Alternatywni gracze umacniają pozycje

Marcin Złoch
09-03-2005, 00:00

Obecność na rynku telekomunikacyjnym konkurentów TP staje się coraz bardziej zauważalna. Operatorzy alternatywni obsługują już co piąte połączenie.

Do niedawna Telekomunikacja Polska (TP SA) królowała niepodzielnie na rynku połączeń telefonicznych. Po pojawieniu się pierwszych konkurentów — operatorów alternatywnych — monopolista zaczął tracić wyłączność. Dzięki uregulowaniom prawnym, użytkownicy zyskali możliwość zmiany operatora lub, dzięki preselekcji, jednoczesnego korzystania z oferty kilku graczy. Erozja pozycji TP SA rozpoczęła się w sektorze klientów biznesowych. Początkowo użytkownicy indywidualni mogli współpracować z operatorami alternatywnymi, wykonując połączenia międzymiastowe i międzynarodowe, od niedawna uwolniono rozmowy na telefony komórkowe i lokalne, chociaż w tym ostatnim przypadku usługi świadczy na razie dwóch graczy: Tele 2 Polska i Energis Polska.

— Możemy powiedzieć, że minęła dekada od ogłoszenia w Polsce złamania monopolu w telekomunikacji. Dla przypomnienia: na jednym terenie mogło działać dwóch operatorów telefonii stacjonarnej — jeden, wtedy krajowy, i jeden alternatywny. Tak naprawdę nie mogło być mowy o demonopolizacji, ponieważ wszystko i tak zależało od operatora narodowego. Dopiero kiedy zaczęły się pojawiać inne firmy, które rozpoczęły budowę lub już miały, wykorzystywaną w innych celach, sieć szkieletową w Polsce — czyli m.in. Tel-Energo, Energis, PKP, NASK, operatorzy alternatywni mogli zintensyfikować walkę z operatorem wiodącym, a po 2001 r. — także z innymi operatorami alternatywnymi — przekonuje Jarosław Bartosiak, dyrektor sprzedaży i obsługi klienta Pilickiej Telefonii.

Przyczółki

— Rynek telekomunikacyjny w Polsce, w porównaniu z poprzednimi latami, zmienia się powoli z racji stopniowego osłabiania się pozycji monopolisty. Niestety, nadal TP SA pozostaje dominującym dostawcą usług głosowych, głównie ze względu na posiadaną rozległą infrastrukturę — dodaje Rafał Nowacki, product manager w Crowley Data Poland.

Dotychczas pozycja TP SA wydaje się niezagrożona. W segmencie bezpośrednich połączeń głosowych, czyli realizowanych dzięki własnej sieci, tzw. wiodący operator, według sondażu Gartnera, ma blisko 90-proc. udział w rynku linii, a Telefonia Dialog i Netia — po 3,5 proc.

— O wiele ciekawsza sytuacja ma miejsce w segmencie pośrednich usług głosowych. W 2004 r. operatorzy alternatywni zintensyfikowali swoje działania w segmencie usług świadczonych abonentom TP SA przez prefiks i preselekcję. W efekcie tych działań, po III kw. 2004 r. TP SA zanotowała kolejny spadek udziałów w obszarze ruchu wychodzącego od swoich abonentów — twierdzi Karol Wołkowiński, prezes Telefonii Dialog.

Abonenci TP SA mogą korzystać z alternatywnych dostawców świadczących usługi za pomocą prefiksu. Tym operatorom udało się przejąć prawie 20 proc. połączeń międzystrefowych, międzynarodowych i do sieci komórkowych. Wśród największych graczy wymienić należy Tele2, Energis, Netię i Pilicką Telefonię. Ten udział operatorów alternatywnych w połączeniach międzystrefowych, komórkowych i międzynarodowych jest spowodowany głównie poprzez wykorzystywanie przez ich klientów usługi preselekcji.

Kawałki tortu

— Zakładam, iż TP SA w dalszym ciągu będzie tracić udziały w ruchu wychodzącym od swoich abonentów i w efekcie z końcem 2005 r. operatorzy alternatywni zabiorą jej blisko 30 proc. ruchu międzymiastowego, międzynarodowego i do sieci komórkowych. Dodatkowo, w związku z uwolnieniem rynku połączeń lokalnych, operatorzy zaczną oferować usługi połączeń lokalnych i mogą w ciągu roku odebrać TP SA nawet do 15-20 proc. ruchu lokalnego, wychodzącego od jej abonentów — prognozuje Karol Wołkowiński.

Według Rafała Nowackiego, aktualny procentowy podział rynku połączeń lokalnych, międzystrefowych, międzynarodowych i na komórki wygląda następująco: 10 proc. połączenia międzynarodowe, 40 proc. połączenia międzystrefowe, 30 proc. połączenia do sieci telefonii komórkowej i 20 proc. połączenia lokalne.

— Pod względem konkurencji cenowej najbardziej rozwija się rynek połączeń międzystrefowych. Wynika to z tego, że alternatywni operatorzy powiększyli swój obszar działania budując sieci transmisyjne. Pozwala im to na zatrzymanie dużej części ruchu w swojej sieci. Ze względu na stosunkowo wolno postępującą liberalizację rynku telekomunikacyjnego w ogóle, także poszczególne jego sektory rozwijają się w niewystarczającym tempie — twierdzi Rafał Nowacki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Złoch

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Alternatywni gracze umacniają pozycje