Alterco żali się na zarządcę

  • Emil Górecki
opublikowano: 29-04-2013, 00:00

Dla spółki, której kasa świeci pustką, nawet 200 tys. zł ma znaczenie. Tylko czy ma prawo do ich zwrotu?

Szefowie Alterco chcą odzyskać od Lechosława Kochańskiego, byłego zarządcy sądowego spółki, ponad 200 tys. zł, które — ich zdaniem — zostały przez niego wydane w chwili, kiedy już nie miał prawa do zarządzania. Lechosław Kochański kierował spółką od momentu ogłoszenia przez sąd jej upadłości w listopadzie ubiegłego roku do zakończenia procesu upadłościowego w lutym tego roku.

O zakończeniu postępowania, z powodu braku pieniędzy na jego przeprowadzenie, sąd zdecydował 18 stycznia. Postanowienie uprawomocniło się 13 lutego, a zarząd faktycznie wrócił do prezesa Adama Jabłońskiego i wiceprezesa Zbigniewa Zuzelskiego dopiero 22 lutego.

— Wcześniej zarządca wystąpił o ponad 400 tys. zł zwrotu należnego podatku VAT. Pieniądze te trafiły do spółki. Zarządca dysponował nimi, mimo że decyzja o umorzeniu postępowania stała się prawomocna. Wydał ponad połowę tej sumy. W zdecydowanej większości były to wydatki, których nie zrealizowalibyśmy.

Chodzi m.in. o usługi prawników, których koszty według nas były niewspółmiernie wysokie — mówi Adam Jabłoński. Lechosław Kochański tłumaczy, że opóźnienie zwrotu zarządu wynikało z tzw. obrotu pocztowego: sąd musiał poczekać, czy zażalenia do postanowienia o zakończeniu procesu upadłościowego nie nadejdą listem poleconym.

— W tym czasie spółka powinna normalnie funkcjonować. Płaciłem wynagrodzenia pracowników, składki do ZUS, podatki, prowadziłem księgowość. Spółka już i tak miała olbrzymie długi, nie chciałem ich powiększać. Kiedy przyszedłem do Alterco, kasa była pusta. Wychodząc, zostawiłem około 200 tys. zł. Nie wydawałem pieniędzy tam, gdzie miałem jakiekolwiek wątpliwości — tłumaczy Lechosław Kochański. Spółka wystąpiła do byłego zarządcy o zwrot pieniędzy.

— Na razie nie mamy żadnej odpowiedzi, ale mamy nadzieję, że uda się nam zakończyć ten spór bez udziału sądu — mówi Adam Jabłoński.

Zarząd Alterco zapewnia, że ma pomysł, jak wyprowadzić spółkę z „pełzającej upadłości”. Jeszcze przed jej ogłoszeniem walne przegłosowało emisję warrantów spółki, które teraz mogłyby zostać wykorzystane.

— Prowadzimy rozmowy z potencjalnym inwestorem. Alterco podpisywało wiele warunkowych umów kupna różnych nieruchomości, które nadal są w mocy. Ich nabycie jest często w dużej części już opłacone. Relatywnie niewielka kwota pozwoliłaby nam na rzeczywiste przejęcie takich nieruchomości i ich sprzedaż. To pozwoliłoby uwolnić pieniądze — tłumaczy Zbigniew Zuzelski.

Szefowie spółki zamierzają wypracować ugodę z wierzycielami i — być może — ponownie zwrócić się do sądu o procedurę upadłościową, ale już z gotowym porozumieniem, by tym razem sąd nie miał argumentów do odebrania zarządu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu