Akcje wiecznie niedocenione

  • Michał Błasiński
opublikowano: 05-11-2012, 00:00

Do wysokich wycen spółek, sporządzonych przez analityków biur maklerskich, trzeba podchodzić bardzo ostrożnie

Gdyby rekomendacje analityków się sprawdziły, portfel złożony z akcji najlepiej ocenianych blue chipów dałby za kilka miesięcy okazałą, 15-procentową stopę zwrotu. Niestety, historia notowań wybranych firm podpowiada, że lepiej nie ulegać iluzji łatwych zysków. Jedna z giełdowych zasad mówi, że rynek ma zawsze rację i nie opłaca się dyskutować z wycenami. Bo choć według analityków wiele spółek z WIG20 ma przynajmniej kilkunastoprocentowy potencjał zwyżki, to warto zauważyć, że kursy kilku z nich od lat nie nadążają za szacunkami analityków. Permanentne niedowartościowanie warto uwzględnić w kalkulacjach zysków.

Akcjonariusz nie pomaga

W sześciu przypadkach w ciągu ostatnich dwóch lat rynkowa cena akcji znajdowała się grubo poniżej średniej z cen docelowych i nigdy jej nie osiągała. Najliczniej w tej grupie reprezentowane są te, kontrolowane przez skarb państwa. Chodzi o PKO BP, PGE, Tauron i PZU. Powód? Większa lub mniejsza presja podaży akcji ze strony głównego akcjonariusza.

Sporo kontrowersji budzą też zapowiedzi ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego, który podtrzymuje, że w przyszłym roku średnia dywidenda ze spółek giełdowych wyniesie około 60 proc. Drenowanie z gotówki nie służy długoterminowemu rozwojowi, ale z drugiej strony zwiększa atrakcyjność akcji w krótkim terminie. Spośród niepaństwowych blue chipów murowanym pewniakiem analitykówjest Bogdanka — wszystkie rekomendacje wydane w drugim półroczu są pozytywne. Spółka określana jest jako perełka w zmagającej się ze spowolnieniem branży węglowej.

— Bogdanka to wyjątkowy podmiot w branży. Spółka ma przed sobą świetne perspektywy i dysponuje bogatymi złożami, dlatego zasługuje na premię w wycenach.

Warto pamiętać, że firma jest łakomym kąskiem dla większych spółek, a więc może być celem przejęcia. To z pewnością także podbija wycenę akcji — przekonuje Paweł Puchalski z DM BZ WBK.

Ceny docelowe z rekomendacji podpowiadają, że w kolejce po zwyżki stoi także Kernel. Analitycy ankietowani przez Bloomberg wyceniają ukraińską spółkę na 20 proc. więcej, niż wynosi kurs na GPW. Jednak według Adama Kaptura z Millennium DM, taki optymizm nie jest uzasadniony.

— Historycznie spółka była hołubiona przez analityków, ponieważ systematyczniepoprawiała wyniki finansowe. Kernel osiągnął bardzo dużą skalę działalności i trudno będzie utrzymać równie dynamiczne tempo rozwoju. Władze spółki prognozują, że wyniki w roku obrotowym 2012/2013 będą porównywalne z poprzednim rokiem — przypomina Adam Kaptur. Warto dodać, że wycena Kernela jest wyjątkowo problematyczna. W drugim półroczu pojawiła się seria sprzecznych zaleceń — były i „kupuj”, i „sprzedaj”.

Paliwo na wyczerpaniu

Oprócz stale niedowartościowanych podmiotów są też takie, których notowania w ocenie analityków są już „przegrzane”. Przykład? Ceny rynkowe paliwowych gigantów Orlenu oraz Lotosu zdecydowanie przewyższają konsensus. Obydwie spółki mają za sobą imponujące zwyżki, zakończone gwałtowną przeceną. Motorem napędowym dla byków były wysokie ceny ropy oraz rekordowe marże rafineryjne, które w ostatnich miesiącach pompowały notowania. Jednak zarówno analitycy, jak i same rafinerie podkreślają, że marże uzyskiwane w II i III kwartale tego roku są niemożliwe do utrzymania w dłuższym okresie. Dobrych not nie zbierają też niektóre instytucje finansowe.

O kim mowa? Przede wszystkim o Banku Handlowym. Dwie najnowsze rekomendacje brzmią „sprzedaj”. Zdecydowanie pogarsza się także nastawienie analityków do BRE Banku. W tym roku obniżono 5 rekomendacji— nie podniesiono ani jednej. Wyniki za III kwartał były zgodne z oczekiwaniami — zysk netto wyniósł 280 mln zł.

— Spodziewam się spadku zysków w nadchodzących kwartałach w relacji r/r — prognozuje jednak Marcin Jabłczyński, analityk Deutsche Banku. Specjalista dodaje, że problemem BRE Banku będzie konieczność zamiany finansowania. Spółka będzie zmuszona zwiększyć udział finansowania rynkowego. To dużo droższe niż dotychczasowa pomoc ze strony spółki matki. Dodatkowo BRE jest wyjątkowo narażony na skutki potencjalnego wprowadzenia tzw. podatku bankowego.

 

Im bliżej prognoz, tym gorzej dla indeksu

Gdyby akcje spółek z WIG20 kosztowały tyle, na ile — uśredniając — wyceniają je analitycy giełdowi, to indeks miałby wartość 2445 pkt. To nieco ponad 5 proc. więcej od rynkowych notowań. Sprawdziliśmy, czy to dużo czy mało, biorąc pod uwagę dane za ostatnie 52 tygodnie. Okazuje się, że w ujęciu procentowym tak obliczony spread jest jednym z najniższych. Momenty, w których wartość WIG20 zbliża się do poziomu cen docelowych z rekomendacji stanowi zapowiedź korekty spadkowej. Ostatni taki impuls inwestorzy otrzymali w połowie września, kiedy po imponującej fali zwyżek, dyskontującej trzecią rundę rozluźnienia polityki monetarnej przez Fed „modelowa” wartość WIG20 była nawet odrobinę niższa od wartości rzeczywistej. Od tego czasu indeks stracił na wartości ponad 4 proc. Odwrotnie było na przełomie września i października zeszłego roku — wtedy spread był bardzo duży, a indeks zaczął odrabiać straty po przecenie z sierpnia.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Błasiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy