Akcjonariusze wierzą w Libet wbrew kursowi

Emil Górecki
opublikowano: 02-08-2011, 00:00

Producent kostki brukowej otwiera fabryki i poszerza ofertę, więc właściciele nie martwią się niską ceną akcji.

Producent kostki brukowej otwiera fabryki i poszerza ofertę, więc właściciele nie martwią się niską ceną akcji.

Wrocławska spółka Libet to jedyny producent kostki brukowej, który jest notowany na warszawskiej giełdzie. Jednak od debiutu pod koniec kwietnia kurs akcji spółki spadł o 19 proc., więcej niż indeks WIG-Budownictwo.

— Decyzji o debiucie nie żałujemy, bo dało nam to dostęp do możliwości finansowania rozwoju. Jedynym minusem jest wymóg dużej przejrzystości. Jesteśmy liderem branży, także pod względem innowacyjności, więc konkurenci próbują podpatrywać nasz model biznesowy — tłumaczy Ireneusz Gronostaj, członek zarządu i dyrektor finansowy Libetu.

Spółka zamierza wypracować w tym roku 31,9 mln zł zysku netto. Rok 2010 zakończyła z 24 mln zł zysku netto.

— Pierwsze półrocze mamy lepsze pod względem przychodów niż analogiczny okres 2010 r. Większa jest sprzedaż, zwłaszcza wysokomarżowych produktów z segmentu premium. Poszerzyliśmy ofertę, wprowadzając nowe produkty, jak system ochrony kostki brukowej ALS. Jednocześnie koszty trzymamy w ryzach — dodaje dyrektor finansowy Libetu.

Szefowie są trochę rozczarowani deszczowym lipcem. Wakacje to dla spółki żniwa, bo oprócz dużych odbiorców także klienci indywidualni ruszają wtedy do dekorowania ogródków i układania podjazdów czy chodników przed domami.

— Naszym zdaniem, popyt przsunie się na sierpień i wrzesień. Ponadto zapytania ofertowe firm pozwalają nam przypuszczać, że zrealizujemy prognozy — zapewnia Ireneusz Gronostaj.

Spółka należy do portfela funduszu Innova Capital. Perspektywa jego inwestycji to zwykle od 3 do 5 lat. Półtora roku zaangażowania w Libet to za krótko, by załamywać ręce nad giełdową wyceną.

— Aktualny kurs Libetu nie odzwierciedla wyników i kondycji spółki, tym bardziej że od wprowadzenia jej na giełdę uruchamiane są nowe zakłady i rośnie produkcja. Każdy kolejny kwartał będzie przynosił polepszenie wyników. O sprzedaży zaczniemy myśleć najwcześniej za rok, jest więc za wcześnie, by spekulować o cenie. Ale wierzymy, że inwestorzy szybko dostrzegą Libet — mówi Magdalena Magnuszewska, członek rady nadzorczej Innova Capital.

Również drugi co do wielkości akcjonariusz (Legg Mason TFI, prawie16 proc. akcji ) nie widzi powodu do paniki.

— To, że cena akcji spada, nie robi na mnie żadnego wrażenia. Jesteśmy z inwestycji w Libet zadowoleni, czekamy na raport finansowy za pierwsze półrocze. Na razie zarząd prawidłowo realizuje plany rozwoju. Liczymy, że za kilka lat zainteresowanie inwestorów Libetem wzrośnie i odsprzedamy nasze akcje z zyskiem — mówi Piotr Rzeźniczak, szef zespołu inwestycji w Legg Mason.

— Spółka Libet ma w tej chwili największe dyskonto wobec spółek z branży remontowo-budowlanej. Jest to spowodowane brakiem giełdowej historii i ambitnymi prognozami zarządu. Czy się sprawdzą? Tego nie dowiemy się z raportu za półrocze, bo największą sprzedaż w tym segmencie realizuje się w ciepłych miesiącach. Dlatego jeśli wyniki za III kwartał potwierdzą, że spółka zmierza do wypełnienia prognoz, to inwestorzy w nią uwierzą — mówi Artur Iwański, analityk DM PKO BP.

We wrześniu Libet rozpocznie produkcję w nowym zakładzie w północnej Polsce. Trwają przygotowania do budowy fabryki płyt dużych formatów w centrum kraju. Sprzedaż tego produktu z marką Libet może się rozpocząć wcześniej. Spółka rozmawia z niemieckimi producentami, którzy mogliby go dostarczać do czasu uruchomienia własnej fabryki. Do końca roku na południu Polski rozpocznie się produkcja kostki imitującej kamień.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu