Albo darmowe akcje, albo miliardy

Agnieszka Berger
04-09-2006, 00:00

Rządowy zespół wciąż nie zdecydował, według jakiej formuły łączyć spółki energetyczne. Firmy boją się, że będą musiały zapłacić załogom za akcje.

Spółki energetyczne przeznaczone do konsolidacji liczyły, że na piątkowym posiedzeniu zespołu sterującego ds. realizacji programu dla energetyki nareszcie zapadnie ostateczna decyzja co do formuły konsolidacji. Może od niej zależeć, czy na spółkach będą ciążyć miliardowe zobowiązania finansowe wobec pracowników, czy też załogi otrzymają, jak dotychczas, pulę darmowych akcji. Problem, o którym pisaliśmy już kilkakrotnie, ma źródło w znowelizowanej ustawie o prywatyzacji i komercjalizacji, która przewiduje, że w przypadku wnoszenia jednej państwowej spółki do innej pracownikom tej pierwszej należy się gotówkowy ekwiwalent za akcje, wypłacany z kasy spółki.

— Uważamy, że powinno zostać przyjęte jednolite rozwiązanie dla wszystkich grup — mówi Jan Kurp, szef Południowego Koncernu Energetycznego tworzącego jedną z grup.

Z wcześniejszych wypowiedzi szefa koncernu wynika, że gdyby spółki miały wypłacać ekwiwalent, tylko w przypadku grupy z południa Polski w grę wchodziłyby zobowiązania przekraczające 1 mld zł.

Decyzji na razie nie ma, choć — jak wynika z relacji uczestników spotkania — Piotr Woźniak, minister gospodarki i szef zespołu, zapowiedział, że zostanie podjęta na najbliższym posiedzeniu. Jeśli tak się stanie, nie spełnią się prognozy, jakie można usłyszeć w branży, że dla zachowania „spokoju społecznego” do wyborów samorządowych nie będą zapadały żadne poważne rozstrzygnięcia. Większość naszych rozmówców z grona osób zaangażowanych w realizację programu takich przewidywań nie podziela. Ich zdaniem, nie ma związku między wyborami do władz samorządowych a konsolidacją energetyki. Jak twierdzą nasi rozmówcy, którzy nie chcą oficjalnie wypowiadać się na tematy polityczne, niepokoje społeczne zostały zażegnane po podpisaniu przez przedstawicieli rządu kolejnego porozumienia ze związkowcami zawierającego zobowiązanie do „społecznego” konsultowania programu na kolejnych etapach jego realizacji.

— Jeśli dojdzie do jakichkolwiek opóźnień, to tylko z powodu wątpliwości prawnych — ocenia Jan Kurp.

Decyzja rządowego zespołu o formule konsolidacji będzie dotyczyć już nie dwóch przyszłych holdingów (Polskiej Grupy Energetycznej i Grupy Energetycznej Południe), lecz czterech, na posiedzeniu pojawili się bowiem po raz pierwszy przedstawiciele dwóch kolejnych grup. Jedna, bałtycka, ma powstać z połączenia gdańskiego koncernu dystrybucyjnego Energa z relatywnie małą Elektrownią Ostrołęka. Drugą ma stworzyć wielkopolski dystrybutor Enea z Elektrownią Kozienice i kopalnią Bogdanka.

Na piątkowym posiedzeniu zespół dyskutował też o sposobie wydzielenia ze spółek dystrybucyjnych operatorów sieci. Od jednego z uczestników usłyszeliśmy, że zespół zalecił, by była ona taka sama dla wszystkich (w tym prywatnych dystrybutorów). Ma ona polegać na wydzieleniu operatorów wraz z majątkiem sieciowym i zbudowaniu siostrzanych (a nie matka córka) powiązań kapitałowych między nimi a spółkami obrotu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Albo darmowe akcje, albo miliardy