Aktywni lub pasywni

Witold M. Orłowski
opublikowano: 17-10-2006, 00:00

Zwykle mówi się o podziale na Polskę A (względnie zamożną, przemysłowo-usługową i szybko się rozwijającą) oraz oddzieloną od niej Wisłą — Polskę B (biedną, rolniczą i mało dynamiczną). Jest to kalka żywcem wzięta z przedwojennej publicystyki gospodarczej, odgrzebana na potrzeby dnia dzisiejszego. Używają jej media, a nawet rządowe dokumenty o strategii rozwoju kraju.

Tymczasem obecna sytuacja gospodarcza regionów jest bardziej złożona, a linia Wisły nie oddziela dwóch różnych części Polski. W regionach tradycyjnie uważanych za Polskę B często możemy natknąć się na przykłady kwitnącej przedsiębiorczości i znakomicie rozwijających się przedsiębiorstw. Na terenach Polski A z kolei możemy spotkać się z apatią, brakiem ducha przedsiębiorczości i ogromnymi problemami strukturalnymi. Niewątpliwie w ogromnym stopniu na sytuację regionów wpływają ludzie. Ale tu również proste miary zawodzą: można mieć znakomicie wykształconych bezrobotnych lub emigrantów, a także aktywnych przedsiębiorczych ludzi w regionie, gdzie wskaźniki formalnego wykształcenia nie wyglądają wcale imponująco.

Przyjrzyjmy się więc regionom Polski pod kątem czterech cech. Choć nie jesteśmy krajem zamożnym, to nietrudno w naszym kraju wyróżnić część lepiej i gorzej rozwiniętą. Wskaźnik PKB na głowę mieszkańca kształtuje się na poziomie od 70-75 proc. przeciętnej krajowej w województwach ściany wschodniej do 102-109 proc. w regionach zachodnich i południowo-zachodnich (Wielkopolska i Śląsk — z wyłączeniem rolniczej Opolszczyzny). Jedynie w Warszawie ten wskaźnik — informujący o przeciętnej wydajności pracy — sięga trzykrotności średniej krajowej. To jednak w znacznej mierze rezultat statystyczny wynikający z lokowania w stołecznej metropolii central wielkich firm zatrudniających pracowników spoza Warszawy. Na mapie Polski zamożnej i ubogiej podział na Polskę A i Polskę B może być rzeczywiście widoczny.

Jeśli jednak przyjrzymy się problemom strukturalnym, które nękają polskie regiony, obraz nie będzie już tak klarowny. Można uznać, że im mniejsza skala problemów strukturalnych, tym większa gotowość do konkurowania i do skorzystania z szans rozwojowych. Za wskaźnik intensywności problemów strukturalnych przyjęliśmy sumę stopy bezrobocia (mówiącej głównie o problemach przeżywanych przez przemysł i usługi) oraz odsetka pracujących w rolnictwie (mówiącego o skali wyzwań związanych z restrukturyzacją tej branży).

Patrząc pod tym kątem, uzyskamy całkowicie odmienny obraz kraju. Najmniej problemów mają województwa Polski południowo-zachodniej, Pomorze i obszar Warszawy, a za nimi Polska zachodnia. Najwięcej — województwa Polski południowo-wschodniej.

Problemy strukturalne rzucają oczywiście cień na szanse rozwojowe regionów, ale ich wcale nie przekreślają. Z problemami można sobie radzić lepiej i gorzej, a umiejętność dostosowania się do sytuacji i stawienia czoła wyzwaniom jest zaletą przydającą się w każdej sytuacji. Przyjrzyjmy się więc rzeczywistym osiągnięciom poszczególnych województw w ostatnich latach. Dane o wzroście PKB w regionach dostępne są jedynie nominalnie, więc do tego wskaźnika ograniczamy porównanie (należy jednak pamiętać o tym, że szybki wzrost nominalnego PKB w regionie może oznaczać zarówno szybki wzrost realnej produkcji, jak również zmianę struktury produkcji, promującą te gałęzie gospodarki, w których wzrost cen jest wyższy).

Mapa dynamiki PKB wyraźnie pokazuje dwa ogniska wzrostu: Mazowsze z potężnym motorem w postaci metropolitalnego obszaru Warszawy oraz Wielkopolskę, rozwijającą się w sposób bardziej zrównoważony.

Wśród innych rozwijających się nieźle regionów warto wskazać Małopolskę i Pomorze. Dość niską dynamikę ma część regionów na zachodzie kraju — Górny Śląsk i województwo lubelskie — obecnie najuboższy region Unii Europejskiej. Należy jednak zauważyć, że w ostatnim okresie na mapie dynamiki rozwoju gospodarczego zachodzą pewne zmiany — choćby wyraźne problemy z utrzymaniem szybkiego wzrostu w obu województwach nadmorskich.

Nie ma wątpliwości, że na dłuższą metę o powodzeniu gospodarczym regionów zadecydują ludzie — jakość pracowników, ich wykształcenie i etos pracy. To wyraźnie promuje bardziej zurbanizowane regiony Polski zachodniej i południowo-zachodniej. Niesłychanie ważne okazują się wskaźniki przedsiębiorczości i aktywności ludzi. Jeśli popatrzeć na mapę Polski aktywnej i pasywnej, w oczy rzuca się natychmiast podział na trzy części. Mamy przede wszystkim nową Polskę A, rozciągającą się na wielkim obszarze od Szczecina do Wrocławia, Warszawy i Gdańska. To Polska przedsiębiorcza, która rozwiąże wszelkie problemy strukturalne i wejdzie na ścieżkę trwałego, szybkiego rozwoju. Dalej mamy nową Polskę B — obszar południa kraju — gdzie stosunkowo niewielka aktywność ludzi może być przeszkodą dla dynamicznego rozwoju. I wreszcie mamy Polskę C — cztery województwa ściany wschodniej, które muszą zrobić wszystko, aby pobudzić ludzi do aktywności gospodarczej i wyrwać się z zaklętego kręgu ubóstwa.

Kluczem do rozwoju regionów Polski nie są fundusze unijne, choć mogą odegrać bardzo istotną rolę, ale ludzie. Tam, gdzie uda się wyzwolić ich aktywność i przedsiębiorczość, da się również rozwiązać wszelkie problemy i zapewnić z czasem wzrost dobrobytu. Gdzie się to nie uda albo zostanie zlekceważone — pozostanie niski poziom życia i frustracja.

Okiem praktyka

Jeśli gdzie w Polsce, to w Wielkopolsce

Kiedy 10 lat temu szukałem miejsca na budowę fabryki autobusów, zupełnie przez przypadek trafiłem do Bolechowa pod Poznaniem. Dzisiaj, z perspektywy minionej dekady, mając doświadczenie i wiedzę o regionie, jeszcze raz wybrałbym Wielkopolskę na miejsce lokalizacji mojego przedsiębiorstwa. Głównym atutem decydującym o atrakcyjności tego regionu są przede wszystkim mieszkający tu ludzie. Ich rzetelność, pracowitość i fachowość to główne cechy, które cenię w Wielkopolanach. To właśnie dzięki pracownikom Solaris mógł osiągnąć sukces w kraju i w Europie. Jeśli chodzi o współpracę z samorządami lokalnymi, nie mogę mieć większych zastrzeżeń. Z pewnością jednak zachęty finansowe i pozafinansowe ze strony władz regionu uczyniłyby z Wielkopolski miejsce jeszcze bardziej przyjazne inwestorom.

Krzysztof Olszewski

prezes Solaris Bus & Coach

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Witold M. Orłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu