Aktywa wskazały inwestycyjne hity

Adrian Boczkowski
opublikowano: 23-12-2009, 00:00

80 spółek podwoiło

w tym roku rynkową

wartość

Kto w minionego sylwestra postawił na akcje i trzyma je do dziś, ten z reguły ma powody do sporego zadowolenia. Akcje ośmiu na dziesięć spó- łek z GPW zwiększyły swoją wartość, a kursy 80 firm skoczyły o ponad 100 proc. Blisko 20 papierów jest dziś wartych przynajmniej trzy razy więcej niż na koniec zeszłego roku. W całym 2008 r. jedynie 12 spółek wyszło na plus, z czego większość zanotowała jednocyfrowe wzrosty. Setka spółek, których kursy zachowywały się najlepiej, miała roczny wynik 40 proc. na minusie, podczas gdy obecnie to ponad 70 proc. na plusie. W 2008 r. WIG osunął się jednak aż o 51 proc.

Tegoroczne wzrosty indeksu blue chipów o 30 proc. i indeksu szerokiego rynku o 45 proc. z pewnością cieszą inwestorów. To jednak tylko statystyka. Spółka rekordzista zdrożała przecież o nawet ponad 700 proc., a sześć firm — o ponad 300 proc.! To oznacza, że z 10 tys. zł wydanych na te akcje w minionego sylwestra mielibyśmy obecnie nawet ponad 80 tys. zł.

W czasie rynkowych zawirowań krótkookresowe wyniki finansowe spółek nie były raczej pomocne przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Bardzo dobrą strategią na ostatnią sesję zeszłego roku był jednak zakup spółek o najniższym wskaźniku cena do wartości księgowej (C/WK). Firm skrajnie nisko wycenianych w stosunku do aktywów netto było wtedy naprawdę sporo. Wskaźnik C/WK poniżej 0,3 miało 27 polskich (m.in. Lotos, PPWK, DM IDMSA) i 5 zagranicznych spółek z GPW. Jeśli inwestor stworzył z ich akcji portfel o równych udziałach, to jego rachunek powiększył się o 105 proc. To ponad dwa razy lepszy wynik niż zanotował WIG i to przy złamaniu jednych z głównych zasad skutecznego inwestowania — analizy przed zakupem akcji i monitorowania dokonanych inwestycji. Przy zainteresowaniu fundamentami, perspektywami i dalszym losem spółek z portfela wynik strategii opartej wyłącznie na wartości C/WK byłby jeszcze lepszy. W porę udałoby się pewnie dzięki temu zrezygnować z akcji likwidowanych Krosna i Pronoksu (stopa zwrotu skoczyłaby do 116 proc.).

Jeszcze lepszym kluczem doboru spółek do portfela okazałoby się postawienie na najmocniej niedowartościowanych deweloperów (Immoeast, Orco, Atlas, Reinhold, LC Corp, Gant), spółki z branży motoryzacyjnej (ACE i Groclin), przedsiębiorstwa chemiczno-metalurgiczne (Boryszew, Hutmen), firmy z branży wyposażenia wnętrz (Polcolorit, Amica) oraz spółki handlowe (AB i Ambra). Stawiając na skuteczność stymulacji rynków przez rządy, można było z dużą dozą pewności założyć rozruszanie rynku motoryzacyjnego, a po ustabilizowaniu się sytuacji w sektorze bankowym — na polepszenie koniunktury w deweloperce i efektywną restrukturyzację zbyt zadłużonych spółek. Skuteczne zmiany w biznesie winiarskiej Ambry czy dobre długoterminowe perspektywy rynku sprzętu IT (AB) to kolejne powody do zakupów, podobnie jak relatywnie niskie wyceny pozostałych spółek z przedstawionej czternastki. Tegoroczna stopa zwrotu z tak skonstruowanego portfela przekroczyłaby 230 proc. Przy postawieniu jedynie na dwie spółki o rekordowo niskim C/WK z branży motoryzacyjnej i deweloperskiej, czyli na Groclin (C/WK wynosiło 0,08) i Immoeast (0,06), zarobek skoczyłby do 540 proc.

Duży potencjał wzrostowy mają jednak niekiedy walory spółek, które niekoniecznie muszą wydawać się skrajnie niedowartościowane. Dobrym przykładem jest tu Integer.pl, którego wartość C/WK wynosiła 31 grudnia 2008 roku 2,2, co było jedną z wyższych wartości na rynku. Kurs wzleciał jednak od tego czasu o 170 proc. na fali dynamicznego rozwoju konkurenta Poczty Polskiej. Nie zmienia to jednak faktu, że 10 spółek, których kursy najmocniej wzrosły od końca zeszłego roku, było wycenianych przed rokiem poniżej wartości księgowej (z reguły na połowę). Ten inwestycyjny margines bezpieczeństwa, przy spełnionych innych warunkach dobrej inwestycji giełdowej, okazał się jednocześnie furtką do dużych zysków.

Czy tak będzie również w 2010 r.? Pomimo trwającej od wiosny hossy część spółek wciąż wyceniana jest na mniej niż połowę aktywów netto. Zakładając optymistyczny scenariusz rozwoju sytuacji w globalnej gospodarce oraz przeprowadzenie dalszej efektywnej restrukturyzacji biznesu, Groclin czy Kolastyna mogą wydawać się okazjami. Ich C/WK to obecnie około 0,4. Problem polega jednak na tym, że opieranie się na aktywach netto najlepiej sprawdza się przy wczesnej fazie hossy, kiedy to strach rozdaje karty na parkiecie, a wyceny są mocno zdołowane. Teraz to chciwość inwestorów wychodzi na pierwszy plan, a podstawą wzrostu kursów powinny stać się wyniki finansowe. W przyszłym roku zwiększy się więc rola wskaźnika cena do zysku (C/Z). Pamiętajmy jednak, że w statystykach giełdowych ujęte są jedynie historyczne wyniki, a na giełdzie liczy się przyszłość. Dlatego podstawą do udanych inwestycji będą trafne prognozy, których punktem wyjścia powinna być głębsza i kompleksowa analiza poszczególnych spółek, branż oraz ich perspektyw.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu