rynkach akcji. Kiedy więc rynek bardziej ryzykownych papierów wróci do łask?

— O ile nie wydarzy się nic niezwykłego, inwestorzy zwrócą w końcu uwagę na akcje, ponieważ potencjał wzrostu cen obligacji jest już bliski wyczerpania. Jest to zresztą modelowa sytuacja, w której hossa na rynkach obligacji poprzedza wzrost wartości przedsiębiorstw, którym sprzyja przecież coraz niższy koszt pieniądza (skoro mniej płaci rząd, to mniej zaczną płacić również przedsiębiorstwa) — mówi Emil Szweda z Open Finance.

Oczekuje więc, że wzrosty cen powrócą również na rynki akcji. Być może stanie się to wówczas, gdy zaczną napływać nieco lepsze od oczekiwanych informacje z USA. Podkreśla jednak, że jeśli do wzrostów nie dojdzie jesienią, to później szanse są jeszcze mniejsze. W końcu jeżeli dojdzie do sprzedaży dodatkowych pakietów akcji PGE, PKO BP czy PZU, może to być mało atrakcyjna oferta.

l

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / / Akcje w odwrocie. Czekają na dobre wieści z USA