Aktywa TFI rosną jak w czasie hossy

Grzegorz Nawacki, Adrian Boczkowski
opublikowano: 13-04-2010, 00:00

Jednostki sprzedają się świetnie. Tyle że teraz pieniądze płyną do funduszy bezpiecznych.

Fundusze wygrywają z lokatami. W marcu spuchły o 6,3 mld zł, najwięcej od maja 2007 r.

Jednostki sprzedają się świetnie. Tyle że teraz pieniądze płyną do funduszy bezpiecznych.

Branża TFI dawno nie miała takich powodów do zadowolenia. Aktywa funduszy inwestycyjnych wzrosły w marcu o 6,3 mld zł (6,7 proc.) do 101,2 mld zł. Bardziej niż pokonanie bariery 100 mld zł, imponuje styl, w jakim do tego doszło. Tak znaczącego wzrostu aktywów nie było od maja 2007 r., gdy hossa trwała w najlepsze. Spora w tym zasług zarządzających — według szacunków Analiz Online wynik inwestycyjny dał wzrost aktywów o 4,3 mld zł. Pozostałe 2 mld zł dołożyły wpłaty od klientów. I znów niespodzianka, takiego zainteresowania funduszami nie było lata 2007 r. Dla porównania w lutym wpłacono 940 mln zł, a w najlepszym miesiącu w 2009 r. — sierpniu 1,1 mld zł.

— To sporo, istotnie więcej niż w ostatnich miesiącach, ale wciąż daleko do wartości ze szczytu hossy. Za wcześnie by mówić o trwałym trendzie dużego napływu do funduszy, ale pozytywne jest to, że klienci znów interesują się funduszami i wracają — mówi Jarosław Skorulski, prezes TFI Allianz.

Bezpieczne w modzie

Skąd to wzmożone zainteresowanie funduszami?

— Coraz mniej atrakcyjne oprocentowanie lokat bankowych, jak również pozytywne sygnały płynące z polskiej gospodarki skłaniają klientów do poszukiwania innych form pomnażania kapitału. Jeśli dołożymy do tego silne odbicie na rynku akcji i wzrosty głównych indeksów giełdowych w marcu, nie dziwi wzmożona chęć zakupów jednostek — mówi Małgorzata Barska, członek zarządu ING TFI.

Najmocniej o 9 proc. wzrosły aktywa funduszy akcyjnych, ale to głównie zasługa wyników (średnia stopa zwrotu w marcu 9,7 proc.). To oznacza, że klienci niechętnie kupowali jednostki tych funduszy.

— Po zawirowaniach na rynkach finansowych w 2007 i 2008 r. apetyt inwestorów na bardziej ryzykowne inwestycje wyraźnie osłabł. Większość klientów poszukuje alternatywy dla lokat bankowych — mówi Krzysztof Lewandowski, prezes Pioneer Pekao TFI.

Zdecydowana większość wpłaconych pieniędzy po- wędrowała do funduszy bezpiecznych: pieniężnych i dłużnych.

— Spadła rentowność obligacji i fundusze mają dobre wyniki, a depozyty nie są już tak atrakcyjne, jak rok temu. Możliwe też, że sprzedawcy nie kwapią się do sprzedaży produktów akcyjnych — dodaje Jarosław Skorulski.

Przeniosą się

Prezes TFI Allianz zauważa, że realizuje się schemat, w myśl którego klienci powrót zaczynają od bezpiecznych, by z czasem przenieść się do agresywnych.

— To nie jest do końca dobre dla klientów, bo jest ryzyko, że do akcyjnych znów przeniosą się na samym szczycie — zauważa Jarosław Skorulski.

Eksperci przekonują, że są argumenty za inwestycją w akcje.

— Głęboko wierzymy, że polski rynek akcji ma przed sobą dobre perspektywy. W naszej ocenie realny jest scenariusz osiągnięcia przez WIG 50 tys. punktów w tym roku. Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że od ponad roku, nie mieliśmy do czynienia z głębszą korektą, co zwiększa prawdopodobieństwo jej wystąpienia —mówi Małgorzata Barska.

Awans Holendrów

Marzec przyniósł też zmianę na podium. Po czterech miesiącach na trzecie miejsce wróciło ING, spychając z niego Avivę.

— Cieszy nas ten wynik, tym bardziej, że rośliśmy nie tylko szybciej niż nasi główni konkurenci, ale również szybciej niż rynek — mówi Małgorzata Barska

Liderem pozostał Pioneer Pekao, który po wzroście aktywów o 1,15 mld zł zwiększył udział w rynku do 16,7 proc. Najwyższą dynamiką wzrostu (45,8 proc.) może pochwalić się Quercus, ale to efekt niskiej bazy. Z dużych graczy na uwagę zasługuje przyrost o 15,3 proc. (746 mln zł) w Union Investment.

DI BRE Banku przegonił już CDM

Wiosenny ruch widać u brokerów coraz wyraźniej. Przyrost liczby klientów netto (po uwzględnieniu zamkniętych rachunków) znów przyspiesza. Podczas gdy w grudniu ubyło 16,5 tys. rachunków maklerskich, w styczniu przybyło 364, w lutym — 3,1 tys., a w marcu — blisko 4,3 tys. (łącznie jest ich 1,14 mln). To jednak niewiele wobec tempa przyrostu liczby rachunków z początku zeszłego roku (ponad 20 tys. rachunków miesięcznie). Wtedy jednak rachunki założyło około 60 tys. pracowników PGNiG, którzy otrzymywali bezpłatne akcje pracownicze (obsługiwał ich CDM Pekao). Tymczasem w kwietniu i maju tego roku przyrost liczby rachunków może pobić zeszłoroczne rekordy. Wszystko przez ofertę PZU. Z naszych szacunków wynika, że brokerzy mogą pozyskać nawet ponad 100 tys. nowych klientów.

Prestiżowym zwycięzcą marcowego wyścigu brokerów może czuć się DI BRE Banku. Przynajmniej pod względem liczby obsługiwanych rachunków. Po sprincie CDM Pekao z początku zeszłego roku, systematyczne łowienie nowych graczy w grupie BRE Banku (szczególnie chodzi o mBank) przynosi efekty. W marcu DI BRE uzyskał netto 2586 klientów (60,3 proc. wszystkich nowych rachunków) i obsługuje już ponad 201,5 tys. kont, o 398 więcej niż CDM Pekao. To jednak grupa Pekao wciąż dzierży palmę pierwszeństwa. CDM Pekao i DM Pekao obsługują bowiem łącznie 359,4 tys. rachunków. W tym miesiącu biura te zdążyły jednak zaliczyć już wpadkę — wczoraj przestał działać system internetowy (w trybie awaryjnym można było jednak dokonywać transakcji przez telefon przy niższych niż telefoniczne prowizjach internetowych).

Klienci CDM Pekao i DM Pekao są jednak stosunkowo biernymi graczami. Przeciętna wartość obrotów akcjami na rachunkach wyniosła w marcu odpowiednio 8 tys. zł i 2,6 tys. zł, mimo zwyżek indeksów oraz ogólnej dużej aktywności drobnych graczy. Na rachunkach w DM BOŚ inwestorzy handlowali przeciętnie akcjami o wartości 25 tys. zł, w Aliorze — 23 tys. zł, a w DM IDMSA — 31 tys. zł. Nieźle wypada tu X-Trade Brokers DM, który w rok zwiększył bazę klientów o 200 proc. i obsługuje już prawie 3,5 tys. rachunków maklerskich. Przeciętny obrót na każdym z nich wyniósł w marcu ponad 20 tys. zł. Tymczasem w najstarszym krajowym domu maklerskim (Trigon, dawniej Penetrator) królują długoterminowi inwestorzy, którzy nie robią wielkich zmian w portfelach. Na każdym z 119,1 tys. rachunków dokonano w marcu transakcji wartych przeciętnie jedynie około 920 zł.

Próbujmy udawać,

że to biznes jak zwykle

Piotr Kuczyński

Okoliczności są nietypowe, więc i mój komentarz taki będzie. W sobotę Polskę spotkała wielka tragedia. Nie ma znaczenia, kto kogo politycznie popierał. Myślę, że wszyscy normalni Polacy bardzo głęboko przeżyli i przeżywają tę katastrofę. Owszem, zdarzają się dużo większe tragedie, gdzie giną setki tysięcy osób (trzęsienie ziemi na Haiti, tsunami sprzed kilku lat), ale większości tych ofiar nie znamy. W sobotę było inaczej i nie chodzi tylko o to, że zginęły osoby stojące wysoko w hierarchii, w tym i sam prezydent z żoną. Każdy człowiek ma przecież odruchową chęć powiedzenia "dzień dobry", jeśli nagle natknie się na kogoś, kogo dobrze zna z telewizji. Byli to więc po części nasi znajomi. Dlatego też ból jest większy.

Rynki finansowe nie mają jednak serca, duszy ani sumienia... Inwestorzy mają za to portfele, które muszą zwiększać swoją objętość. Nie oceniam tego źle, nie krytykuję. Stwierdzam po prostu fakt — życie musi toczyć się dalej. Zarząd GPW podjął decyzję zgodnie z którą giełda działała w poniedziałek normalnie. Inne rynki oczywiście też. Uważałem od samego początku, że ta tragedia nie będzie miała wpływu na zachowanie rynków i rzeczywiście nie miała.

Powód jest prosty. Struktura państwa polskiego i jego rząd są nienaruszone. Nie wchodząc w szczegóły, bo nie pora na to, można powiedzieć, że rządząca koalicja (przez rynki odbierana jako dla nich korzystna) umocniła się. W banku centralnym Sławomira Skrzypka, zmarłego prezesa NBP, zastąpi Piotr Wiesiołek, jego dotychczasowy zastępca. Pamiętać też trzeba, że wybór nowego szefa NBP zapewni jednolitość opinii na linii RPP — NBP — rząd. Znikną wcześniej widoczne swary.

Dlatego też, brutalnie mówiąc, inwestorzy zagraniczni mogą niedługo jeszcze lepiej oceniać sytuację w Polsce, a złoty mógłby się nawet umacniać, gdyby nie strach przed kolejną interwencją NBP. A bank centralny będzie bardzo zdeterminowany, żeby pokazać, że tragiczna śmierć jego prezesa nic w jego polityce nie zmieniła. Rynek akcji też pójdzie swoją drogą, co bardzo wyraźnie pokazał w poniedziałek. Cóż, musimy dalej pchać nasz wózek, więc próbujmy udawać, że prowadzimy "business as usual".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki, Adrian Boczkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Aktywa TFI rosną jak w czasie hossy