Amerykanie chcą rzucić rękawicę polskim TFI

Grzegorz Nawacki
25-01-2010, 00:00

Dwaj Polacy mieszkający od lat w USA przekonują, że w inwestowaniu na GPW są lepsi niż polscy zarządzający.

Wayzata Capital szykuje się do wejścia na rynek zarządzania aktywami. Na przejęcie może wydać nawet 100 mln USD.

Dwaj Polacy mieszkający od lat w USA przekonują, że w inwestowaniu na GPW są lepsi niż polscy zarządzający.

Maciek G. Kamiński i Robert Lada od 14 lat przekonują Amerykanów, że warto inwestować w akcje środkowoeuropejskich spółek. Z sukcesem. Ich butik inwestycyjny Wayzata Capital Managment zarządza już 250 mln USD aktywów. W 2008 r. otworzyli biuro w Genewie. Teraz ruszają na podbój Europy Środkowo-Wschodniej.

— Niedługo utworzymy joint venture w Rosji. Od kilku miesięcy przymierzamy się do otworzenia biura w Polsce i oferowania usługi zarządzania aktywami i naszego funduszu. W przyszłym kwartale zaczniemy rekrutację osoby, która odpowiedzialna będzie za pozyskiwanie klientów — mówi Robert Lada, prezes Wayzata Capital Management.

Przejmą lub zabudują

Oferta Wayzata jest skierowana do zamożnych inwestorów. W USA minimalny próg wejścia to 100 tys. USD. Oprócz usługi zarządzania aktywami Wayzata zarządza też funduszem East Capital Fund, zarejestrowanym na Wyspach Dziewiczych. Prawo znacząco ogranicza możliwość oferowania takich produktów w Polsce. Dlatego firma uważnie przygląda się polskiemu rynkowi funduszy inwestycyjnych.

— Jesteśmy zainteresowani przejęciem TFI. Przyglądaliśmy się Skarbcowi, gdy sprzedawał go BRE Bank, ale był dla nas za duży. Interesują nas raczej gracze średniej wielkości, na przejęcie jesteśmy gotowi wyłożyć 50-100 mln USD. Jeśli się nie uda, rozważymy uruchomienie działalności od podstaw samodzielnie lub poszukamy partnera do joint venture — mówi Robert Lada, prezes Wayzata Capital Managment.

O akwizycję nie będzie łatwo. Większość TFI należy do banków lub ubezpieczycieli i tak długo, jak któraś instytucja nie zdecyduje się wycofać z Polski, to nie będzie chciała się pozbyć biznesu. Nie słychać też, by któreś z prywatnych towarzystw było wystawione na sprzedaż.

Lepsi od tubylców

Robert Lada przekonuje, że amerykańska firma może być w inwestowaniu w akcje w naszym regionie lepsza od lokalnych zarządzających.

— Od 1996 r. inwestujemy w spółki z Europy Środkowo-Wschodniej. Trudno w Polsce znaleźć zarządzających z dłuższym stażem i doświadczeniem. Naszą przewagą jest też filozofia inwestycyjna — stawiamy na fundamenty spółek. Bardzo dużo podróżujemy i odwiedzamy firmy, by dokładnie poznać, jak działają. Portfel funduszu jest skoncentrowany, bo wolimy mieć mniej spółek w portfelu — mówi Robert Lada.

Polacy mają przewagę

Sebastian Buczek, przes Quecus TFI

Tego typu instytucji nie będzie łatwo osiągnąć sukces w Polsce. Osoby, które za nią stoją, nie są znane, marka nie jest znana, więc trudno będzie pozyskać inwestorów. Polacy są ostrożni w powierzaniu pieniędzy. Nam pomogło to, że działamy na rynku od wielu lat i mamy kontakty. Ale i tak nie jest łatwo przekonać instytucje, by zgodziły się dystrybuować nasze fundusze. Samodzielne budowanie sieci sprzedaży jest bardzo kosztowne. To nie jest łatwy biznes, o czym przekonało się wiele osób, które przymierzały się do utworzenia prywatnego TFI. Przymierzało się wielu, ale udało się nielicznym. Jeśli ktoś nie zjadł zębów na polskim rynku funduszy, to szanse na sukces ma bardzo niewielkie.

93,1%

Taką stopę zwrotu miał East Fund Capital w okresie 31.12.2008-30.11.2009 r…

80,4%

...a tyle wypracowała Arka Rozwoju Nowej Europy, najlepszy polski fundusz inwestujący w regionie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Amerykanie chcą rzucić rękawicę polskim TFI