Amerykanie chcą odblokować kredyty

Kamil Zatoński
opublikowano: 11-02-2009, 00:00

Analitycy obawiają się, że rząd USA nie ma planu, który w krótkim czasie uzdrowi gospodarkę USA i system bankowy.

Administracja Baracka Obamy ma kolejne pomysły ratowania gospodarki USA. Inwestorzy coraz bardziej się niecierpliwią

Analitycy obawiają się, że rząd USA nie ma planu, który w krótkim czasie uzdrowi gospodarkę USA i system bankowy.

— System finansowy USA jest mocno uszkodzony i potrzebuje więcej wsparcia rządu, by uniknąć zapaści, która zdewastuje gospodarkę — mówił wczoraj Timothy Leithner, szef Departamentu Skarbu. Dodał, że działania administracji będą zakładały "spory nakład środków finansowych, ryzyko i czas".

Późnym wieczorem Senat głosował nad planem 800 mld dol. pomocy dla gospodarki USA. Dzień wcześniej prezydent Barack Obama apelował do senatorów, by przyjęli rozwiązania zakładające obniżkę podatków, wzrost nakładów na infrastrukturę i edukację, a także wsparcie lokalnych budżetów. Te dwa wydarzenia przykuwały wczoraj uwagę inwestorów na światowych giełdach.

Początkowo na rynkach wyczuwło się dużą ostrożność, połączoną — sądząc po umiarkowanych spadkach w Europie i mieszanym początku sesji na Wall Street — z nadzieją na skutki posunięć amerykańskiej administracji. Wieczorem do głosu doszli jednak sprzedający. Indeks Dow Jones spadł poniżej 8 tys. pkt.

— Inwestorzy nie wierzą, że jakikolwiek plan wzmocni w krótkim czasie gospodarkę USA i system bankowy — komentują zagraniczni analitycy dla agencji Bloomberg.

Kontrolowane emocje

— W miarę upływu czasu kolejne nowe działania wspierające gospodarkę budzą coraz mniej emocji. Rynki najmocniej reagują na coś na początku. Później poziom napięcia systematycznie spada. Tak też było ostatnio. Poniedziałkowe spekulacje, że w Senacie nie znajdzie się większości do przegłosowania planu pomocowego, nie wywołały histerii, a jedynie lekkie pogorszenie nastrojów. Wczorajsze wahania nastrojów też nie prowadziły do jakiś znaczących zmian — mówi Marcin Kiepas, analityk X-Trade Brokers.

Temperatura opadła, ale problemy nie zniknęły. Najważniejszym pozostaje brak możliwości pozyskania zewnętrznego finansowania przez amerykańskich przedsiębiorców. Na rynku obligacji korporacyjnych inwestorzy wymagają pięciokrotnie wyższej premii za ryzyko niż przed kryzysem. Banki nie chcą udzielać kredytów, a pomoc od Fedu wolą lokować w banku centralnym.

— Bez odblokowania rynku kredytów skutki stymulacji gospodarki będę ograniczone — mówił sekretarz skarbu USA.

Dodawał, że na razie amerykański sektor finansowy, mimo wpompowanych już w niego miliardów dolarów, przeszkadza w powrocie gospodarki na ścieżkę wzrostu. Dlatego aż pięciokrotnie — z 200 mld do 1 bln dol. — zwiększona zostanie kwota, która pójdzie na udzielanie pożyczek klientom indywidualnym i korporacjom.

Pomysły na zły bank

Nowością w kuracji uzdrawiającej banki i ubezpieczycieli jest pomysł częściowego zaangażowania w ten proces prywatnych funduszy. Na razie zarzucono pomysł stworzenia złego banku, który miał skupić toksyczne aktywa. Ma powstać publiczno-prywatny fundusz inwestycyjny, który mógłby je przejąć. Wartość tych aktywów miałaby sięgnąć nawet bilion dol. Banki, którym brakuje kapitału na pokrycie strat, mogłyby nadal liczyć na wsparcie, ale na bardziej wymagających warunkach i w zamian za objęcie przez rząd uprzywilejowanych zamiennych papierów wartościowych.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu