AMS skarży się na niskie ceny

Marcin Gesing
opublikowano: 27-04-2004, 00:00

Należąca do Agory firma raczej nie będzie przejmowała, a inwestycje ograniczy do niezbędnych. Cel — odzyskanie rentowności.

Spółki reklamy zewnętrznej od dłuższego czasu mają problem z osiągnięciem zysków netto. AMS, największa w kraju firma reklamy zewnętrznej, nie jest tutaj wyjątkiem, choć, jak twierdzi Piotr Parnowski, prezes spółki, w przyszłym roku może ona osiągnąć próg rentowności na poziomie operacyjnym.

— Zysk netto pojawi się dopiero w następnych latach. Przyczyną jest bardzo niski poziom cen reklamy zewnętrznej — efekt zapaści na całym rynku reklamy w ostatnich dwóch latach — mówi Piotr Parnowski.

Jego zdaniem, ceny nośników będą powoli rosnąć, ale w tym roku branża reklamy zewnętrznej nie może liczyć na znaczący wzrost przychodów.

— Zauważamy delikatną nadwyżkę popytu nad podażą, więc z czasem spowoduje ona stopniową weryfikację cenników — uważa Piotr Parnowski.

Pożegnanie z cięciami

Ich obecny poziom niekorzystnie wpływa na kondycję finansową spółek. Zdaniem szefa AMS, wyczerpały się możliwości poprawy efektywności ekonomicznej firm przez proste cięcia kosztów.

— Część spółek już upadła, część zmieniła właściciela, a te, co zostały, musiały przejść restrukturyzację. Z redukcją kosztów dalej iść się nie da. Problem w tym, że dzisiejsze ceny hamują możliwość rozwoju outdooru — ocenia Piotr Parnowski.

Jego zdaniem, konieczne są inwestycje w poprawę jakości oferty reklamy zewnętrznej i poprawę jej wiarygodności w oczach reklamodawców. Zarówno AMS, jak i Stroer, drugi co do wielkości gracz na rynku reklamy zewnętrznej, wprowadzają monitoring jakości prowadzonych kapanii.

— AMS chce się odciąć od chaosu, jaki panuje na rynku nośników zewnętrznych. Chcemy gwarantować klientom określone standardy jakości, by przełamać uprzedzenia niektórych firm związane z reklamą w outdoorze — wyjaśnia prezes.

AMS, którego przychody ze sprzedaży wyniosły w 2003 r. 102,6 mln zł, nie planuje w najbliższym czasie znaczących nakładów na rozwój — jedynie inwestycje w poprawę jakości technicznej i lokalizacyjnej nośników.

Limitowana cierpliwość

Piotr Parnowski uważa, że proces konsolidacji branży reklamy zewnętrznej jeszcze się nie zakończył. Nie odpowiada jednak na pytanie, czy AMS weźmie w nim udział.

— Więksi gracze mają już chyba wystarczająco dużo nośników i teraz czekają, kiedy będą mogli na nich zarobić. Ale cierpliwość właścicieli jest limitowana pytaniem, czy branża może przynosić zyski netto. Bo kiedy mimo sporych obrotów i poziomu zamówień co roku w księgach trzeba wpisać straty, to może ona u niektórych się skończyć — uważa Piotr Parnowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Gesing

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy