Amerykańskie usługi zaszkodziły GPW

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 06-02-2008, 00:00

Przez większą część wczorajszej sesji inwestorzy żyli nadzieją, że mają do czynienia ze spokojną konsolidacją rynku po silnej zwyżce. W poniedziałek doszło w USA do korekty, ale ponieważ wszyscy się jej spodziewali, a jej rozmiary okazały się niewielkie, można było sądzić, że najgorsze już minęło.

Warszawski rynek wraz z innymi giełdami Europy zanotował na otwarciu niewielki spadek, ale presja podaży nie była duża i szybko nastała stabilizacja. Wig20 utrzymywał się ponad luką bessy w rejonie 3050 pkt, którą udało mu się sforsować w poniedziałek. Kolejne godziny mijały w bezruchu przy niewielkiej aktywności graczy.

Wydarzeniem dnia na froncie makroekonomicznym miały być dane o stanie koniunktury w amerykańskim sektorze usług, publikowane o godz. 16. Ponieważ usługi wykazują w USA zwykle większą dynamikę niż sektor wytwórczy, spodziewano się odczytu wskaźnika ISM wyraźnie powyżej bariery 50 proc., która oddziela strefę wzrostu od recesji. Taki wynik miał świadczyć, że tendencje recesyjne nie rozlały się dotąd szeroko po gospodarce, a agresywna polityka monetarna banku centralnego powstrzyma ich postęp.

Na godzinę przed planowym terminem publikacji danych rynki doznały nagle głębokiej zapaści, a indeksy zanurkowały. Okazało się, że wskaźnik ISM został omyłkowo podany do wiadomości przed czasem, a jego odczyt wywołał panikę. Spadł on do 41,9 proc., czego nie przewidziały żadne prognozy. Nerwowość reakcji inwestorów była wprost proporcjonalna do negatywnej wymowy tych danych.

Spokojna dotąd GPW zamieniła się w scenę panicznego odwrotu. Indeksy pomknęły w dół, a Wig20 przebił wsparcie i zasłonił całą z trudem zdobytą lukę bessy, tracąc ostatecznie niemal 4 proc. Większe opanowanie wykazali posiadacze akcji mniejszych spółek. Podaż była więc skoncentrowana na najbardziej płynnych walorach, co szybko znalazło wyraz w wyraźnym podskoku obrotów. Mimo to nie były one wysokie i wyniosły ostatecznie 1,2 mld zł.

Wszystkie największe spółki zgodnie straciły, ale przez długi czas spadkom opierała się branża paliwowa i ona właśnie została najmniej przeceniona. Najboleśniejsze straty ponieśli posiadacze akcji banków. Niemal w komplecie spadły ponad 4 proc. Widać wyraźnie, że sygnały świadczące o słabnięciu koniunktury w sektorze bankowym nie służą finansowym akcjom.

Włodzimierz Uniszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane