Allianz Bank, czyli do trzech razy sztuka

ET
opublikowano: 22-02-2010, 00:00

Ubezpieczeniowiec ma

Ubezpieczeniowiec ma

tchnąć ducha w bank, który

w rok zdobył zaledwie

20 tys. klientów, a miał

już trzech szefów.

Tym razem nie było tak długiego interregnum jak po odejściu Pawła Millera, pierwszego prezesa Allianz Banku. Wtedy na zmiennika trzeba było czekać cztery miesiące. Teraz następcę Jakuba Papierskiego, który w fotelu prezesa długo się nie nasiedział, bo raptem dziewięć miesięcy, bank znalazł w tempie ekspresowym, bez rozmów kwalifikacyjnych, szukania po rynku. Z naszych informacji wynika, że specjalnego naboru Allianz nie prowadził. Bo też i czas go gonił. Bank w rok po uruchomieniu wciąż jest w zasadzie na etapie inwestycji typu start up. Więcej — niespecjalnie ma pomysł na to, co ze sobą zrobić. Pierwsza strategia zakładała rozwój głównie na bazie kredytów hipotecznych. Dlatego w placówkach specjalnie wydzielono część do przyjmowania klientów zainteresowanych kupnem mieszkania. Bank wystartował jednak w szczycie kryzysu, kiedy hossa na kredyty mieszkaniowe już się skończyła.

Prezes Jakub Papierski próbował wykorzystać efekty synergii, jakie daje obecność w grupie Allianz, która w Polsce ma 2 mln klientów. Do sprzedaży produktów bankowych zostali więc zagonieni agenci ubezpieczeniowi (to właśnie oni zostali ostatecznie ulokowani w oddziałach tam, gdzie według pierwotnego zamysłu mieli siedzieć doradcy od kredytów hipotecznych). Wielkich efektów z crossowania usług jednak nie ma. Z naszych informacji wynika, że po roku działalności liczba klientów banku wynosi 20 tys. (równolatek Alior Bank pozyskał ich ponad 200 tys.), czyli 1 proc. tego, co ma grupa.

Przy niewielkiej skali działalności Allianz obciążają niemałe koszty 50 placówek, które do tanich, ze względu na spory metraż, pewnie nie należą. Słabe wyniki i zmiany personalne stanowią spory problem dla Pawła Dangela, szefa Allianza w Polsce. To on przekonał niemiecką centralę grupy do uruchomienia banku, który teraz wynikami się nie broni. Dlatego, zdaniem naszych rozmówców, zdecydował się on obsadzić w fotelu prezesa Stanisława Borkowskiego, menedżera z wewnątrz grupy. Do tej pory był on wiceprezesem TU Allianz, ale jest też wprowadzony w sprawy banku, ponieważ od początku zasiadał w radzie nadzorczej. Do zarządu wszedł też Krzysztof Janicki, wcześniej szef ryzyka w banku.

Paweł Dangel wyjaśnia, że powołanie na prezesa człowieka z grupy ma wzmocnić współpracę między spółkami.

— Obecnie pomysł jest taki, żeby wprowadzić w grupie zasadę: 4 na 5, czyli że klient musi mieć produkty przynajmniej czterech z pięciu spółek Allianza — mówi anonimowo przedstawiciel banku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Polecane