Amerykańskie dane zepchnęły WIG20 na poziom wsparcia

Włodzimierz Uniszewski
27-02-2008, 15:04

Niemal od początku sesji warszawski rynek wszedł na ścieżkę męczącej konsolidacji. Przez kilka godzin indeksy balansowały na linii wyznaczającej poziom neutralny, czekając na informacje z USA, przede wszystkim o zamówieniach na dobra trwałego użytku.

Tymczasem zza oceanu napływały niepokojące raporty ze spółek. Deweloper Toll Bros ogłosił znaczny spadek zysku i co gorsza wspomniał o "niesłabnącej" recesji w sektorze budowlanym. Kiepskie wyniki poda też Nortel. Najwięcej jednak krwi zepsuł inwestorom hipoteczny gigant Fannie Mae, który po godz. 14  zaskoczył rynek trzykrotnie większą od prognoz stratą. Na dodatek spółka ostrzegła, że koniunktura na rynku nieruchomości pogarsza się. To źle wróży przed jutrzejszą publikacją wyników bliźniaczego Freddie Mac, a rynek jest bardzo wrażliwy na informacje z tych wspomaganych przez rząd firm, gdyż mają one olbrzymi udział w amerykańskim portfelu hipotecznym. Akcje Fannie Mae straciły w przedsesyjnym handlu 4 proc. Swoje trzy grosze dołożył też J.P. Morgan, który obniżył rekomendację dla Intela -  akcje producenta procesorów straciły ok. 2 proc.

Nie było to jedyne zaskoczenie tego popołudnia. Polski Fed, czyli RPP podniosła podstawową stopę procentową o 25 pkt. bazowych. Jednak rynek, także złotego, przyjął tę informację nad wyraz spokojnie. GPW nigdy nie przywiązywała większej wagi do decyzji Rady i tak stało się tym razem. Negatywna reakcja pojawiła się dopiero po informacji o stracie Fannie Mae, ale spadek był póki co niewielki, gdyż inwestorzy czekali na znacznie ważniejsze dane makro. Te okazały się gorsze od prognoz (spadek zamówień o 5,3 proc. zamiast 3,5 proc.), co sugeruje wchodzenie amerykańskiego przemysłu w recesję. Reakcja rynków była jednak dość spokojna, gdyż po publikacjach wskaźnika Fed z Filadelfii i ISM spodziewano się dzisiaj słabych danych. Pocieszano się wzrostem eksportu dzięki słabnącemu dolarowi i nadal niezłej koniunkturze poza granicami USA.

Wig20 po przeżył moment większej słabości po publikacji amerykańskich danych  i naruszył minimalnie wsparcie na linii 3000 pkt., ale dzięki względnej stabilizacji za granicą przecena nie pogłębia się. Nie zmienia to faktu, że kolejny dzień polski rynek popisuje się słabością. Większość blue chipów przeszła niestety na minusy, jedynie spółki powiązane z surowcami takie jak KGHM,  PKN i PGNiG trzymają fason i nie dają się zepchnąć do strefy spadkowej. Problemy mają natomiast banki po rozczarowującym raporcie Pekao. Kontrakty na DJI sugerują spadek indeksu o ok. 60 pkt. na otwarciu. Spadkowy finał sesji za oceanem nie jest jeszcze mimo to przesądzony, choć po trzydniowej zwyżce odpoczynek się należy. Teraz uwaga wszystkich skupi się na wystąpieniu Bena Bernanke w Kongresie USA. Spodziewana jest deklaracja dalszego obniżania stóp.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Amerykańskie dane zepchnęły WIG20 na poziom wsparcia