Aktywa błękitnej krwi

Weronika Kosmala
opublikowano: 19-02-2015, 00:00

ALTERNATYWNE Wysadzane brylantami szkatuły, książęce portrety, dworskie dywany, a nawet chińskie berło będą w zasięgu inwestorów już w najbliższym tygodniu.

Chcąc powtórzyć sukces pierwszej tego typu aukcji, londyński dom aukcyjny Sotheby’s zapowiedział kolejną, na której do kupienia będą przedmioty szlachetnego pochodzenia. Zaplanowano ją na 24 lutego, a tytuł jest bardzo wymowny: „Of Royal and Noble Descent”. W katalogu zgromadzone są wyłącznie obiekty związane z arystokratycznymi i królewskimi kolekcjami z Europy. Chociaż estymacje niektórych przekraczają 100 tys. EUR, część z wystawionych przedmiotów uzyska prawdopodobnie cenę już kilkuset euro.

Zbiór 24 portretów rzymskich władców za Tycjanem, I poł. XVIII wieku.
Zobacz więcej

OBRAZ NA MARMURZE:

Zbiór 24 portretów rzymskich władców za Tycjanem, I poł. XVIII wieku. SOTHEBY’S

Proweniencja w cenie

W styczniu ubiegłego roku łączny obrót z aukcji kosztowności wyniósł prawie 2,7 mln GBP (15,3 mln zł), a największe zainteresowanie kolekcjonerów wzbudził XVI-wieczny relikwiarz z papieskim popiersiem św. Sykstusa II, sprzedany powyżej 265 tys. EUR (1,1 mln zł). Oprawy na relikwie przeplatały się ze stołową zastawą, powozem dziecięcym z dworu bawarskiego i mnóstwem innych obiektów, których zastosowanie mogłoby nawet zastanawiać. Dla inwestorów kluczowe znaczenie ma jednak pytanie, jak rodowe pochodzenie przełożyć się może na przyszłą wartość rynkową. Chociaż natychmiastowa odsprzedaż takiego relikwiarza w Polsce mogłaby nastręczyć problemów, nawet na naszym rynku tzw. dobra proweniencja znacznie podwyższa cenę. Udokumentowana przynależność dzieła do znanej kolekcji utwierdza zazwyczaj nabywców w przekonaniu, że obiekt ma wysoką jakość. Ze względu na to, że dworskie kolekcje często katalogowano, ma to też ogromne znaczenie przy potwierdzaniu autentyczności.

Licytuj, nie wychodząc z domu

Na rodzimym rynku aukcyjnym często zdarza się słyszeć obawy przed uczestniczeniem w międzynarodowych aukcjach. Potencjalnych inwestorów odstraszają głównie tabele światowych rekordów, które rodzą przeświadczenie, że wszystkie ciekawe obiekty za granicą muszą być drogie. Tegoroczny katalog Sotheby’s pokazuje jednak, że spodziewane ceny wielu pozycji nie odbiegają od cen polskiego współczesnego malarstwa. Samo wzięcie udziału w licytacji również nie powinno być dla kolekcjonerów dużym wyzwaniem.

— W aukcjach bardzo łatwo uczestniczyć, wystarczy wejść na stronę internetową. Czasami płaci się też jakieś wadium, a czasami są inne formy zabezpieczenia — mówi Adam Konopacki, ekspert rynku sztuki.

Logując się na zagraniczne platformy aukcyjne, możemy licytować dzieła w rzeczywistym czasie, a niektóre z domów aukcyjnych prowadzą też sprzedaż w kilku walutach naraz. Warto wcześniej przeczytać regulamin i tabelę dodatkowych opłat, a przede wszystkim zastanowić się nad transportem. Zdarza się czasem, że za magazynowanie i przewóz sporych obiektów zagraniczne galerie dyktują wyjątkowo zniechęcające stawki. Jeśli jednak zapoznamy się z wszystkimi warunkami, na londyńskiej aukcji w monarszym stylu znaleźć możemy w tym roku przedmioty z bardzo wielu kategorii. Szczególną uwagę przykuwają m.in. rzadki zestaw portretów rzymskich władców na szarym marmurze, a także wykonany ze srebra cesarski model pruskiego okrętu. Powodzeniu inwestycji sprzyjałoby jednak bardziej ozdobione kamieniami, koralem i kością słoniową chińskie berło ruyi — w tamtejszej kulturze nie stanowi atrybutu władzy, ale talizman mający przynosić szczęście.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy